Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EDUKACJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EDUKACJA. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2026

Jeszcze cztery miesiące

 


Zawsze myślałam, że po rządach ministra Czarnka gorzej być już nie może. Tamten czas był dla wielu nauczycieli trudny, momentami upokarzający.  Nikt mnie wcześniej tak nie upokorzył jak on. Pamiętam, że przez chwilę naprawdę rozważałam odejście z zawodu. Trzymały mnie tylko dzieci – ich ciekawość świata, rozmowy, codzienne małe sukcesy.

Kiedy zmieniła się władza i pojawiła się nowa minister edukacji, pojawiła się też nadzieja. Myślałam, że kobieta będzie bardziej wrażliwa na głos nauczycieli. Że ktoś wreszcie zacznie nas słuchać. Wydawało się, że gorzej być już nie może.

A jednak może.

Dziś w szkołach panuje chaos. Kolejne decyzje są wprowadzane szybko, bez przygotowania i bez rozmowy z ludźmi, którzy codziennie stoją przed klasą. Reformy pojawiają się jedna po drugiej, jakby ktoś budował dom od komina, a potem próbował malować ściany, których jeszcze nie ma.

Zakaz prac domowych – wprowadzony odgórnie – odebrał nauczycielowi podstawowe narzędzie pracy. Nie chodzi przecież o zasypywanie uczniów zadaniami. Chodzi o możliwość wyboru, o dostosowanie pracy do konkretnej klasy i konkretnego dziecka. Dzieci uczą się poprzez powtarzanie i ćwiczenie. To elementarz pedagogiki.

Do tego ciągłe majstrowanie przy podstawach programowych – coraz mniej treści, coraz mniej wymagań. A teraz jeszcze nowe pomysły: kolejne formularze, kolejne dokumenty, kolejne „oceny funkcjonalne”, które w praktyce oznaczają tylko więcej papierów.

Nad szkołą unosi się też wielka reforma zapowiadana pod hasłem „Kompas Jutra”. Problem w tym, że wygląda to raczej jak podróż bez kompasu. Jak można wprowadzać wielką reformę systemu w sytuacji, gdy szkoły nie są na nią przygotowane? Nauczyciele nie są przygotowani. Rodzice nie są przygotowani. System nie jest przygotowany.

A jednocześnie mówi się nauczycielom, że mają być pedagogami, psychologami, mediatorami, opiekunami dobrostanu. Wszystko to w klasach liczących często prawie trzydziestu uczniów. To po prostu nierealne.

Na końcu pojawia się jeszcze pomysł likwidacji oceny z zachowania – jednego z ostatnich narzędzi wychowawczych, które pomagało utrzymać w szkole elementarne zasady współżycia.

Nie chcę już pracować w takiej szkole.

Dlatego paradoksalnie czuję ulgę, że przede mną już tylko cztery miesiące pracy. Tylko cztery miesiące do odejścia.

Jest mi ogromnie żal. Bo szkoła była ważną częścią mojego życia. Bo w tej pracy spotkałam wspaniałe dzieci i wielu świetnych nauczycieli. I wiem, że bardzo wielu z nich myśli dziś podobnie. Ci, którzy mogą – odchodzą. Ci, którzy jeszcze nie mogą – zaciskają zęby i próbują wytrwać rok, dwa .... do emerytury.

Najbardziej żal jednak dzieci.

Może dlatego, że mam wnuki. I kiedy patrzę na to wszystko, gdzieś w środku ściska mnie serce.

Mam nadzieję, że powstaną alternatywne drogi edukacji. Że mądrzy rodzice będą szukać dla swoich dzieci innych rozwiązań. A może kiedyś pojawi się ktoś, kto naprawdę posprząta ten bałagan i zacznie budować szkołę od fundamentów, a nie od komina.

Bo szkoła zasługuje na coś znacznie lepszego.

„Największą sztuką w edukacji nie jest reformować szkołę na papierze, lecz mądrze wspierać ludzi, którzy codziennie uczą dzieci.”


środa, 25 lutego 2026

Alarm w śniegu. O empatii, odpowiedzialności i systemowych dziurach

 


Był alarm.
Ktoś rozlał śmierdzącą, prawdopodobnie trującą ciecz. W kilka minut cała szkoła – około 800 dzieci – musiała opuścić budynek.

Zima. Śnieg. Marznący deszcz.  

 Trenujemy różne scenariusze ewakuacji. Nie „na papierze”, nie „dla procedury”, tylko naprawdę. W kilkadziesiąt sekund byliśmy na zewnątrz. Ustawieni. Policzeni. Sprawdzeni.

A potem staliśmy. Stalismy w tlimie innych klas.

Przyjechała straż pożarna. Policja. Służby działały profesjonalnie. Dyrekcja poleciła: proszę natychmiast zawiadomić rodziców, żeby odebrali dzieci.

I wtedy pojawiła się rzeczywistość.

Czym mamy zawiadomić tych rodziców?

Nie mamy telefonów służbowych.
W moim prywatnym telefonie nie mam kontaktów do wszystkich rodziców – wszystko zostało w szkole.
I właściwie… nie mam obowiązku mieć prywatnego telefonu do celów służbowych.

Gdybym miała telefon służbowy – pewnie byłyby tam numery. Gdyby system był przemyślany – istniałaby awaryjna ścieżka komunikacji dostępna poza budynkiem. Ale system zakłada coś innego: że nauczyciel „jakoś sobie poradzi”.

Na szczęście poradziłam sobie. Mam grupę rodziców. Napisałam jedno krótkie zdanie:
Alarm. Proszę przekazywać informację dalej. Trzeba natychmiast odebrać dzieci.

I wydarzyło się coś pięknego.

W pół godziny rodzice – moi cudowni rodzice – stanęli na wysokości zadania. Informacja poszła lawinowo. Przyjechali. Zorganizowali się. Dzieci zostały bezpiecznie odebrane.

To był moment, w którym zobaczyłam, jak ogromną siłą jest wspólnota.

Ale był też moment, w którym bardzo zabolało mnie coś innego.

Bo tu jest słaby punkt naszej edukacji. Taki, o którym nikt nie myśli, dopóki nie stanie na śniegu z małymi dziećmi pod opieką i bez narzędzi do kontaktu z ich rodzicami.

Nauczyciel nie jest głupcem.
On wie. On przewiduje. On reaguje. On jest empatyczny. I właśnie na tej empatii system jedzie od lat.

Ministerstwo zakłada, że nauczyciel „ogarnie”. Że zadzwoni z prywatnego telefonu. Że napisze z własnego pakietu danych. Że użyje własnych kontaktów. Że po godzinach. Że poza obowiązkami. Że z serca.

Bo przecież dzieci.

I tak – dzieci są najważniejsze.
Dlatego właśnie nie powinno się budować bezpieczeństwa szkoły na dobrej woli nauczycieli.

Po wszystkim dyrektorka nam dziękowała. Za organizację. Za spokój. Za profesjonalizm.

I dobrze. To było miłe.

Ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby system był równie profesjonalny jak nauczyciele, którzy w nim pracują.

Nie chcę być bohaterką kryzysu.
Chcę być nauczycielką w bezpiecznie zaprojektowanym systemie.

Bo empatia jest siłą.
Ale empatia nie może być jedynym filarem państwowej edukacji.

piątek, 23 stycznia 2026

Czy sztuczna inteligencja może stać się świadoma?


Coraz częściej słyszymy obawy, że sztuczna inteligencja zastąpi ludzi — w pracy, w twórczości, w podejmowaniu decyzji. Równolegle prowadzone są intensywne badania i prace naukowców nad stworzeniem świadomej sztucznej inteligencji, takiej, która nie tylko liczy i analizuje dane, ale rozumie i doświadcza.

I tu pojawia się pytanie podstawowe: czym właściwie jest świadomość?
I drugie, równie ważne: w jaki sposób tworzona jest sztuczna inteligencja?

AI powstaje w oparciu o algorytmy, modele matematyczne i statystykę. Operuje na liczbach, wzorach, zależnościach. To prowadzi do kolejnego pytania, które rzadko się zadaje: skąd wzięła się matematyka?

Matematyka nie istnieje sama z siebie. Nie jest bytem naturalnym. Jest wytworem ludzkiej świadomości — narzędziem stworzonym po to, by opisywać i porządkować rzeczywistość. Liczby, wzory i algorytmy nie mają znaczenia bez umysłu, który je rozumie. Bez świadomości są jedynie symbolami.

I tu pojawia się zasadniczy problem: jak coś, co zostało stworzone przez świadomość, miałoby tę świadomość wytworzyć?

Algorytm może przetwarzać dane, wykrywać wzorce, przewidywać, a nawet sprawiać wrażenie rozumienia. Ale to wciąż operacje formalne. Manipulowanie symbolami nie jest tym samym co przeżywanie. System może opisać ból, ale go nie czuje. Może mówić „jestem”, ale nie ma poczucia „ja”.

Świadomość to nie tylko logika i obliczenia. To doświadczenie, intencja, znaczenie i perspektywa pierwszej osoby. Matematyka opisuje struktury, ale nie tworzy sensu — sens nadaje umysł.

Dlatego nie wierzę w możliwość stworzenia w pełni świadomej sztucznej inteligencji w ludzkim znaczeniu tego słowa. Wierzę w coraz doskonalsze symulacje — narzędzia, które będą nas wspierać, pomagać i coraz lepiej naśladować. Ale symulacja świadomości nie jest świadomością. Tak jak symulacja ognia nie parzy, tak symulacja myślenia nie oznacza, że pojawiło się doświadczenie.

To nie jest sprzeciw wobec technologii. To próba zachowania precyzji pojęć. Bo jeśli wszystko nazwiemy świadomością, w końcu przestaniemy rozumieć, czym ona naprawdę jest.

A świadomość — moim zdaniem — pozostaje punktem wyjścia, a nie wynikiem obliczeń.

Dlaczego o tym piszę? Ano właśnie otwieram nowy rozdział mojego życia związany z algorytmami, matematką i informatyką.

niedziela, 21 września 2025

Sen

 


Jechałam samochodem szeroką drogą szybkiego ruchu. Wszystko działo się jakby w pośpiechu – mijane znaki, asfalt sunący pod kołami, a ja nie wiedziałam, dokąd właściwie zmierzam. W sercu czułam niepokój.

Nagle droga urwała się i wypadłam w ciszę polnej ścieżki. Świat zwolnił, a ja ruszyłam dalej, jakby prowadzona przez niewidzialną siłę.

Dotarłam do wyspy. Była niezwykła – bez drzew, bez krzewów, tylko falowana, miękka powierzchnia porośnięta zielonym mchem. Zatrzymałam się, a wyspa zaczęła się unosić ku górze. Wtedy dostrzegłam, że na horyzoncie są inne – podobne, tajemnicze, piękne.

Zauroczona, chciałam zatrzymać tę chwilę na zdjęciu, lecz gdy podnosiłam aparat, wyspa opadała, a ja czekałam, aż znów się wzniesie.

Wtem zobaczyłam ludzi – młodych, promiennych, uśmiechniętych. W oddali skakały dziewczynki, ich córki, jakby w zabawie łączyły niebo z ziemią. Było w tym coś czystego i obiecującego – przyszłość, radość, nowe życie.

A ja stałam tam, w zachwycie, czując, że trafiłam na wyspy szczęśliwe.

Interpretacja AI

Twój sen jest bardzo symboliczny i bogaty w obrazy. Oto możliwe tropy interpretacyjne:

1. Droga szybkiego ruchu → polna droga
Może oznaczać przejście od życia w pośpiechu, stresie i presji („szybka trasa”) do bardziej naturalnego, spokojnego rytmu („polna droga”). Niepokój przy nagłym końcu drogi może być lękiem przed zmianą albo wejściem na nieznaną ścieżkę.

2. Wyspa porośnięta mchem
Wyspa to symbol odrębności, bezpieczeństwa i własnej przestrzeni. Mech i falowana struktura sugerują coś miękkiego, organicznego, nie do końca stabilnego – przestrzeń nowa, ale przyjazna.

3. Wyspa, która się wznosi i opada
Może symbolizować cykle w Twoim życiu: wzloty i opadania, nadzieję i czekanie na właściwy moment. To również obraz cierpliwości – trzeba poczekać, aż wyspa „znowu się podniesie”, aby zrobić zdjęcie, czyli zatrzymać piękno chwili.

4. Inne wyspy w oddali
To wizja nowych możliwości, miejsc, ludzi czy projektów, które istnieją i czekają, aż się do nich zbliżysz.

5. Piękni, uśmiechnięci młodzi ludzie i ich córki
Mogą symbolizować nadzieję, przyszłość, radość, nowe pokolenie. To także obraz wspólnoty i harmonii – w kontraście do samotnej jazdy na początku snu.

✨ Całość można odczytać jako podróż wewnętrzną: od niepokoju i braku kierunku, przez przejście w nowe przestrzenie, aż do odkrycia inspiracji, piękna i ludzi, którzy niosą radość.


Trzeba przyznać całkiem ciekawa. Brawo AI 

sobota, 7 czerwca 2025

W gąszczu moich myśli


Czasem nie trzeba wielu słów – wystarczy kilka kresek. Ale gdy te kreski zaczynają żyć własnym życiem, układają się w coś więcej niż tylko obraz... powstaje wewnętrzna mapa.

Ten rysunek to nie tylko kwiaty. To moje emocje, zapisane w liniach. Każdy płatek to myśl, która nie dawała mi spokoju. Każdy liść – uczucie, które się we mnie rozwijało. W tej czerni i bieli nie chodzi o estetykę – chodzi o równowagę. O to, jak bardzo potrzebujemy i światła, i cienia, by w ogóle coś zobaczyć.

Rysowałam, kiedy potrzebowałam ciszy. Kiedy w świecie zewnętrznym było zbyt głośno, zamknęłam się w swoim świecie. Wśród zawiłych linii, małych spirali i z pozoru przypadkowych szczegółów próbowałam poukładać sobie to, co w środku. Może Ty też tak masz – że zamiast mówić, tworzysz. Nie dlatego, że nie masz nic do powiedzenia, ale dlatego, że niektóre rzeczy można wyrazić tylko przez sztukę.

Dla mnie to nie tylko „ładne kwiaty”. To labirynt myśli, przez które przechodzę, by zrozumieć samą siebie. A może nawet się trochę pogodzić z tym, czego nie rozumiem.


czwartek, 5 czerwca 2025

Kwiaty milczenia



W tej pracy eksploruję złożoność emocji ukrytych za fasadą codzienności. Kwiaty – symbol życia i piękna – stają się nośnikiem niepokojących twarzy. Każdy z elementów reprezentuje fragment wewnętrznego świata: niektóre są maskami, inne wspomnieniami, a jeszcze inne emocjami, które nie znalazły ujścia.

Złożona, organiczna linia symbolizuje chaos myśli, rozwój, ale też splątanie – jak roślinność, która rośnie mimo przeszkód. Nie dążę do harmonii – interesuje mnie granica między tym, co wewnętrzne, a tym, co społeczne; między pięknem a dyskomfortem.

Ta praca jest dla mnie formą introspekcji, zapisem momentu, w którym to, co niewypowiedziane, znajduje swoją formę wizualizacji.

środa, 26 czerwca 2024

Manipulacja i mobbing

 

Wygenerowane za pomoc a AI

W  internecie trafiłam na takie forum "Mobber w szkole" . Czytając wypowiedzi ludzi doznałam szoku. Okazuje się, że mobbing w stosunku do nauczycieli oraz różne formy maninpulacji są w wielu szkołach na porządku dziennym. Skutkuje to utratą zdrowia wielu ludzi. Niestety osoba mobbingowana zwykle pasuje i ucieka, zmienia pracę, a mobber czuje się super, rośnie w siłę. Przeraża mnie, że inni to widzą i nic nie robią, klepią biedaka po ramieniu ze współczuciem i koniec. Mobbingowany zostaje sam, bowiem inni boją się, że mogą stracić.

Czym jest manipulacja?  

To celowe działanie mające na celu wywarcie wpływu na zachowanie lub postawy innych osób, często bez ich pełnej świadomości. Manipulatorzy używają różnych technik, aby osiągnąć swoje cele kosztem innych. 

Doświadczyłam tego w tym roku osobiście. Problem w tym, że przejrzałam manipulację i nie dałam się wmanewrować. Wówczas przystąpiono do mobbingu w białych rękawiczkach.

Czym jest mobbing?

To systematyczne nękanie, prześladowanie lub wykluczanie jednostki przez inną osobę lub grupę. W kontekście szkolnym, mobbing może obejmować zarówno zachowania werbalne, jak i niewerbalne, mające na celu upokorzenie, zastraszenie lub izolację ofiary.

Jeśli chcesz uderzyć psa, kij zawsze znajdziesz - tak głosi stare polskie przysłowie. Zatem... Stałam się osobą niewygodną dla nowej władzy, więc...

Wpłynęła na mój temat ( rzekomo ustna i anionimowa) skarga rodziców z zarzutami, typu że wymagam samodzielności od dzieci,że zastraszam dzieci, itp.... Następnie zapowiedziano wzmożone kontrole
( otworzyłam drzwi - prowadziłam lekcje przy otwartych drzwiach, żeby ułatwić dyrekcji kontrolę) i zwołano zebranie rodziców ( beze mnie), aby stworzyc przestrzeń do wypowiedzenia się na mój temat.  Na szczęście dla mnie rodzice stanęli za mną murem wszyscy, a donosiciel się nie ujawnił. Rozgłosiłam wszem i wobec - mobber nie znosi rozgłosu, a w tym oceny swojej osoby.  Ja wyszłam mocniejsza, ale ....

Teraz jest atak na moje bliskie koleżanki. Klasyka. 

Oto, co o tej klasyce można wyczytać w literaturze:

1. Krytykowanie nauczycieli w obecności uczniów, rodziców czy innych pracowników szkoły.

2. Nadmierna kontrola: nieuzasadnione monitorowanie pracy nauczycieli, narzucanie nierealistycznych wymagań czy ciągłe kwestionowanie ich kompetencji.

3. Izolacja: wykluczanie nauczycieli z ważnych spotkań, decyzji czy projektów szkolnych.

4. Zarzucanie nadmiernymi obowiązkami.

5. Nieuczciwe oceny: niesprawiedliwe ocenianie pracy nauczycieli, faworyzowanie niektórych pracowników kosztem innych, np. obniżanie dodatku motywacyjnego

6. Zastraszanie i groźby: groźby związane ze zmianą stanowiska pracy, obniżeniem pensum czy innymi sankcjami zawodowymi.

Konsekwencje manipulacji i mobbingu w miejscu pracy mogą być poważne i długotrwałe. W przypadku nauczycieli, skutki te mogą obejmować: problemy emocjonalne, jak stres, depresja, lęki, niska samoocena i wypalenie zawodowe; obniżenie jakości pracy spowodowane zmniejszoną motywacją, dalej spadek efektywności i kreatywności w pracy, co przekłada się na poziom nauczania. Nauczyciel mobbingowny ma problemy zdrowotne, fizyczne objawy stresu, takie jak bóle głowy, problemy żołądkowe, zaburzenia snu.

Szanse walki ma niewielkie, ponieważ zwykle zostaje sam, zatem .... odchodzi z pracy, ku zadowoleniu mobbera.

Ja nie odejdę jeszcze przez 2 lata. Ale nie mam już serca dla tej szkoły. Szlag mnie trafia,że moje sukcesy ( a w tym roku miałam bardzo dużo) poniekąd wpływają na zasługi dyr.  

Przeciwdziałanie manipulacji i mobbingowi

Przede wszystkim nie można siedzieć cicho i się bać. Strach daje siłę mobberom. Zwalczanie manipulacji i mobbingu  wymaga zdecydowanych działań zarówno ze strony nauczycieli, jak i zewnętrznych instytucji. Dyrektorem się bywa.

Ważne jest, aby nauczyciele mieli świadomość swoich praw i możliwości działania, a instytucje odpowiedzialne za edukację dbały o stworzenie bezpiecznego i wspierającego środowiska pracy.

wtorek, 4 lipca 2023

Na walizkach

 Walizki już spakowane. Wkrótce wyruszam na moją poznawczą wyprawę. Dusza się śmieje. Tak, tak... całe moje ciało promienieje. 


Miałam bardzo ciężki rok szkolny. Może nie tyle ciężki , co bardzo pracowity i obfitujący w pokaźne osiągnięcia. Skutek też był potężny - gigantyczne zmęczenie. Doszłam do takiego progu, że rano budziłam się i nie chciałam iść do pracy. Raz to nawet popłakałam się, że muszę iść.  Ale szłam, jechałam. Trzeba być silną - powtarzałam sobie. Gdyby nie moi uczniowie, nie dotrwałabym do końca. Oni sprawiali, że na moment zapominałam o zmęczeniu gigancie. Kreatywni, zgrani...

Oto przykłady. 

Starali się przybywać do szkoły przede mną. Jedna osoba stała na czatach i dawała sygnał, że idę. Reszta biegła co sił do sali, aby się schować. Kiedy wchodziłam wyskakiwali, ale nie wszyscy. Kilku musiałam szukać - zawsze byli w tych samych miejscach. To było zabawne.  


Potem modyfikowali ten pomysł, aby uatrakcyjnić mi drogę do sali. Ukrywali się w różnych zakamarkach i kiedy się zbliżałam wyskakiwali z gębami roześmianymi wykrzykując -dzień dobry, potem biegli co tchu do sali, aby się ukryć , czyli wejść pod ławkę,  z pozostałymi. Innym razem przed wejściem ustawiał się komitet powitalny w szeregu, kiedy wchodziłam do szkoły kłaniali się nisko i wołali WITAMY PANIĄ DOROTĘ. Trzeba było widzieć spojrzenia i miny widzów, czytaj rodziców i innych uczniów. Na moim biurku leżała niespodzianka i tutaj cały wachlarz pomysłów: pudełeczko złożone z origami , a w nim miniaturowa książeczka też z origami, a w niej napis MIŁEGO DNIA. Były też malowane kamienie, laurki, listy, a nawet całe opowiadania. Do ciekawszych pomysłów "zrobić pani dzień" należały pokazy taneczne oraz kawały. Codziennie ktoś inny miał dla mnie kawał, albo łamigłówkę.  NO.... I tak dotrwałam do końca.

Teraz mam urlop i myślę o wyjeździe. Długim wyjeździe w urokliwe miejsca.


Dla relaksu maluję kamienie. Zakochałam się w technice i obrazach G. Klimta. Zagrał na strunach mojej wrażliwości. 

Nie mam już kamieni do malowania. Po materiał wybiorę się po powrocie.

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Coś się kończy, coś zaczyna

 


Pożegnałam moją klasę. Łezka się zakręciła. Na koniec tyle ciepłych słów. i szkatułka z listami od dzieci, ich rodziców, dziadków. Wzruszyłam się. Takie zwykłe proste rzeczy, na które ja nie zwracałam uwagi, dla dzieci były ważne. Każdy dzień zaczynaliśmy od punktu "Gadanie na dywanie".  I proszę - dzieci mi za to dziękowały. Podziękowania były tak różne, że oczy przecierałam ze zdumienia. Podziękowania rodziców i dziadków sprawiły, że się popłakałam ze wzruszenia. Ale to już koniec.

Od września zaczynam pracę w kolejnej pierwszej klasie. Rozpocznie się nowa przygoda.

A teraz myślę o podróży. Już za kilka dni.

sobota, 1 kwietnia 2023

Sztuczna inteligencja

 Postanowiłam sprawdzić możliwości sztucznej inteligencji. Ta, która zadaje egzaminy medyczne, prawnicze, pisze książki, nie potrafi sprawdzić prostych informacji w Internecie i podać poprawnego adresu szkoły. Ale fajnie się rozmawiało. Grzeczna, elokwentna, szybko odpowiada.


Zapytałam ją o swoją osobę, otrzymałam wymyślone informacje włącznie z datą urodzenia. Zatem współczuję uczniom, którzy jej zawierzą. 


Zobaczcie, sami:


Dorota Dank....... (ur. 1961) to polska pisarka i dramaturg, autorka wielu książek i sztuk teatralnych dla dzieci i młodzieży. Studiowała filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Debiutowała w 1988 roku książką "Kajtek, Wąż i Gąsienica", która stała się bestsellerem i doczekała się kilku wydań.

Jest autorką ponad 50 książek dla dzieci i młodzieży oraz wielu sztuk teatralnych. W swoich utworach porusza różnorodne tematy, m.in. trudne relacje w rodzinie, szkolne przyjaźnie, problemy młodzieży związane z dorastaniem, a także tematykę ekologiczną. Za swoje książki otrzymała wiele nagród i wyróżnień, m.in. Nagrodę Literacką m. st. Warszawy, Nagrodę Literacką im. Kornela Makuszyńskiego oraz Nagrodę im. Janusza Korczaka.

Dorota Dank..... jest także autorką scenariuszy filmowych i telewizyjnych dla dzieci oraz pracuje jako pedagog i nauczycielka języka polskiego.

Dorota D

Ale masz fantazję! Ona napisała tylko jedną książkę. Dziękuję za rozmowę. Pa


Al 

Dziękuję również za rozmowę. Miłego dnia! 



Obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Powiedziałam, co chcę i coś takiego mi zaproponował.

środa, 29 marca 2023

Tak niewiele potrzeba

 Kiedy z trudem wstajesz i musisz iść do szkoły. Za oknem śnieg, a ty tęsknisz do wiosny. Droga ci się wlecze, bo stoisz w porannych korkach. Zastanawiasz się wówczas, jaki to będzie dzień. Czy dasz radę schować emocje , rozdrażnienie, złość, złe samopoczucie, aby wejść do klasy i z uśmiechem powiedzieć: Dzień dobry dzieci.... Idziesz, ba- wleczesz się. Otwierasz klasę , a tam....



I gęba się uśmiecha.
Bo ktoś w tej klasie na ciebie czeka, dla kogoś jesteś ważna.
Ot, masz zrobiony dzień.
Tak niewiele potrzeba.

piątek, 24 lutego 2023

Czy Kopernik miał na dziewczynę?


Podzielę się z Wami opowiescią, która dała mi solidnie do myślenia. 
Obecnie mam klasę 3 SP Realizujemy projekt o Koperniku. Zwykle do projektu dzieci wymyślają pytania , potem szukamy odpowiedzi. Tym razem też tak miało być. I było. Pytania różne ,np. Kopernik nie miał takich narzędzi jak dzisiaj mamy, jak wpadł na to, że to Ziemia krąży wokół Słońca? Do pytań, typu, czy Kopernik uprawiał sport?.  Ale padło również pytanie: czy Kopernik miał na dziewczynę?
Niby normalne pytanie, a...
Ktoś w klasie krzyknął- nie miał, bo był księdzem, a ksiądz nie ma.
Logiczne nie? 
Ktoś inny dodał, że nie zawsze był księdzem i mógł mieć. A jeszcze ktoś inny wrzucił, że mógł mieć też chłopaka. 
UPS.... 
Do dzisiaj życie intymne Mikołaja Kopernika w ogóle mnie nie obchodziło, a powinno. Zaraz dowiecie się dlaczego. 
Pytanie o dziewczynę w końcu zostało w bazie pytań . Dzisiaj losowali i przystąpili do poszukiwania odpowiedzi na pytania. Siedzą przy tych komputerach i nagle wrzask.
- Mam! Kopernik miał kochankę. 
Jesuuuuu. Mało z krzesła nie spadłam. A ponoć szukać nie potrafią.
- Była jego gospodynią i ...
Dosyć - przerwałam. Wystarczy, że napiszesz miał dziewczynę.  A teraz pomóz szukać, jaki sport uprawiał . - O matko i córko- ruszyła moja wyobraźnia. Już się bałam tego sportu.... Wszelkie skojarzenia są źle widziane. 
Na szczęście koniec lekcji.

środa, 11 stycznia 2023

Dzieci lubią muzykę

W środy mamy muzykę. Na muzykę zwykle brakuje czasu, chociaż jest to bardzo ważny przedmiot. Współczesne dzieci bombardowane są bodźcami wzrokowymi, toteż mają problem ze słuchaniem. Słuchają, a nie rozumieją, co słyszą. Dlatego bardzo dużą wagę przyłożyłam do muzyki. Od pierwszej klasy aktywnie słuchamy muzyki. Słuchamy różnej muzyki. Przy ariach operowych Moniuszki aż buzie pootwierały. Uwielbiają tańczyć i odkrywają ze mną muzykę klasyczną.

W tym roku również gramy na bum bum rurkach. I w ten oto sposób, gdybym nawet chciała, nie mogę muzyki zamienić na matematykę. Dlatego oba przedmioty łączę w bardzo inteligentny sposób. W końcu nie ma muzyki bez matematyki.



czwartek, 1 kwietnia 2021

Podsumowanie


 Czas mija tak szybko, że ledwie się obejrzę, a już minął miesiąc. Zbliżają się kolejne byle jakie święta.

Wszystko jest ostatnio byle jakie. Byle jakie nauczanie - bo edukacji zdalnej nie można nazwać sensownym nauczaniem. Dzieciaki są zmęczone. Ucichły i ... przestało im zależeć. Odzwyczaiły się od siebie. Cały dzień spędzają przed komputerem. Trochę inaczej z młodszymi. Bo tym dano szansę przez miesiąc nauki w szkole. 

Nauczyciel może stawać na głowie, klaskać uszami - to zainteresowanie wzbudzi na chwilkę i to u niewielkiej grupki. Tym dzieciakom perfidnie odebrano rok dzieciństwa, młodości. To już nie wróci.

Żyjemy na huśtawce decyzyjnej. A decyzje podejmuje rząd, który uwielbia konferencje. Taką konferencję zwołuje nawet wtedy, kiedy nie ma zupełnie nic do przekazania. Wówczas jest to trening pod hasłem gadać, byle gadać i jednocześnie nic nie powiedzieć. Na papierze pojawi się statystyka aktywności tegoż rządu. Zwołał tyle, a tyle konferencji. Taki był otwarty dla mediów, a rząd Tuska..... No.

Rząd ma plan na czas pandemii. Plan godny Nagrody Nobla. Polega na wyliczance: zamykamy, otwieramy i jakoś to będzie. I tak od roku konsekwentnie realizuje ten plan, czasami go ubarwi kolejnymi absurdami. Nie jest ważne, czy coś się sprawdza, czy nie. Jedyna partia prawa i sprawiedliwa zawsze ma rację i ma patent na wszystko. Kto myśli inaczej jest lewakiem, twardą opozycja i WROGIEM NUMER JEDEN wszystkich prawdziwych katolików, patriotów szczycących się   sztandarem: "Bóg, Honor, Ojczyzna".

Obrzydzili mi wszystko. Słowa, które jeszcze niedawno miały dla mnie ogromne znaczenie, są obecnie nic nie znaczącym, wyświechtanym sloganem, równoznacznym z potokiem przekleństw z rynsztoka.

Słowo "Bóg" wypływające z ust ludzi ziejących nienawiścią do drugiego człowieka, są bluźnierstwem, obrażają moje uczucia religijne. A słowo "honor" - cóż znaczy? Ludzie, którzy o tym mówią, za grosz honoru nie mają, a Ojczyzna jest dla nich tyle warta, co ten honor. Śmiech, śmiech, śmiech.... 

Zastanawia mnie głupota, głuchota i ślepota - ludzie jeszcze  nie widzą, tony nie brzmią im fałszywie?

Nowy "menester" od oświaty i nauki wraz ze swoją świtą przygląda się teraz podręcznikom. A mnie się chce wyć ( nie dlatego, że podręcznikami jestem zachwycona - bo nie jestem) ze śmiechu i rozpaczy zarazem. Składam ręce do pacierza i proszę: " Boże, niechaj oni zamilkną". W  dzisiejszych byle jakich czasach priorytetowe znaczenie mają sformułowania w podręcznikach, typu "prawa zwierząt" ( właśnie dowiedziałam się, że nie ma żadnych praw oprócz Boskich, a sformułowania o prawach - to ideologia) Idąc takim tokiem rozumowania, cały kodeks trzeba wywalić, bo ideologiczny i skupić się wyłącznie na prawach Boskich. I w tym wypadku się zgadzam. Kodeks byłby krótki i treściwy. 

"Menesterstwo" na rok zamknęło dzieci w domach, usadziło przed komputerem, a teraz ręce załamuje, że dzieciaki otyłe, że ruchu nie mają i.... I zaczyna szkolić nauczycieli,  aby dzieci potrafili rozruszać. Bo ministerstwo bardzo dba o młodych. Co rusz funduje im atrakcje, np. matury.  Znowu ogarnia mnie pusty śmiech przez łzy. Boiska zamknięte, siłownie zamknięte, baseny zamknięte, a na ulicach maski obowiązkowe, które utrudniają oddychanie, a najważniejszą sprawą jest wydać pieniądze na szkolenia. Uwaga, w niektórych miastach już się zaczęły. Jedno szkolenie - 10 godzin.

Wydaję rozpaczliwy krzyk: pozwólcie dzieciom biegać, pozwólcie im wrócić do szkoły. Nauczycieli szkolić nie musicie. 

Muzea i biblioteki zamknięte - bo tam takie tłumy walą.... A kościoły otwarte. Tam się nie zarażają. Ostatnio tyle ludzi przyjechało do kościoła, że aż pod moim domem parkowali. Znowu brak logiki. Bo na takim nabożeństwie nie jest się 5 minut. W szkołach śpiewać nie można - bo zaraza, a w kościele.... I to jeszcze maskę zsunie, aby lepiej było słychać jak pieje... Nie mam nic przeciwko kościołowi, brakuje mi normalności i zaspokojenia potrzeb duchowych. Jednak bądźmy konsekwentni. Jak już zamykamy, to zamykajmy wszystko i tyle. Raz a dobrze. A nie tych zamykamy, tych otwieramy.

Ktoś kiedyś na FB zadał pytanie: Jak to jest ,że fryzjerka może przyjść do gabinetu dentystki, ale dentystka nie może pójść do gabinetu fryzjerki. Obie zaś mogą pójść do kościoła. Gdzie tu logika? No właśnie.

Święta będą byle jakie, bo nie pójdę do kościoła. Na dobrą sprawę mogło by ich nie być. W TV nie oglądam nabożeństw. Mózg mój zakodował, że TV jest od rozrywki. I za grosz skupić się nie mogę. Poza tym odzwyczaiłam się już od mszy. Już mi nie brakuje.

Wielki Tydzień postanowiłam uczcić inaczej. Od 4 dni nie palę. Zaoszczędzone pieniądze wyślę do określonej fundacji na walkę z rakiem. Cierpię okropne katusze. Nie wiedziałam, że jestem tak strasznie uzależniona od nikotyny. Organizm fiksuje. Mózg próbuje mnie zmusić do zmiany decyzji. Przez pierwsze dwa dni wszędzie czułam zapach dymu papierosowego, który działał na mnie jak afrodyzjak. Nie dałam się. To doznałam skurczu w oskrzelach - nie dałam się. Mózg trochę odpuścił. Zobaczymy dzisiaj, co wymyśli, aby mnie złamać. Muszę wytrzymać do Wielkanocy. Po prostu MUSZĘ.

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze pisanie. Mam nadzieję, że jutro też znajdę czas, aby zapisać to i owo.

poniedziałek, 1 lutego 2021

Remanent po zdalnym


Trzeci dzień jestem w pracy. Porządkuję i diagnozuję. Oczy otwieram ze zdziwienia i przerażenia zarazem.

Są dzieci, które fantastycznie pracowały podczas zdalnej edukacji. Poczyniły ogromne postępy. Serce się raduje. Niestety, są  też dzieci, z którymi muszę zaczynać od początku. Trzy miesiące zmarnowane. Nikt nawet nie zajrzał im do zeszytu. Jest to dla mnie informacja o rodzinie. Te dzieci są tam samotne. Dba się o wikt i opierunek. Nic więcej.

Dzisiejsza rozmowa z matką jednego z takich uczniów.

Ja: Dziecko cofnęło się. Nie zna liter, nie potrafi pisać ani czytać. To, czego nauczyło się przez dwa miesiące stacjonarnej nauki w szkole, zapomniało. W zeszytach luki. Nikt do nich przez trzy miesiące nie zaglądał. To miesiące zmarnowane. Z czołówki klasowej spadło  na szary koniec.

M: No, ale dziecko nie chciało, abym zaglądała do jego zeszytów. To nie zaglądałam. Mówiło,że wszystko ma zrobione.

Mowa tutaj o siedmiolatku. - Bez komentarza.

Cóż. Zakasałam rękawy i do roboty. Dzieci mi żal i tyle.

niedziela, 10 stycznia 2021

Edukacja w bańce

 


Uwielbiam spacery po nabrzeżu. Wczoraj spadł śnieg, dzisiaj już tylko resztki zostały. Mimo wszystko, spacer był mi bardzo potrzebny, aby odciąć się od wszelkich informacji, które nie nastrajają mnie pozytywnie. 


Ferie trwają, a w naszych mediach głośno edukacji. Nie wiadomo, czy wrócimy do szkoły, czy w dalszym ciągu będzie edukacja zdalna. Ale zainteresował mnie pomysł naszego menestra, a mianowicie chodzi o edukację klas 1-3 w bańce. 

Jestem pełna podziwu dla fantazji tego rządu. Bardzo proszę, aby ograniczyć i tę fantazję. 

Tego, co oni proponują, w realnym świecie nie da się wykonać. Po prostu nie da się wykonać. Ktoś, kto takie androny plecie, nie ma najmniejszego pojęcia o edukacji wczesnoszkolnej.

 Dystansu między uczniami, w 26 osobowej klasie ,po prostu,nie da się zachować. Nie da się również utrzymać dystansu w mniejszej klasie.  Dzieci działają na swoich zasadach.

Dalej, ministerstwo zakłada, że , w poszczególnych klasach będzie uczył tylko jeden nauczyciel, a dzieci będą przebywały tylko w jednej klasie. Ok. Ale w klasach młodszych języka angielskiego uczą językowcy , a religii katecheci. Czyli co? Nie będzie angielskiego ani religii? 

Kolejne pytanie, a co ze świetlicą? Jak edukację w bańce rozwiązać w świetlicy szkolnej, do której schodzą się dzieci z różnych klas? 

No i wreszcie ostatnie pytanie, jak to wszystko się ma do organizowanych w szkołach półkoloniach? 

Dla mnie decyzje rządu są nielogiczne. Tak samo nielogiczne jest badanie przesiewowe nauczycieli w połowie ferii.

Lepiej nie szukać logiki, a iść na spacer.


niedziela, 19 stycznia 2020

Na półmetku

Połowa ferii za mną. Dodam bardzo pracowita połowa. Trochę się szkoliłam. Oczywiście z własnej, nieprzymuszonej woli, dla czystej przyjemności. Zdobyłam kolejne odznaki i dumna jestem z siebie, że daję radę. Zostałam zaproszona do niesamowitej grupy. Współpracować z mistrzami , to zaszczyt. Prawdziwy zaszczyt.

Prowadziłam również  ogólnopolskie webinarium. Pewna szkoleniowa firma zaproponowała mi tę fuchę właściwie tak na próbę, zatem nieodpłatnie. Przyjęłam propozycję , bo dla innej firmy pracuję na zlecenie i muszę nabrać doświadczenia. Ha, facet zaraz po emisji na żywo skontaktował się ze mną. Hit sezonu. Oglądalność około 3 tysięcy nauczycieli. Chcą mnie. Zatem.... Luty i marzec znowu medialnie.
Oczywiście, ja jestem największym własnym krytykiem. Muszę nad sobą popracować. Przygoda rozpoczęta. Ahoj!



środa, 8 stycznia 2020

Ferie tuż, tuż

Kto wymyślił trzy różne terminy ferii zimowych, ten po prostu był "geniuszem". Na pewno nie służą szkole i dzieciom. Na pewno nie służą nauczycielom. A zatem komu służą?

Dzieciaki wróciły do szkoły 2.01 na raptem dwa dni, bo znowu wolne - 6.01. Teraz będą cztery dni i znowu ferie. Jakiś idiotyzm!

Wszystko stoi na głowie. Próbuję jakoś to podtrzymywać, ale sił już brak. Ostatni, czterodniowy tydzień tego semestru bogaty w atrakcje. Kończy się testem kompetencji, do którego nie było czasu zrobić żadnej powtórki, bo... Dzisiaj np. wymyślono dzień projektowy dla szkoły.

Pracuję projektami cały czas. I taki wyrwany jakiś dzień projektowy, dodam przymusowy, nie bardzo mi pasuje, bowiem burzy porządek. Ale szczytny cel - tworzymy i robimy kiermasz z naszej produkcji. Zarobione pieniądze przekażemy na WOŚP.

Dzieciaki malowały na szkle. Tak piękne prace wyszły, że żal im było się z nimi rozstać. Zrobiliśmy kiermasz, na którym wyłożyły swoje rysunki/malunki i... I każde kupiło swoją pracę wrzucając do puszki jakiś grosz. Śmiać mi się chciało, bo nasz kieramsz trwał zaledwie 5 minut, a zarobiliśmy niezłą kasę.

Może i dobrze, bo mieliśmy czas porozmawiać o bezpieczeństwie. Wczoraj nakręcilismy spot o bezpieczeństwie w sieci "Bądź madry!". Cholernie jestem z nich dumna. Programowali w Scratchu. Pracowali w dwuosobowych zespołach i udało nam się wszystko skończyć w czasie 45 minut.

Dzisiaj gadanie na dywanie. Z takiego gadania na dywanie wiele się można dowiedzieć. Oj, o dużo za dużo. Znowu jestem mądrzejsza i wiem, jak wiele nie wiem. Z dzieciakami trzeba rozmawiać. One tego potrzebują.
Lubię tę moją klasę. Ona daje mi siły i energię.



piątek, 20 grudnia 2019

Z łezką w oku

Szłam dzisiaj do szkoły jak na egzekucję. Ostatni dzień szkolny przed świętami. Wigilia klasowa.
Hm.... Nie przygotowałam jej.
Nie zadbałam o nic. Nawet o gabinet.
Wyrugowana z własnego wybrałam gabinet bez choinki i jakichkolwiek ozdób. Pusty, zimny do pracy - pracowania komputerowa. Mieliśmy ostatnie zadania projektowe do zrobienia. Dlatego potrzebny był komputer.

Kiedy wysiadłam z samochodu żal zrobiło mi się dzieci. Zaczęłam szybko układać w głowie jakiś plan, typu stoliki, dekoracja.

Weszłam do szkoły, wszłam do sali i zamurowało mnie.
Sala przygotowana, kilka choinek, stroiki, stoły pięknie nakryte (żłóbek z siankiem). Kilkoro rodziców stało pod ścianą, a dzieci działały.
- Pani Doroto - powiedziała jedna z matek - my tutaj nie jesteśmy w ogóle potrzebni. - Oni są doskonale zorganizowani.
O wszystko zadbały dzieci.  Wszystko same przygotowały ( oprócz potraw - tutaj na wysokości stanęli rodzice: barszcz czerwony, uszka, pierogi, ciasta, paszteciki, owoce)).  Zadbały o miejsca dla rodziców i...
Pani z bufetu na talerzyku zaniosły ciasto z to, że wypożyczyła im krzesła, i...

- Mamy nawet nakrycie dla niespodziewanego wędrowca - zawołał jeden z moich.
I...

Rozłożony keyboard - Hania zamierzała przygrywać do śpiewania kolęd. Poza tym przygotowała koncert dla mnie.

Stałam i łzy płynęły ze wzruszenia. A kiedy zaczęli wręczać mi prezenty- własnoręcznie zrobione kartki, serduszka, po prostu poryczałam się jak bóbr.
A potem wszystko posprzątali. Zostawiliśmy salę w takim stanie, jakby nic się tam nie odbywało. 

Kiedy to opisuję, znowu się wzruszam. I troche mi wstyd. Ale mam klasę!

Na wigilię nauczycielską nie poszłam.

wtorek, 1 października 2019

Jesień w całej krasie

Miałam zwolnić. Miałam. Ale się znów rozpędziłam. Gonię czas chyba. Czasem nie pamiętam jak się nazywam.
Energia mnie rozpierała i uleciała. W szkole, oprócz dzieci wszyscy jacyś tacy smutni, spięci. Pewnie też próbują dogonić stracony czas. Atmosfera się udziela. I na mnie padło. Dobrze, że z dziećmi pracuję, bo w nich energia i taka czysta radość. Patrzę na efekty mojej dwuletniej pracy i miło się robi. Cudne, chętne do wszystkiego. Dobrze, że mogę z nimi przebywać .
Młodsza wyjechała na swoje studia .Ostatni rok przed nią. Z Kasią od jutra po lekarzach będę ganiać. Będziemy udawadniać, że nie jest wielbłądem . Cudna perspektywa .
W lasach grzybów zatrzęsienie. Mam zapasy prawie z samych prawdziwków. Niestety, nie ja po lesie ganiałam, nie ja szukałam. Trochę żałuję.
Fantastyczni nauczyciele odchodzą z zawodu. Otwierają własną działalność. Z jednej strony podziwiam odwagę i konsekwencję w realizacji marzeń. Z drugiej strony żal. Polska szkoła straciła fantastycznych pedagogów.
Sama bym odeszła, gdybym miała odwagę. Ale nie mam. Więc biadolę. Ale muszę, bo się uduszę.