Dzisiaj będzie trzecia i ostatnia część poświęcona magii i rytuałom na Kaszubach. Mam nadzieję,że najciekawsza i jednocześnie najbardziej mroczna.
Od czego zacząć? Zacznę od tego, że Kaszubi byli bardzo religijni i nie bali się naturalnej śmierci, Była ona dla nich czymś zwyczajnym i koniecznym, była zwieńczeniem życia ziemskiego. Akceptowali ją. Wyrażali też ogromny szacunek dla zmarłego widoczny w bogatej kulturze pogrzebowej. Niektóre zwyczaje pogrzebowe kultywowane są do dnia dzisiejszego.
Śmierć na Kaszubach nie przychodziła cicho. Wręcz przeciwnie, wszyscy dookoła ją słyszeli: psy głośno szczekały, czasami wyły, inne zwierzęta były niespokojne, spadadały obrazy ze ścian, czasami zatrzymywał się zegar, pękały lustra, szyby w oknach. Śmierć czasami pukała w okna , bądź hałasowała na strychu. Jej zwiastunem były również sny, np. wypadanie włosów, mięso.... Sam człowiek, po którego przychodziła śmierć, wyczuwał jej obecność. Wówczas żegnał się z rodziną i ze swoim inwentarzem.
Nieboszczykowi zamykano oczy, gdyż wierzono, iż trupi wzrok ma moc zabijania. Do rąk wkładano różanieć, książeczkę i pieniądz. Czasami do trumny wkładano również ulubione przedmioty zmarłego, np. tabakierę.
W chacie, do czasu pogrzebu, zatrzymywano zegary, zasłaniano lustra. Otwierano okna, aby dusza zmarłego mogła wylecieć. Ciało nieboszczyka obmywano i ubierano w tradycyjną długą, białą szatę, zwaną "śmiertelną koszulą", którą w pasie przewiązywano niebieską (
mężczyźni) lub różową wstążką (
kobiety). Dorosłych chowano w czarnej trumnie, dzieci w białej. Noworodki, które umarły, a nie zostały jeszcze ochrzczone zawijano w matczyny fartuch, wierząc,że dzięki temu, ich duszyczki nie zostaną potępione, a anioł ujrzy je i weźmie ze sobą do nieba. Chłopcom nadawano imię Adam, a dziewczynkom - Ewa.
Najbardziej znanym kaszubskim obrządkiem była tzw. "pusta noc", która poprzedzała dzień pogrzebu. Ludzie całą noc czuwali przy zmarłym modląc się za jego duszę. Zwyczaj ten stosowany jest w niektórych miejscowościach kaszubskich do dnia dzisiejszego. Osobiście w takiej "pustej nocy" uczestniczyłam wiele lat temu.
Następnego dna trumnę zamykano i wynoszono ją przed dom (
zmarłego wynoszono nogami do przodu). Kondukt żałobny uformowany był także według określonej zasady. Na samym końcu szli najbliżsi zmarłego. Kobiety w ciąży nie powinny uczestniczyć w pogrzebie, gdyż to wróżyło bardzo krótkie życie ich ninarodzonym dzieciom.
Ciekawym zwyczajem było tworzenie "korony śmierci". Korony tworzyło się dla zmarłych panien lub kawalerów jako symbol niewinności, czystości i zaślubin ze śmiercią. Na początku wkładano je zmarłym na głowę, w późniejszych czasach wieszano w kościele.
Kaszubi śmierci się nie bali. Lęk wywoływały u nich zmory, upiory i demony.
Teraz zacznie się niezwykle mroczna część mojego tekstu.
Szczególne miejsce w kaszubskich wierzeniach miały diabły, ale człowiek nie był wobec nich bezsilny. Musiał tylko wykazać spryt i wywieźć czarta w pole. Kaszubom sprytu nie brakowało. Opisują to liczne legendy z tego regionu. Diabły miały swoje imiona, np.: Smętek i Purtek. Purtek odpowiedzialny był za nieprzyjemne zapachy, a Smętek za krzywdy, przemoc i wrogość.
Nocą na Kaszubach rządziła "
trupia ekipa", to znaczy, na świat wychodziły wszelkie zjawy, zmory, łopi i wieszczy.
Wieszczy był odmianą wampira wstającego z grobu, który po zjedzeniu własnego śmiertelnego ciała powracał w rodzinne progi, niosąc ze sobą śmierć i zniszczenie. Atakował wyłacznie krewnych.
Kto mógł się stać wieszczym? Wierzono, że kandydatem na wieszczego mogło być dziecko "urodzone w czepku". Aby zapobiec przemiany w wieszczego "czepek" (
błonę płodową) palono, następnie sproszkowaną podawano dziecku razem z mlekiem matki.
Na wszelki wypadek, kiedy ktoś taki zmarł, wkładano mu monetę w usta, na piersiach układano trzy krzyżyki strugane z osikowego drzewa. Obserwowano również nieboszczyka w czasie "pustej nocy", czy nie zdradza jakichkolwiek oznak życia. Wkładano mu do trumny kartkę z książeczki do nabożeństwa, na której nie było zapisanego AMEN, dorzucano mak, sieci rybackie itp... Niestety, czasami wieszczy budził się i powracał do życia. Sygnałem były wypadki śmiertene wśród krewnych wieszczego. Wówczas pozostawał tylko jeden sposób, bardzo mroczny i drastyczny . Trzeba było nieboszczyka wykopać, odciąć mu głowę łopatą i umieścić ją między nogami nieboszczyka (
jeśli pozostawiłoby się ją na swoim miejscu, mogłaby przyrosnąć). Ostatni przypadek takiego rytuału odnotowano na Kaszubach w połowie XIX wieku.
Przerażenie na Kaszubach budził również
łopi, czyli upiór. Działał podobnie do wieszczego: zjadał swoje ciało, potem powstawał z grobu. Tylko ten upiór miał większy zasięg niż jego kuzyn, wieszczy, zabijał całe wioski. Ponoć chodził od domu, do domu, a kto usłyszał jego głos, ten umierał.
Mornica, to kolejny demon budzący lęk wśród Kaszubów. Demon ten przybierał postać starej brzydkiej baby i roznosił po wioskach zarazę.
Zmorą dusicielką była zazwyczaj kobieta. Łatwo było ją zlokalizować. Jeśli w rodzinie było siedem córek - to najmłodsza, albo najstarsza była zmorą. Zmorą mogła zostać również dziewczyna za przyczyną swojej matki chrzestnej, o tym
już pisałam. Dziewczyny te, raczej ,nie wiedziały o swojej nieszczycielskiej mocy. Zaraz po zaśnięciu ich dusza opuszczała ciało i zaczynała grasować po wsi. Potrafiła się zmaterializować i przybierać najróżniejsze postaci, np. zwierząt, owoców, słomy, trawy, piasku. Mogła nawet stawać się wiatrem. Gdy taka zmora dopadała człowieka, siadała mu na piersi i zaczynała go dusić. Była nbardzo uciązliwa. Jeśli tym człowiekiem był niewierny kochanek - wysysała z niego życie. Zmory również dopadały zwierzęta.
Kaszubi znaleźli sposoby na ustrzeżenie się nieprosznych gości. Trzeba było dobrze zabezpieczyć okna i drzwi. Obok łóżka ustawić buty w taki sposób, by wydawało się, że właściciel w nim nie leży, albo po prostu spać na brzuchu. Zmory siadały tylko na piersiach.
Nocą na Kaszubach można było również spotkać duchy zmarłych. One jednak nie były groźne. O nich, zapewne, jeszcze kiedyś napiszę.
Na zakończenie dodam, że wśród magicznych postaci, które budziły lęk, były też postaci pozytywne, np. ciotka Borowa - opiekuńczy duch lasów. Ciotka Borowa broniła człowieka przed czarownicami i błędnymi ognikami. Mogła jednak złych ludzi przemieniać, np. w jałowiec.