Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

środa, 25 lutego 2026

Alarm w śniegu. O empatii, odpowiedzialności i systemowych dziurach

 


Był alarm.
Ktoś rozlał śmierdzącą, prawdopodobnie trującą ciecz. W kilka minut cała szkoła – około 800 dzieci – musiała opuścić budynek.

Zima. Śnieg. Marznący deszcz.  

 Trenujemy różne scenariusze ewakuacji. Nie „na papierze”, nie „dla procedury”, tylko naprawdę. W kilkadziesiąt sekund byliśmy na zewnątrz. Ustawieni. Policzeni. Sprawdzeni.

A potem staliśmy. Stalismy w tlimie innych klas.

Przyjechała straż pożarna. Policja. Służby działały profesjonalnie. Dyrekcja poleciła: proszę natychmiast zawiadomić rodziców, żeby odebrali dzieci.

I wtedy pojawiła się rzeczywistość.

Czym mamy zawiadomić tych rodziców?

Nie mamy telefonów służbowych.
W moim prywatnym telefonie nie mam kontaktów do wszystkich rodziców – wszystko zostało w szkole.
I właściwie… nie mam obowiązku mieć prywatnego telefonu do celów służbowych.

Gdybym miała telefon służbowy – pewnie byłyby tam numery. Gdyby system był przemyślany – istniałaby awaryjna ścieżka komunikacji dostępna poza budynkiem. Ale system zakłada coś innego: że nauczyciel „jakoś sobie poradzi”.

Na szczęście poradziłam sobie. Mam grupę rodziców. Napisałam jedno krótkie zdanie:
Alarm. Proszę przekazywać informację dalej. Trzeba natychmiast odebrać dzieci.

I wydarzyło się coś pięknego.

W pół godziny rodzice – moi cudowni rodzice – stanęli na wysokości zadania. Informacja poszła lawinowo. Przyjechali. Zorganizowali się. Dzieci zostały bezpiecznie odebrane.

To był moment, w którym zobaczyłam, jak ogromną siłą jest wspólnota.

Ale był też moment, w którym bardzo zabolało mnie coś innego.

Bo tu jest słaby punkt naszej edukacji. Taki, o którym nikt nie myśli, dopóki nie stanie na śniegu z małymi dziećmi pod opieką i bez narzędzi do kontaktu z ich rodzicami.

Nauczyciel nie jest głupcem.
On wie. On przewiduje. On reaguje. On jest empatyczny. I właśnie na tej empatii system jedzie od lat.

Ministerstwo zakłada, że nauczyciel „ogarnie”. Że zadzwoni z prywatnego telefonu. Że napisze z własnego pakietu danych. Że użyje własnych kontaktów. Że po godzinach. Że poza obowiązkami. Że z serca.

Bo przecież dzieci.

I tak – dzieci są najważniejsze.
Dlatego właśnie nie powinno się budować bezpieczeństwa szkoły na dobrej woli nauczycieli.

Po wszystkim dyrektorka nam dziękowała. Za organizację. Za spokój. Za profesjonalizm.

I dobrze. To było miłe.

Ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby system był równie profesjonalny jak nauczyciele, którzy w nim pracują.

Nie chcę być bohaterką kryzysu.
Chcę być nauczycielką w bezpiecznie zaprojektowanym systemie.

Bo empatia jest siłą.
Ale empatia nie może być jedynym filarem państwowej edukacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.