Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOŻE NARODZENIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOŻE NARODZENIE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lipca 2025

Twierdza Kufstein

 



Twierdza Kufstein to prawdziwa perła Tyrolu i jeden z najważniejszych zabytków tej części Austrii. Malowniczo położona na skalnym wzgórzu, góruje nad miastem i doliną rzeki Inn, przyciągając turystów z całego świata. Jej początki sięgają XIII wieku, a przez stulecia pełniła funkcję obronną, będąc miejscem wielu bitew i oblężeń.









Dziś twierdza jest świetnie zachowana i udostępniona do zwiedzania. Można tu zobaczyć m.in. dawny zbiornik na wodę, lochy, sale wystawowe oraz jedną z największych organowych instalacji na świecie — słynne „Heldenorgel”, czyli Organy Bohaterów, które codziennie rozbrzmiewają na całe miasto. Z murów rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na Kufstein i okoliczne góry.

To miejsce, w którym historia łączy się z naturą i niezwykłą atmosferą średniowiecznych murów.

środa, 25 grudnia 2019

Fałszywy Mikołaj

Tegoroczna wigilia przejdzie do humorystycznych wspomnień rodzinnych. Piszę to i gęba śmieję się od ucha do ucha.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Wręcz idealnie, uroczyście i podniośle. Wszystkie potrawy wyszły znakomicie. Wyrobiłam się z czasem. Uczestnicy przybyli planowo.
Oczywiście punktem kulminacyjnym dla dzieci jest wizyta Świętego i prezenty.  Starszego Niuniusia rozpierała energia związana z wyczekiwaniem na tę wizytę. Biegał z góry na dół, z dołu do góry. Sprawdzał pod choinką. A tam nic .Adrenalina rosła. Mały znowu na górę. Nie chciał przegapić najważniejszego momentu wieczoru. Potem na dół i szok. Pod choinką prezenty. Skąd się wzięły? Znaczy, zrzucił je Święty i za chwilę wejdzie i wręczy osobiście. I faktycznie .Dzwonek do drzwi. Biegnie Niuniuś podekscytwowany do drzwi. Trzy pokolenia dorosłych z aparatami wycelowanymi w wejście czeka  na ten moment, aby go uwiecznić po wsze czasy.
Wbiega Niuniuś i krzyczy.
- Fałszywy alarm to dziadek, a nie Mikołaj. To oszust.  Nie Mikołaj.
Z trudem powstrzymaliśmy śmiech .Ale kiedy zgarbiony Mikołaj przekroczył próg i zawołał:
- Ho, ho, ho! Czy są tu grzeczne dzieci? - ryknęliśmy niepohamowanym śmiechem. Otóż ujrzeliśmy przebierańca w przyciasnym kubraku, w kapciach z brodą wyliniałego karła i obok małego chłopca, który krzyczał głośno
- To oszust, to nie jest Mikołaj. To oszust.
Mikołaj zdawał się nie słyszeć oszczerstw, tylko dalej odgrywał swoją rolę. Usiadł na wcześniej przygotowanym krzesełku przy choince.
- Potrzebuję małego elfa do pomocy.
Niuniuś był lekko zdegustowany, że my myślimy, że to prawdziwy Święty chce rozdawać prezenty i zachęcaliśmy go, aby został elfem. Postanowił ostatecznie zdemaskować oszusta.
- Zaraz wam udowodnię, że to mój dziadek, a nie żaden Mikołaj.
I w tym momencie pociągnął Mikołaja za wyliniałą bródkę urywając połowę i ściągnął czapkę Mikołajowi.
Popłakaliśmy się ze śmiechu. Ale Mikołaj dalej odgrywał swoją rolę. Mały bronił niczym prawdziwy elf dostępu do prezentów. Bowiem te mógł rozdać tylko ten prawdziwy. Jednakże obrona nie trwała zbyt długo. Nuniuś zdecydował, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jak sam rozda prezenty i oszustowi nie pozwoli żadnego dotknąć.
Nie udało się nikomu zrobić przyzwoitego zdjęcia, tak się rechotaliśmy.
No cóż... Dziadek dał plamę na całego, ponieważ wcześniej nie przymierzył nowego kostiumu kupionego w Biedronce za 19 zł. Żeby chociaż tę brodę zobaczył.
Ale dzięki temu to będzie niezapomniana wigilia .



wtorek, 24 grudnia 2019

I mamy święta

Ostatnie przygotowania i już wkrótce ...
Przyjedzie córka, zięć i moje dwa Niuniusie, przyjdą teściowie. W tym roku w okrojonej wersji, ale świadomie. Nie mam już siły, ani chęci gościć dwudziestkę. Dziesiątka wystarczy.
Radosnych świąt

czwartek, 27 grudnia 2018

W świątecznym nastroju

Święta minęły, a nastrój świąteczny wciąż trwa. Było cudnie. W wigilię spodziewałam się 17 osób na wieczerzy. Grunt, to dobrze wszystko rozplanować. Nie napracowałam się wiele. Rozdzieliłam zadania na całą rodzinę. I w ten sposób każdy coś zrobił, ale się nie narobił. Stół był pełen tradycyjnych potraw.
Oczywiście nie obyło się bez przygód. W połowie drogi Niuniuś przypomniał sobie, że zapomniał kolędnika.
Kolędnik, to dla mojego wnuczka śpiewnik. Trzeba było szybko przygotować nowy śpiewnik, aby dziecko było szczęśliwe.
A potem to już były same radości. Były kolędy, był też Mikołaj. Mój mąż powinien dostać Oscara za odegranie roli Mikołaja. Niuniuś był przeszczęśliwy. Dla młodszego Niuniusia wszystko było nowością. Bacznie obserwował brata i innych. Wszyscy się śmiali cieszyli.
I o to właśnie chodzi z tymi świętami.

Jakby nie patrzeć,  to są święta religijne. Sama nazwa na to wskazuje "Boże Narodzenie". A zatem nie są w to święta karpia , nie są to święta choinki, nie są to święta bałwana, ani renifera. Są to święta Bożego Narodzenia. Irytowały mnie programy przed świętami,w których młodzi celebryci radzili innym jak przetrwać święta z rodziną. Jeżeli spotkanie z rodziną jest dla ciebie przetrwaniem, to nie spotykaj się z nią. Po co? Idź do baru z przyjaciółmi , poczytaj książkę, zorganizuj sobie czas, jak chcesz. A przy tym zastanów się, co jest nie tak z tobą i z twoją rodziną. Może trzeba coś zmienić w relacjach, aby spotkania nie były przykre.

Nasza rodzina chętnie się spotyka. Mamy o czym ze sobą rozmawiać, mamy, co wspominać, mamy, kogo wspominać. Wspólnie się śmiejemy, żartujemy, śpiewamy. Czas mija bardzo szybko. Za szybko.
Irytuje mnie również problem z tak zwanymi nietrafionymi prezentami. Co to znaczy nietrafiony prezent? Święta Bożego Narodzenia, to nie są to święta prezentu. Wprawdzie dajemy prezenty bliskim na dowód, że o nich pamiętamy, że są dla nas ważni. Czy tutaj chodzi o trafianie? Jeżeli tak myślisz, to nie rozumiesz sensu tych świąt. Nie obchodź ich,  po co narażać kogoś na koszty na stres na stratę czasu.
Ot tak mnie wzięło poświątecznie.

niedziela, 23 grudnia 2018

W pędzie grudnia

Moja choinka
Jutro już wigilia.  Matko kochana, a dopiero grudzień się zaczął. A z grudniem tyle atrakcji przyszło,że ... zabrakło czasu na pisanie bloga. Muszę jednak niektóre opisać dla pamięci , bo warto, bo ciekawe, bo przygoda  życia.

Im bardziej myślę o odejściu ze szkoły, tym więcej ciekawych ofert edukacyjnych do mnie przybywa. No i dostałam taką ofertę  z Centrum Nauki Kopernik.  Aż strach marzyć  w moim przypadku. Kiedy marzenia wyślę w kosmos, natychmiast się spełniają. Dostałam też zaproszenie na szkolenie i jak tutaj z tego nie skorzystać. Do przedsięwzięcia namówiłam przyjaciółkę i we dwie w okresie przedświątecznym wyruszyłyśmy do stolicy po przygodę życia. I była przygoda. I jeszcze jaka!
Po pierwsze pociąg ze Słupska wyjechał z trzygodzinnym opóźnieniem. Gdzieś w okolicy Sławna drzewo spadło na trakcję elektryczną. Uwięzionych w polu pasażerów trzeba było przewieźć autokarami do Słupska. W Słupsku podstawiono inny pociąg. Nie mieli odpowiedniej licczby wagonów , więc- WAGONY I KLASY ustawiono jako 2 klasa. Ha! To się nazywa mieć szczęście!
Do naszego przedziłu dosiedli się przemili ludzie i podróż minęła FANTASTYCZNIE! No, prawie fantastycznie, bo trochę nerwów było, kiedy zdradziłyśmy naszym towarzyszom podróży miejsce zakwaterowania (udało mi się znaleźć hotel w samym centrum, na Chmielnej 13, w promocji). Warszawianka zachwyciła się lokalizacją, ale ...
- Tam nie ma żadnego hotelu. Nie kojarzę.

Ups.... Oczy wielkie. Przyjaciółka natychmiast pokazuje ofertę i rezerwację w internecie. Jak nie ma , jak jest! Pani się uśmiechnęła i lekko wycofała,żeby nas nie stresować:
- Dawno tam nie byłam, może postawili hotel.

Do hotelu postanowiłyśmy pójść pieszo, bo to ponoć z Dworca Centralnego rzut beretem. Warszawa przywitała nas świątecznie, wręcz bajkowo.

Na Chmielną trwfiłyśmy bez problemów. Numer 13 też znalazłyśmy. Tylko hotelu nie było widać. Wewnątrz bramy ujrzałam jakieś oszkolne wejście, ale to na pewno nie był nasz hotel. Cóż, koniec języka za przewodnika. Weszłyśmy do ... i pytamy o...
Przemiły człowiek z dziwnym uśmieszkiem nas instruował,że:
najpierw musimy, jakieś 300, 400 m iść do Nowego Światu 27. Wejść na trzecie piętro ( nie ma windy) tam jest rececpcja niewidzialnego hotelu. Poszłyśmy. Wdrapałyśmy się po stromych schodach na niemal Mont Everest. Dostałyśmy klucze i intrukcję, jak trafić do ...
Wróciłyśmy na Chmielną 13. Faktycznie, drzwi kamienicy oznaczone były logo tegoż hotelu. Maleńka karteczka, to ci dopiero hotel. Ponownie wdrapywałyśmy się na kolejny szczyt starej kamienicy. Otworzyłyśmy jedne drzwi, drugie drzwi i.....
I był całkiem przywoity holelik w samym sercu Warszawy.
Wypiłyśmy drinka i ruszyłyśmy przed północą na spacer po Warszawie.

Stolica żyła nocnym życiem. Sklepy pootwierane, knajpki, muzyka, tłumy młodych ludzi, śpiewy, tańce, stoiska z grzanym piwem, z grzańcem.... INNY ŚWIAT. Znowu poczułam się młoda. Znowu poczułam apetyt na życie.

O warsztatach w Koperniku będzie oddzielny post, bo warto o tym szerzej napisać pod kątem edukacyjnym. A dzisiaj ma być przedświątecznie, więc będzie przedświątecznie.

W szkole urwanie głowy, bo kolędnicy i jasełka ...
Ale! Jak jasełka, to tylko w przedszkolu.
Strasza wyłała mi filmik z jasełek w przedszkolu Niuniusia, w grupie czterolatków. Niuniuś grał króla. Posikałam się ze śmiechu. Tyle ekspresji w jednym miejscu. Pobił Młodszą, która w przedszkolu grała Maryjkę. Święta była tylko, kiedy mówiła, Kiedy kończyła swoją kwestię, jakiś diabeł w nią wstępował, ku uciesze widowni. Widać ,że Niuniuś jest nasz! Filmik obejrzeliśmy ze sto razy. Za każdym razem ryczeliśmy ze śmiechu dostrzegając kolejne szczegóły z roli życia.

W tym roku wigilia u mnie. Do stołu zasiądzie 18 osób. Będzie gwarno, radośnie, wesoło. Będzie rodzinnie i cudnie. Ulepiłam 240 pierogów. Choinka ubrana, a ja cieszę się jak wariatka.
Wesołych Świąt.


piątek, 29 grudnia 2017

Po świętach

Och, było miło i cudnie. Szkoda,że tak szybko minęły.  W Wigilię do wspólnego stołu zasiadła wielopokoleniowa rodzina, od prawnuków do pradziadków. Wspólnie śpiewaliśmy kolędy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wspominaliśmy. Przybywa nas, przybywa i tak jest dobrze.
Był Mikołaj i radocha dla Niuniusia, ach...
W drugi dzień świąt ledwie się rozstaliśmy, a Niuniuś dzwoni i pyta:
- Kiedy przyjedziesz, bo już tęsknię.

Kocham tego dzieciaka bez granic.
***
Dzisiaj miałam dyżur w szkole. Około jedenastej przyprowadzono jedno dziecko. Hm... Mama na zakupy i do fryzjera, dzieciak zbędny balast, do szkoły. Smutne.
Ci pracujacy rodzice znaleźli opiekę dla swoich maluchów.

***
Kończy się rok. Kończy się smutno. Jutro ostatnie pżegnanie mojej kuzynki. Śmierć już w nasze pokolenie spogląda...

***
Koniec roku i coroczny bilans należy sporządzić.

Jaki to był rok dla mnie?
FANTASTYCZNY.
W zasadzie sukces za sukcesem, nagroda za nagrodą. Zdrowie też dopisywało. Dziękuję Bogu za taką hojność.
Zamówiłam nawet mszę dziękczynną.
Dziękować też trzeba umieć.

piątek, 23 grudnia 2016

Zawsze jest wyjście

Niuniuś w gorączce pyta mamusię.
- Kiedy do "baci" na święta jedziemy? - a córce mojej serce się kraje. Bo dziecko przecież na te święta czekało....

Święta bez Niuniusia - NIE MA MOWY.
Przecież na końcu świata nie mieszka.
Zatem świąteczne potrawy przygotuję, do kubełków zapakuję i jazda do Niuniusia.

Cóż.... Przecież zawsze jest wyjście!

czwartek, 22 grudnia 2016

I masz babo placek

Niuniuś chory, na święta nie przyjadą. Martwię się, bo z anginą żartów nie ma. Wszystkiego mi się odechciało.

wtorek, 20 grudnia 2016

Idą, idą, coraz bliżej...

W klasie mamy taki kalendarz adwentowy. Dzieciaki codziennie zdejmują jedną choinkę. Dzisiaj spadła dwudziesta, a zatem jeszcze cztery dni.

Nie wiem w co ręce włożyć. Wczoraj mój organizm zareagował gorączką dwugodzinną. Musiałam wszystko odstawić i położyć się. Wszystko, jak ręka odjął. Czyli mogę dalej działać.

Lubię święta. Lubię te przygotowania, to pichcenie. Bigos już się pichci.

Lubię spotkania z rodziną. Mało powiedziane - lubię- ja po prostu uwielbiam. O dobre relacje z rodziną trzeba dbać. Więzi należy pielęgnować. Urazów nie wolno chować i hodować. Trza wybaczać , zapominać, a pamiętać tylko to, co dobre. Jesteśmy różni, warto być wobec siebie tolerancyjnym i wyrozumiałym. Trzeba też mieć na względzie to, iż my również nie jesteśmy doskonali i komuś działamy na nerwy. Grunt, to umieć akceptować. To wyniosłam z domu. To próbuję zaszczepić moim dziewczynom.

A w święta zwykle nas dużo. Spotykamy się, śpiewamy, gadamy, śmiejemy się. Jest wówczas cudnie.


Lubię święta, ba uwielbiam. Tego nastroju żadne polityczne swary nie są w stanie mi odebrać. Dlatego nie oglądam, nie słucham, udaję,że nie istnieją. Tyle mojego.

piątek, 2 grudnia 2016

Taki sobie sukcesik

Jeden projekt zakończyłam, odhaczyłam i mam na swoim koncie kolejny sukces. Cieszy i dodaje skrzydeł, zważywszy, że autorka projektu jestem ja. W grudniu zakończę kolejne dwa projekty międzynarodowe. Będzie zatem trochę pracy, ale już zaczyna być przejrzyście. To cieszy.

W klasie mamy atmosferę świąteczną. Szykujemy się do Jasełek, do kolędników. Śpiewamy kolędy i pastorałki. Całkiem nieźle nam to wychodzi. Zdolne mam dzieciaki. Kartki już zrobione, życzenia ułożone i wpisane, koperty zaadresowane. W poniedziałek przykleimy znaczki i pójdą w świat.

Powoli przestawiam swoją wewnętrzna zwrotnicę, zaczynam czuć potrzebę działania we własnym domu. To dobry sygnał, więc uśmiecham się do siebie i ten uśmiech Wam przesyłam.

sobota, 22 października 2016

Wpadłam i utknęłam

Utknęłam w pewnym magicznym projekcie i oderwać się nie mogę. Myślami jestem hen, hen w Świętach, magicznych świętach pachnących pomarańczami i wanilią.O niczym innym już myśleć nie potrafię. Grzebię we wspomnieniach i uśmiecham się do tych wspomnień.

Razem z dzieciakami tropimy ciekawe wspomnienia i opowieści dotyczące świąt. To nasze projektowe zadanie. Wszyscy jesteśmy podekscytowani, a to dopiero październik. Żeby w grudniu powstała książka już musimy zbierać materiał. Dzieci przeprowadzają wywiady. Mamy już kilka. Wśród nich wspomnienia nauczycieli naszej szkoły. A każdy wywiad to prawdziwe emocje.

Cudny projekt. Mamy o czym opowiadać Europie.

sobota, 26 grudnia 2015

Magiczne święta

Święta jeszcze trwają, ale te świąteczne dni, które minęły,przejdą we wspomnieniach jako magiczne, cudowne, niezapomniane. Prawdziwą magię świąt tworzy rodzina. Dekoracja, potrawy to tylko mały dodatek ( pochwalę się,wszystkie potrawy były po prostu wyśmienite - dumna jestem niesłychanie- bo wiele pracy w ich przygotowanie włożyłam).
W tym roku było nas dużo. Wszyscy zasiedlismy do wigilijnego stołu w niezwykle doskonałym nastroju. Tak mało jest czasu dla siebie, więc trzeba było go wykorzystać. Tyle radości, śmiechu, wspomnień. Rodzinny koncert kolęd, Mikolaj, który zszedł ze strychu... Na jego widok, nawet strasza dzieciarnia oniemiała. Boże.... było cudownie. Było tak cudownie,że przegapilismy pasterkę. Wigilijny wieczór zakończyliśmy po drugiej w nocy. A potem dalej świętowanie... Dzisiaj ciąg dalszy, ale w innej scenerii.

środa, 23 grudnia 2015

Świątecznie

Wstałam skoro świt i działam. Bigos się pichci, mięsiwa świąteczne w piekarniku. Za chwile zabieram się za ryby. Jeszcze ostatnie zakupy i.... można ubierać choinkę. Juz przywieziona, czeka na strojenie. Jutro ten magiczny dzień.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia ślę wszystkim gorące życzenia, zdrowia, szcześcia, pomyślności oraz szczerej przyjaźni i wielkiej miłości.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świąteczny karp z grzybami

Źródło
Szykuję się do naszej rodzinnej uroczystości. Cieszę się, bo przy stole zasiądzie cała rodzina. Będzie miło, gwarno i radośnie. Dlatego też zależy mi, aby wszystko miało wyjątkowy smak i wyjątkowy wygląd.

Nie powiem,że uwielbiam karpia. Jakże wigilia może się obyć bez tradycyjnego karpia? Nijak. Karp musi być i będzie. Podzielę się dzisiaj przepisem na karpia z grzybami. Jest to potrawa dla tych, co zgromadzili trochę suszonych grzybów ( sami nazbierali i ususzyli), bowiem będzie ich trochę potrzeba. Zaletą jest,że przygotowujemy ją 24 godziny wcześniej.

Produkty:
filety z karpia,
mąka do panierowania, sól, pieprz,
olej do smażenia
oliwa z oliwek

suszone grzyby ( ilość zależy od ilości porcji - ok 500 g na 4 porcje)
3- 4 listki laurowe,
kilka ziaren ziela angielskiego,
3-4 średniej wielkości cebule pokrojone w kostkę,
3-4 ząbki czosnku
łyżka czubata suszonego majeranku
sól, pieprz do smaku

Do przygotowania mojej potrawy potrzebuję filety z karpia. Myję je, osuszam papierowym ręcznikiem, następnie kroję w niewielkie porcje. Doprawiam solą i pieprzem, następnie obtaczam w mące i smażę na rozgrzanym oleju z obu strn na złoty kolor.

Cały smak tkwi w grzybach. Suszone grzyby najpierw trzeba namoczyć. Potem gotujemy je w osolonej wodzie z listkiem laurowym i zielem angielskim. Ugotowane można zmielić przez maszynkę, albo pokroić w paseczki, w kosteczkę, jak kto lubi.

Na rozgrzanej patelni podsmażamy pokrojoną w drobną kosteczkę cebulę i czosnek, nastęnie dodajemy grzyby. Doprawiamy solą i pieprzem ( najlepiej świeżo zmielonym). Ja osobiście lubię pikantniejsze. Pod koniec smażenia dodaję majeranek.

Do żaroodpornego naczynia wkładam część farszu grzybowego. Na nim rozkładam kawałki karpia i przykrywam pozostałą częścią grzybów. Ostudzoną potrawę wkładam do lodówki na 24 godziny. Przed samym podaniem polewam oliwą z oliwek, dekoruję świeżymi ziołami
Smacznego.



wtorek, 15 grudnia 2015

Kolejne wyzwania

Należę do tych ludzi, którzy nie potrafią stać w miejscu. Nasz projekt zbliża się ku końcowi. Każdy dzień rozpala nowe emocje i fantastyczne zadania z różnych obszarów edukacji. Nie przypuszczałam,że praca dostarczy mi i moim uczniom tyle radości. Uczymy się przez zabawę i działanie. Ileż cudnych prac powstało!

A już szykuje się nowe wyzwanie całkiem interesujące.

Do świąt coraz bliżej. Cieszę się jak dziecko, chociaż pracy tyle,że ... I bardzo dobrze. Nie mam czasu na TV. Zatem mniej powodów do frustracji. 
Prezenty juz popakowane. Strój Mikołaja zniesiony ze strychu i przejrzany. Brakuje brody i czerwony worek gdzieś się zapodział. Trza jeszcze brodę dorobić. 
Ale dzieciarnia będzie miała radochę! 

Jeszcze trochę poogarniam i zacznę dekorację. Koncepcja już jest. A to najważniejsze.

wtorek, 23 grudnia 2014

To już jutro

To już jutro WIGILIA. Wieczór szczególny dla wielu ludzi. Wieczór, na który się czeka....
To już jutro.

Ostatnio nie byłam w najlepszym nastroju. A nastrój wpłynął na moje podejście do życia i do świąt. Czas mijał, a ja nic, dosłownie nic, nie robiłam ( w kwestii przygotowań świątecznych). Mężowski trochę się niepokoił. Nawet śledzie zrobił  i  komentarz rzucił
- Chociaż śledzie będą na święta....
Wczoraj odetchnął z ulgą, kiedy wrócił z pracy i poczuł zapach bigosu.
- Bogos jest, to i święta będą - rzekł zadowolony.

Tak... przemogłam się, chociaż jeszcze wszystko we mnie się nie przemieliło.

Chałupkę doprowadziłam do porządku ( może wszystkich okien nie umyłam, ale  wieje i leje). Bigos ugotowałam, pierogi przygotowałam, mięso zapleklowałam - z głodu nie umrzemy.
Wczoraj razem z Kasią ubrałyśmy choinkę i udekorowałyśmy okna i drzwi.

Zadzwoniła Starsza,że jednak w pierwszy dzień świąt przyjadą ( w pierwszej wersji było, że nie przyjadą,bo mały ząbkuje i jest dokuczliwy), to od razu wigoru dostałam.
Na Wigilię idziemy do teściów.
- Mamo! W przyszłym roku na Wigilię przyjedziemy, bo będzie w domu - powiedziała na wytłumaczenie Starsza. Przyznam,że trochę ją rozumiem, dlatego nic nie mówię. Mężowski też doskonale rozumie, też nie nakłania. Cóż...
Ale w przyszłym roku.....

Jutro już na pewno nie usiądę do komputera, więc dzisiaj złożę Wszystkim życzenia:


Zanoszę Wam i kładę do Waszych rąk okruch nieba
na wigilijny stół.
Przyjmijcie w gościnę łagodność, cierpliwość i czułość.
Wspomnijcie ciepło o tych, którzy wędrują w Waszych myślach
I ogrzejcie serce opłtakiem nadziei

DD




sobota, 20 grudnia 2014

Wigilijne wróżby matrymonialne

Dlaczego wigilia świąt Bożego Narodzenia jest czasem na wróżby - tego nie wiem. Jednakże z tym właśnie okresem wiąże się ogromna liczba przesądów i wróżb. O niektórych pisałam TUTAJ.  Dzisiaj zajmę się wróżbami związanymi z miłością i zamążpójsciem ( w dzisiejszych czasach - wejściem w nowy związek).




1. JABŁKO
W opowieściach bibilijnych jabłko jest przyczyną wszelkich nieszczęść ludzkości oraz gniewu Boga. Zapewne dlatego jabłko jest narzędziem do wróżenia. Chcesz wiedzieć, czy w nowym roku twoje serce zabije mocniej dla kogoś, czyli, czy się zakochasz? Nic prostszego. Zjedz w Wigilię jabłko. Obejrzyj dokładnie ogryzek i policz pestki. Jeśli liczba nasionek była parzysta - zakochasz się na umór. Nieparzysta - posucha miłosna. Nasionka musisz policzyć. Ich liczba też jest ważna. Jeśli będzie ich więcej niż sześć, to Twoje szczęście będzie podwójne.

2. KIERUNKI
Jeśli jesteś singielką lub singlem, a pragniesz związku z drugą osobą, ta wróżba jest dla ciebie. W wigilijny wieczór możesz dowiedzieć się, z której strony nadejdzie ukochany, ukochana. W tym celu, zaraz po wieczerzy ( prezenty mogą poczekać), wyjdź przed dom i zawołaj głośno ( na wszelki wypadek uprzedź sąsiadów,że to wróżba, bo mogą uznać, że z głową masz coś nie tak)
- Hop, hop! Z której strony mój chłop!?
lub
- Hej biała sanna! Z której strony moja panna!?
Uważnie nasłuchuj,  z której strony odezwie się echo.

3. SIANKO
Tradycją wigilijną jest sianko pod obrusem. Singielko! To dla ciebie idealna wróżba. Wyciągnij źdźbło spod obrusa. Jeśli będzie zielone - znajdziesz partnera w nowym roku; żółte - jeszcze przyjdzie poczekać ; szare - nie znajdziesz. Możesz już zacząć płakać.

4. MAK
Warto wiedzieć, że mak ma również niesamowitą moc. Chcesz mieć ukochanego? Ucieraj mak w Wigilię. Proste, nieprawdaż?

5. WIŚNIA
Zwieńczeniem wszystkich wróżb jest gałązka wiśni. Wróżbę zaczynamy 29 listopada. Uciętą gałazkę wiśni wkładamy do dzbanka z wodą. Jeśli zakwitnie do Wigilii - związek murowany!

Powodzenia!



sobota, 28 grudnia 2013

Wróżby na Nowy Rok

Kiedyś pisałam o przesądach wigilijnych, dzisiaj chciałabym napisać o sylwestrowo - noworocznych. Wprawdzie czasy się zmieniły, dziewczęta już tak nie garną się do zamążpójścia, to mimo wszystko szkoda,aby pewne obrzędy ( dodam pogańskie) ludowe uleciały z wiatrem w przestrzeń zapomnienia. Dlatego też postanowiłam je zebrać, z Waszą pomocą uzupełnić.

JAKI SYLWESTER I  NOWY ROK - TAKI CAŁY NASTĘPNY ROK

1. OCZYSZCZENIE - WYBACZENIE
W nowy rok należy wejść z czystym sercem, spokojną duszą. A mianowicie koniecznie trzeba się oczyścić. W sylwestrową noc weź czerwony papier i spisz na nim swoje problemy, zmartwienia, żale, obawy. Spisz wszystko, następ[nie spal tę kartkę. Proste do wykonania? Proste.
Jeśli w to uwierzysz - spełnienie murowane.

2. BEZ DŁUGÓW
Koniecznie oddaj ludziom wszystko, co pożyczyłeś. Masz czas do sylwestra. W przeciwnym razie cały następny rok bez długów się nie obejdziesz.
Hm.... mam nadzieję,że kredytów hipotecznych to nie dotyczy?

3.  SZCZODROŚĆ SERCA
I w Sylwestra i w Nowy Rok przywołujemy dobre wspomnienia i życzliwe nam duchy. Jesteśmy radośni w pogodnym nastroju. To zapewni nam pogodnych 12 miesięcy następnego roku, a wokół będą życzliwi ludzie

4. NIE WYMIATAJ SZCZĘŚCIA
W sylwestra nie wolno ci sprzątać, gdyż możesz wymieść z kątów szczęście. Jednakże wokół musi być porządek, bo w przeciwnym razie cały następny rok to będzie bałagan i chaos.

5.POWODZENIE U PŁCI PRZECIWNEJ
Chcesz być atrakcyjna, atrakcyjny i podobać się płci przeciwnej? Zadbaj o to, a by w sylwestra włożyć  coś nowego na siebie i aby pięknie wyglądać.

6. ZEGAR A POMYŚLNOŚĆ
Tuż po północy koniecznie nakręć zegar ( jeśli taki do nakręcania jeszcze posiadasz - a może warto się zaopatrzyć). W dzisiejszych czasach penie trzeba po północy wymienić baterie w zegarze, bowiem zła wróżbą jest , gdy zegar w sylwestrową noc stanie.

Kiedy zegar wybije północ w sylwestrową noc, to najstarsza osoba w rodzinie powinna otworzyć szeroko okno lub drzwi i zaprosić do domu Nowy Rok i życzliwe domowi duchy.

7. PIERWSZY NOWOROCZNY GOŚĆ
Pierwszy noworoczny gość to zapowiedź pomyślności lub pecha. Najlepszym gościem będzie jasnowłosy chłopiec lub młody ciemnowłosy mężczyzna. Za żadne skarby jako pierwsze nie powinny przychodzić kobiety. One wróżą pecha.
Cóż to dyskryminacja!? Kobitki! Już wiecie,żeby komu się nie wiodło - biegiem w Nowy Rok w gości. Hi, hi, hi...

8. NARODZINY
Podwójną pomyślnością cieszyć się będą rodzice, jeśli ich dzieci narodzą się w czasie między wigilia a 6 stycznia. A te dzieci,które w Nowy Rok tuż po północy się narodzą są zwiastunem wyjątkowej łaski, dobrobytu i szczęścia.

9. PRZYSZŁY PARTNER
Samotne duszyczki po północy powinny dobrze wsłuchiwać się w rozmowy wokół siebie. Pierwsze imię
( dla pań męskie, dla panów żeńskie), które usłyszą zdradzi im godność przyszłego partnera/ partnerki.

10. SZAMPAŃSKA WRÓŻBA
O północy przyjrzyj się koniecznie bąbelkom szampana w kieliszku. Wielkie i szalejące - zapowiadają przemiany i zawirowania, drobne równomierne - spokój równowagę.... resztę można sobie samemu dopowiadać.

11. ŚMIECI
Zadbaj, aby w domu w sylwestrową noc nie było starych śmieci. Nie wnoś ich w Nowy Rok.

12. GOTÓWKA

  • O północy warto mieć przy sobie trochę gotówki - będzie ona przy tobie cały rok.


  • O północy możesz wręczyć komuś kilka monet i poprosić o to samo.


  • Wykąp się w wannie z kilkoma monetami. Kasy ci wówczas nie zabraknie.


  • Do portfela włóż łuskę wigilijnego karpia.


13. SPEŁNIONE MARZENIA
Masz marzenia, plany? Chcesz dowiedzieć się, czy się spełnią? Możesz to sprawdzić przy pomocy wróżby:
Weź 12 rodzynek lub winogron. Przed wybiciem północy zjadaj je co minutę, przy każdej myśląc inne życzenie, które ma się spełnić.


Powodzenia i udanej zabawy!

Jeśli znacie jeszcze jakieś przesądy noworoczne, to chętnie dopiszę je do tej listy.

środa, 18 grudnia 2013

Kolędnicy ruszyli

O kolędnikach opowiadał mi ojciec, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką. Sam grał w przedstawieniach kolędniczych. Kiedy ożywiał swoje wspomnienia, twarz jego promieniała radością. Opowiadał o przygotowaniach, o samym kolędowaniu. Ja też tak chciałam... Nie dane mi było, bo i nie te czasy, nie to miejsce. Ach!

W jedenastym roku mojej pracy pojechałam z moją klasą na Wojewódzki Przegląd Jasełek do Sierakowic ( miejscowość w sercu Kaszub).Tam też zobaczyłam prawdziwe zespoły kolędnicze w akcji. Byłam oczarowana. Dzieciaki również. Wówczas zapragnęłam,aby jak najwięcej dzieci zaznało tej przygody, zobaczyło, przeżyło.

Pamiętam pierwszą rozmowę na ten temat z szefową. Patrzyła na mnie jak na kogoś z Marsa. Kolędnicy w szkole? Cóż ja wymyślam. Miała jednak do mnie zaufanie.
- Niech pani próbuje. - powiedziała sceptycznie.
Spróbowałam. Biegałam od klasy do klasy i opowiadałam o kolędowaniu. W pierwszym roku udało się namówić i utworzyć siedem zespołów.  Z każdym rokiem nas przybywało. Teraz kolęduje niemal cała szkoła, a tydzień kolędniczy wpisał się na stałe w tradycję naszej szkoły.

Na czym polega owo kolędowanie?
Zespoły przygotowują krótkie, kilkuminutowe przedstawienie ( maksymalnie 5 min). Pod opieką wychowawcy, w wyznaczonym terminie, maszerują od klasy do klasy. Śpiewają i pokazują humorystyczne przedstawienie. Każdy występ kończy się życzeniami. Kolędnicy otrzymują zapłatę w postaci cukierków.
W ostatnim dniu jest uroczyste zamknięcie kolędowania.
 Każdy zespół otrzymuje ode mnie pamiątkowy dyplom.