Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RĘKODZIEŁO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RĘKODZIEŁO. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 czerwca 2025

W gąszczu moich myśli


Czasem nie trzeba wielu słów – wystarczy kilka kresek. Ale gdy te kreski zaczynają żyć własnym życiem, układają się w coś więcej niż tylko obraz... powstaje wewnętrzna mapa.

Ten rysunek to nie tylko kwiaty. To moje emocje, zapisane w liniach. Każdy płatek to myśl, która nie dawała mi spokoju. Każdy liść – uczucie, które się we mnie rozwijało. W tej czerni i bieli nie chodzi o estetykę – chodzi o równowagę. O to, jak bardzo potrzebujemy i światła, i cienia, by w ogóle coś zobaczyć.

Rysowałam, kiedy potrzebowałam ciszy. Kiedy w świecie zewnętrznym było zbyt głośno, zamknęłam się w swoim świecie. Wśród zawiłych linii, małych spirali i z pozoru przypadkowych szczegółów próbowałam poukładać sobie to, co w środku. Może Ty też tak masz – że zamiast mówić, tworzysz. Nie dlatego, że nie masz nic do powiedzenia, ale dlatego, że niektóre rzeczy można wyrazić tylko przez sztukę.

Dla mnie to nie tylko „ładne kwiaty”. To labirynt myśli, przez które przechodzę, by zrozumieć samą siebie. A może nawet się trochę pogodzić z tym, czego nie rozumiem.


czwartek, 5 czerwca 2025

Kwiaty milczenia



W tej pracy eksploruję złożoność emocji ukrytych za fasadą codzienności. Kwiaty – symbol życia i piękna – stają się nośnikiem niepokojących twarzy. Każdy z elementów reprezentuje fragment wewnętrznego świata: niektóre są maskami, inne wspomnieniami, a jeszcze inne emocjami, które nie znalazły ujścia.

Złożona, organiczna linia symbolizuje chaos myśli, rozwój, ale też splątanie – jak roślinność, która rośnie mimo przeszkód. Nie dążę do harmonii – interesuje mnie granica między tym, co wewnętrzne, a tym, co społeczne; między pięknem a dyskomfortem.

Ta praca jest dla mnie formą introspekcji, zapisem momentu, w którym to, co niewypowiedziane, znajduje swoją formę wizualizacji.

poniedziałek, 2 czerwca 2025

Brama między światami

 


Oto moja wizja z pogranicza snu, światła i tajemnicy, szeptana przez cienie i zaklęta w symbolach.

Mój anioł, to senna wysłanniczka boskiej tajemnicy. Jej oczy są zamknięte, bo patrzy do wnętrza, nie na zewnątrz – jej wzrok sięga duszy, nie świata. Jej skrzydła – nie pióra, lecz łuski jak z pradawnego smoka lub syreny – mówią o tym, że jest pomostem między niebem a głębinami. Jest strażniczką równowagi.

W dłoniach trzyma kwiat – różę wieczności, która nie więdnie. To klucz. To tajemnica. To serce świata. 

Wokół niej kwitną nierealne kwiaty – nie z ziemi, ale z pamięci i wyobraźni. Ten ogród nie zna pór roku – tu wszystko trwa w wiecznym rozkwicie. Każdy kwiat to historia, która nigdy nie została opowiedziana. Każdy listek – to sekret czyjegoś serca.

Mój anioł,anielica nie mówi słowami – komunikuje się szeptem róż, ruchem spirali, ciężarem zamkniętych powiek. Jeśli na nią patrzysz, ona też patrzy – ale nie oczami. Patrzy prawdą, której jeszcze nie wypowiedziano.

Narysowałam dla koleżanki, która potrzebuje wsparcia.


wtorek, 6 maja 2025

Iluzja

 


Kiedy chcesz zmienić bieg zdarzeń – daj komuś różę. Nie z miłości. Z potrzeby przemiany.

Róża jako akt zmiany, impuls, który przerywa bieg zdarzeń i otwiera coś nowego. Róża staje się narzędziem transformacji. Taki dar, który łamie schematy.


Moja kolejna praca. Jest ona opowieścią o takiej chwili, gdy wszystko może się zmienić. Gdy chaos faluje wokół, a świat wiruje w czerni i bieli – dajesz komuś różę. Nie jako gest romantyczny, ale jak klucz do nowego biegu zdarzeń. Serce to silnik przemiany. 

Otaczają je wirujące wzory, jakby rzeczywistość falowała pod naporem uczuć. Czerń i biel pokazują, jak trudne bywa życie w kontrastach. To obraz o zmianie, napięciu i ciągłym balansowaniu między tym, co widzialne, a tym, co czujemy naprawdę.

czwartek, 13 czerwca 2013

Jak w młynie!

Ruszyły tryby na różnych płaszczyznach pełną parą.
Nie mam czasu podrapać się nie powiem gdzie!
Zakończenie roku się zbliża. Kasia kończy szkołę. Zajęłam się pożegnaniem .... Cóż spośród 5 rodziców, tylko ja pracuję zawodowo, mimo tego nie było chętnych, aby zająć się tą sprawą.
Ale nie narzekam, bowiem mam komu i za co dziękować. Planowałam takie podziękowania indywidualnie, ale będzie zespołowo, a co tam! Indywidualnie, zainspirowana pracami Ani, dla wychowawczyni zrobiłam to:


Do tego jeszcze kilka baaardzo ważnych spraw urzędowych do załatwienia. Kilka z nich dzisiaj. Trzymajcie kciuki.

W całym tym młynie umknęła mi Młodsza, która dosłownie przed chwilą powiedziała:
- Mamo, ty pamiętasz,że dzisiaj jadę na biwak?
- Jak to dzisiaj? Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś, nie przypomniałaś?
- Mówiłam, wczoraj też przypominałam, ale tym mnie nie słuchałaś!
- Damy radę dziecko!
A teraz do pracy rodacy!
Miłego dnia!



środa, 20 lutego 2013

Serduszka

Aura jest niesprzyjająca spacerom. Dlatego też wczorajszy dzień spożytkowałam "artystycznie".
Dokończyłam moje wiklinowe serduszka. Jak wyszły?
W wersji ostatecznej zapewne bukiecik sztucznych kwiatów zastąpią prawdziwe. Ale musiałam sprawdzić, jak to będzie wyglądało. Ciekawa jestem Waszej opinii.













sobota, 2 lutego 2013

Księga Gości Weselnych

Lubię pamiątki.
Lubię też wykonywać je własnoręcznie.
Nie są to jakieś tam dzieła sztuki, ale są niepowtarzalne. Dlatego też postanowiłam zrobić  Księgę Gości Weselnych, do której na pamiątkę wpiszą się wszyscy weselnicy.
Ostatnio taka księga jest w modzie.
Byłam na weselu, gdzie taką księgę wyłożono. Bardzo mi się ten pomysł spodobał.
A zatem pracowałam twórczo.
 Pojawiły się dwa pomysły i dwa projekty. Jeden zakończyłam, a nad drugim jeszcze trzeba trochę popracować.

Wybierzemy najciekawszą księgę .







czwartek, 10 stycznia 2013

Zainspirowana

Przeżywam teraz okres aktywności twórczej.

Nie, nie piszę, ale próbuje tworzyć "rękodzieła". Zainspirowała mnie Ania. Nawet nie wyobrażacie sobie , ile przyjemności  sprawiają mi te czynności.

Postanowiłam własnoręcznie wykonać dekoracje (do kościoła i salę weselną )na ślub mojej córki. Wkładam w te małe dzieła wiele serca.
Najpierw nauczyłam się fantazyjnie składać serwetki w różnorodne kwiaty.
Potem nauczyłam się składać z papieru tulipany. A teraz czas na coś większego i konkretniejszego.

Zaczęłam od serc z gazetowej wikliny.
Powinno wyglądać tak:
źródło fotki

Trzymam się instrukcji i... i wychodzą.  Zrobiłam już trzy.Teraz tylko pomalować i ozdobić.
Ania - dzięki.

Potem zacznę robić ażurowe żyrandole. Mają wyglądać tak:
źródło fotki

Ale najpierw serca skończę. Mam nadzieję,że będą nadawały się do pokazania.

sobota, 15 grudnia 2012

Kreatywna i twórcza

Kiedy jestem naładowana różnymi emocjami i nic nie jest w stanie ich rozładować, siadam do pracy twórczej. Zwykle jest to malowanie, lepienie z masy solnej,  albo wycinanie. Ale nie tym razem. O, nie! Zainspirowana dziełami blogowych koleżanek, postanowiłam spróbować czegoś innego. Moją inspiracja była Ania i Qrka, i Ola...
***
Patrzę na ich prace i nogami przebieram. Też tak chcę.
***
Postanowiłam zrobić coś nowego, innego. Wszak lubię się uczyć. Zainspirowana przez Anię postanowiłam coś upleść. Kiedy patrzyłam na jej instrukcję, wszystko wydawało mi się take łatwe. Co to dla mnie!
Zaraz po obiedzie zabrałam się do pracy. Mężowski spojrzał, słowa nie powiedział. Zna mnie chłop bardzo dobrze, wie, że muszę wyładować swoje emocje i....
A, że zabieram się za "rękodzieło" - znaczy,że ich wiele się nagromadziło.
Usiadłam zatem do pracy. Rurki gazetowe skręcam i skręcam, i skręcam....
Mężowski:
- Widzę ,że kapustę i mięso na bigos kupiłaś.
- Kupiłam - odpowiadam i nie przerywam pracy. - Wkrótce będę gotować.
- Wkrótce, to znaczy, kiedy?
......
Zamierzałam upleść osłonkę na doniczkę. Ozdobić ją i postawić na stole świątecznym. Niestety, to plecenie wcale nie jest łatwe. Zamiast osłonki zaczął wychodzić mi stożek. Nic, to! "Choinka będzie" - pomyślałam  i dalej plotłam. Ale to, co wychodziło, choinki raczej nie przypominało. " Co ma wyjść , to będzie" - pomyślałam i  pracy nie przerwałam. Wyszedł Janioł.  Trza by było Janioła pomalować. Farba biała  się skończyła. Postawiłam Janioła na komodzie i zapytałam mężowskiego:
- Ładny?
- Ładny - odpowiedział, po czym szybko dodał:
- To teraz bigos będziesz gotować? - Ale ten chłop nierozgarnięty! Przecież jeszcze Janioła nie skończyłam. Skulił uszy po sobie i  nie odzywa się więcej, a ja stroję Janioła. Bukiet suszonych kwiatów oregano i lawendy mu do plecionych rąk włożyłam, niechaj złe moce odstrasza.
I dalej Janiołowi się przyglądać.
Zeszła Młodsza.
- A, to zrobiłaś. Ten anioł ma nieproporcjonalną głowę. - Mężowski zerwał się z sofy i pobiegł po drwa do kominka. Kiedy wrócił, zapytałam:
- Czy ten mój Janioł ma za dużą głowę?
- Ależ skąd? Jest idealny! Czy już teraz za bigos świąteczny się weźmiesz?
- Hm... Chyba ma faktycznie za dużą głowę. Muszę ją zmniejszyć. - I dalej za nożyczki. Janioła oszpeciłam.
Mężowski wtrącił mimochodem.
- Wolę, jak te anioły malujesz, albo wycinasz.
No i powiedział, co wiedział!
-  Ja muszę robić coś nowego. Chcę wyplatać. Nawet sobie stelaż  na koszyk przygotowałam.
- To bigosu nie będzie?
- Będzie, przecież wszystko już kupiłam.
- Czy zdążysz go ugotować do świąt?