Są takie miejsca, do których jedzie się bez wielkich oczekiwań, a wraca z głową pełną pięknych wspomnień. Dla mnie takim odkryciem okazało się Santarcangelo di Romagna – niewielkie miasteczko oddalone zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Cattoliki. Już od pierwszych chwil poczułam, że to miejsce ma w sobie coś wyjątkowego. Nie ma tu pośpiechu ani zgiełku nadmorskich kurortów. Są za to brukowane uliczki, kolorowe okiennice, kamienne domy, mnóstwo kwiatów i ten niepowtarzalny włoski klimat, który sprawia, że chce się zwolnić i po prostu chłonąć każdą chwilę.
Spacerując po starym mieście, co chwilę odkrywaliśmy kolejne urocze zakątki. Nad miasteczkiem górują pozostałości twierdzy Malatestów, z której rozciąga się piękny widok na okolicę. Po drodze mijaliśmy niewielkie place, klimatyczne kawiarnie i restauracje, z których dochodził zapach świeżo pieczonej piadiny i włoskiej kawy. Tutaj naprawdę można poczuć codzienne życie mieszkańców Romanii.
Najbardziej zaintrygowały mnie jednak tajemnicze podziemia wykute w miękkiej skale tufowej. Do dziś nie wiadomo, w jakim celu powstały. Jedni twierdzą, że przechowywano w nich żywność i wino, inni są przekonani, że pełniły funkcję schronienia lub miejsc kultu. Ta odrobina tajemnicy dodaje Santarcangelo jeszcze więcej uroku.
Miasteczko słynie również z doskonałej kuchni i jednego z najważniejszych festiwali teatralnych we Włoszech. Nawet jeśli nie traficie tu w czasie festiwalu, warto usiąść przy stoliku jednej z lokalnych restauracji, zamówić kieliszek regionalnego wina i po prostu cieszyć się chwilą.
Po raz kolejny przekonałam się, że najpiękniejsze wspomnienia z podróży rodzą się często z miejsc, których nie znajdziemy na pierwszych stronach przewodników. Santarcangelo di Romagna nie olśniewa ogromnymi zabytkami ani tłumami turystów. Zachwyca spokojem, autentycznością i atmosferą, która sprawia, że trudno stąd wyjechać.
Jeśli będziecie wypoczywać w Cattolice lub okolicach Rimini, koniecznie zaplanujcie kilka godzin właśnie tutaj. Jestem pewna, że – podobnie jak ja – zakochacie się w tym miasteczku od pierwszego spaceru.
Jeśli chcesz, mogę również napisać krótszą, bardziej gawędziarską wersję – w stylu pamiętnika z podróży, podobnym do wpisów o San Marino i Urbino.












