Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

niedziela, 12 lipca 2026

Acquario di Cattolica – chwila wytchnienia od włoskiego upału


Są takie dni, kiedy włoskie słońce pokazuje pełnię swoich możliwości. Dziś termometry znów wskazywały ponad 30°C, a spacer po rozgrzanej promenadzie był prawdziwym wyzwaniem. Postanowiliśmy więc uciec od żaru i schronić się w miejscu, które od dawna mieliśmy na swojej liście – Acquario di Cattolica.

Bilet wstępu kosztował 25 euro za osobę, ale już po kilku minutach wiedzieliśmy, że była to dobra decyzja. W klimatyzowanych wnętrzach znaleźliśmy upragnione ukojenie, a jednocześnie rozpoczęliśmy fascynującą podróż do podwodnego świata.

Największe wrażenie zrobiły na mnie rekiny. Pływały tuż za szybą, majestatyczne i spokojne, zupełnie nie przypominając groźnych drapieżników z filmów. Zachwycały również ogromne płaszczki, kolorowe ryby raf koralowych, delikatne meduzy unoszące się niczym przezroczyste parasole oraz urocze koniki morskie.

Nie zabrakło też mieszkańców lądu i rzek. Pingwiny Humboldta bawiły się w wodzie, wydry nieustannie rozśmieszały odwiedzających swoimi psotami, a kajmany i egzotyczne gady przypominały, jak niezwykle różnorodna potrafi być natura.

Zwiedzanie zajęło nam około trzech godzin i ani przez chwilę się nie nudziliśmy. To nie jest zwykłe akwarium – każdy zbiornik opowiada własną historię i pokazuje, jak fascynujący jest świat ukryty pod powierzchnią wody.

Jeśli będziecie kiedyś w Cattolice i traficie na dzień, gdy słońce nie daje wytchnienia, gorąco polecam właśnie to miejsce. My znaleźliśmy tu nie tylko przyjemny chłód, ale także mnóstwo zachwytów i niezapomnianych wspomnień. To był jeden z tych dni, które na długo zostają w pamięci.

piątek, 10 lipca 2026

Villach – austriacka perełka


Podróżując po Austrii, trafiłam do miejsca, które od pierwszych chwil skradło moje serce. Villach, drugie co do wielkości miasto Karyntii, położone nad rzeką Drawą, zachwyca spokojem, kolorową starówką i wyjątkową atmosferą. To właśnie tutaj spotykają się trzy kraje i trzy kultury – Austria, Włochy oraz Słowenia – co sprawia, że miasto ma swój niepowtarzalny charakter.






Spacer po historycznym centrum to prawdziwa przyjemność. Główny plac tętni życiem od rana do późnego wieczora. Znajdują się tu liczne kawiarnie, bary i restauracje z ogródkami, w których można usiąść przy filiżance kawy, spróbować lokalnych specjałów lub po prostu obserwować codzienne życie mieszkańców. Okolica  słynie z bogatej oferty gastronomicznej.

Miasto jest również świetną bazą wypadową do zwiedzania okolicy. W zaledwie kilkanaście minut można dotrzeć nad turkusowe jezioro Faaker See, odwiedzić malowniczy Dobratsch z przepięknymi panoramami Alp lub zrelaksować się w termach KärntenTherme. Miłośnicy dwóch kółek z pewnością docenią przebiegającą przez Villach słynną trasę rowerową Alpe Adria Radweg, prowadzącą aż do włoskiego Grado nad Adriatykiem.

Villach ma również ciekawą historię. W 1348 roku miasto zostało niemal doszczętnie zniszczone przez jedno z najsilniejszych trzęsień ziemi w historii Europy. Dziś trudno w to uwierzyć, spacerując wśród pięknie odrestaurowanych kamienic. Nad starówką góruje wieża kościoła św. Jakuba, z której rozciąga się wspaniały widok na miasto, Alpy i okoliczne jeziora.

Villach nie jest miastem pełnym tłumów i pośpiechu. To miejsce, które zachwyca klimatem, spokojem i południową atmosferą. Dla mnie to kolejna perełka, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, kto lubi odkrywać mniej oczywiste, ale niezwykle urokliwe zakątki Europy.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Takie sobir przemyślenis

 


Ostatnio słuchałam wywiadu z Joe Dispenzą. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z jego teoriami, czy podchodzimy do nich z dystansem, jedno muszę przyznać – skłonił mnie do głębokich przemyśleń.

Mówi o tym, że nasze myśli i emocje kształtują sposób, w jaki przeżywamy życie. Że bardzo często żyjemy przeszłością, odtwarzając wciąż te same schematy myślenia i te same emocje. A co ciekawe – według niego możemy wręcz uzależnić się od emocji, nawet tych trudnych, takich jak lęk, złość czy poczucie krzywdy.

Zaczęłam się zastanawiać... Ile w tym jest prawdy? Czy rzeczywiście tak często sami zamykamy się w tym, co już znamy, zamiast świadomie tworzyć swoją przyszłość?

Nie wiem, czy odpowiedź jest jednoznaczna. Wiem jednak, że warto od czasu do czasu zatrzymać się i przyjrzeć własnym myślom. Bo być może to właśnie od nich zaczynają się największe zmiany.