Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Zima, stop i nowe otwarcie


Jest zima. Spadł śnieg. Dużo śniegu. Taki prawdziwy armagedon – burza śnieżna, pół metra białego puchu, dziś odśnieżanie. Dawno nie było u nas takiej zimy. I dawno też nie było mnie tutaj.


Nie pisałam długo. Ostatnie lata były dla mnie bardzo intensywne. Jestem współautorką podręczników, tworzę prezentacje, wykładam na uczelni, przygotowuję wykłady – zarówno akademickie, jak i konferencyjne, te ogólnopolskie. Do tego artykuły, projekty, ciągły ruch. W moim życiu naprawdę bardzo dużo się działo.


I nagle… stop.

Przed świętami wydarzyło się coś, co wywróciło wszystko do góry nogami. Jednego dnia położyłam się spać, a następnego… praktycznie nie widziałam. Zaburzenia wzroku były ogromne – literki się rozlatywały, nie byłam w stanie ich ogarnąć wzrokiem. Strach? Ogromny.

Szczęście w nieszczęściu – pomoc przyszła bardzo szybko. Profesjonalna, konkretna, skuteczna. Jestem w trakcie leczenia. Ale razem z diagnozą przyszła też bardzo wyraźna informacja od mojego organizmu:
„Dość. Musisz się zatrzymać. Musisz przewartościować.”

I tak zrobiłam.


Zaczęłam dużo „czytać”, choć w inny sposób – audiobooki, podcasty. Ponieważ oczy potrzebują odpoczynku, słucham. Poszerzam wiedzę z różnych gałęzi medycyny niekonwencjonalnej, alternatywnej. Dużo pracy kieruję też w stronę własnego rozwoju, uważności, wsłuchiwania się w siebie.

Jestem zafascynowana audiobookiem „Rozmowy z Bogiem”. Tak bardzo, że zamówiłam wszystkie tomy. Chcę do nich wracać, fragmentami, bez pośpiechu. Nie wszystko naraz. Teraz uczę się innego tempa.

W ramach tego całego „nieszczęścia” wydarzyło się też coś bardzo pięknego. Okazało się, że mam prawdziwych przyjaciół. Nie tylko tych blisko, ale rozsianych po całej Polsce. Ludzi, którzy wspierają mnie dobrym słowem, energią, troską, realną pomocą.
Dziękuję Wam z całego serca. Naprawdę.

Jestem wielkim dzieckiem szczęścia. I wierzę – wiem – że wrócę do zdrowia. Pracuję nad tym mentalnie, spokojnie, dzień po dniu. Bez presji.


Postanowiłam też wrócić do pisania. Dzięki czatowi mogę po prostu mówić, a myśli same się zapisują. Chcę regularnie prowadzić bloga – bardziej jako pamiętnik niż „projekt”. Blogi może nie są dziś tak modne jak Facebook, ale ja nadal wierzę w słowo pisane. Instagram? Chyba to nie moja droga. Może kiedyś coś innego, kto wie. Na razie – tu.

Na dziś kończę.
Idę przygotować obiad. ❄️🍲

Do następnego wpisu.

2 komentarze:

  1. Niby wywróciło, ale niekoniecznie. Nadal musisz brylować, za wszelką cenę.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.