W nocy miałam bardzo żywy sen. Śniło mi się, że nie mogę otworzyć oczu. Próbowałam tak mocno, że w końcu się obudziłam i odetchnęłam z ulgą – mogłam je otworzyć.
Na pierwszy rzut oka to mogłoby wyglądać jak zwykły koszmar. Ale kiedy spojrzałam na to głębiej, zobaczyłam w tym coś więcej. Oczy
w snach to często symbol tego, jak postrzegamy świat i samych siebie. Nie móc ich otworzyć – to taki znak, że w życiu może coś wydawać się poza naszą kontrolą.
Teraz wszystko stało się jasne, bo właśnie jestem na urlopie, odpoczywam, medytuję, odpuszczam… i jutro mam wizytę kontrolną w szpitalu na oczy. Jest poprawa. Ciekawe, czy czeka mnie kolejny zastrzyk?
Sen był więc naturalną reakcją mojego umysłu na lekkie napięcie przed wizytą. Ten moment, kiedy się budzę i mogę odetchnąć, to jak wewnętrzna podpowiedź: „Poradzisz sobie, wszystko będzie dobrze”.
Dla mnie ten sen to też przypomnienie, że odpuszczanie działa. Że czasami, kiedy próbujemy zbyt mocno „kontrolować”, trzeba po prostu wziąć oddech, zaufać sobie i chwilę poczekać.
Tak to sobie wytlumaczyłam. Czas pokaże, czy dobrze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.