Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

poniedziałek, 18 listopada 2013

Słuchałam, a oczy się szkliły

Pracuję w szkole ponad 23 lata. Zaczynałam pracę, kiedy podstawówka była ośmioklasowa, a na świadectwie wystawiało się normalne oceny.
Przeżyłam wiele reform i udoskonaleń oświaty.
Niestety, zamiast obserwować zmiany idące ku lepszemu , obserwuję zjawisko odwrotne.

Szkoła to nie tylko budynek, sale lekcyjne, boiska.

O ile większość szkół może pochwalić się przygotowaną NA PRZYJĘCIE SZEŚCIOLATKÓW infrastrukturą, bogatym wyposażeniem, to niestety we wszystkich kuleje system i organizacja nauczania przygotowana przez MEN. Ten obszar to w ogóle nie został zreformowany, a działania kosmetyczne - nie tylko nie ulepszyły, ale pogorszyły sytuację.

Kolejny raz poruszam sprawę nieszczęsnej reformy oświatowej i naszych sześciolatków w szkole.


Czytałam wypowiedzi zwolenników reformy. Wszyscy zapatrzeni na zachód. Tam dzieci zaczynają naukę.... a my? Przecież wkrótce będziemy sto lat za.... itp. itp......

Hm...
Czy może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego przeciętny ( czwórkowy) uczeń, który rozpoczął edukację w wieku siedmiu lat, emigrując razem z rodzicami na zachód, okazuje się w tamtejszej szkole tak uzdolnionym dzieckiem ,że przeskakuje całą klasę wyżej- tak wydarzyło się w przypadku mojej uczennicy, po egzaminie wstępnym - diagnozującym, zamiast do trzeciej ( po drugiej powinna być w trzeciej) od razu trafiła do czwartej.

To może mi ktoś wytłumaczy, dlaczego polskie dziecko, które rozpoczęło naukę w wieku siedmiu lat, a powinno być odroczone ze względu na deficyty rozwojowe i brak dojrzałości szkolnej po trzech latach nauki w polskiej szkole ( wyniki trójkowe) po trzeciej klasie przenosi się do szkoły w Szwecji, a tam zostaje okrzyknięte uzdolnionym matematycznie i objęte programem dla dzieci uzdolnionych.

Hm...
Rozmawiałam z koleżanką, która wróciła z Norwegii. Jej przyjaciółka pracuje z młodszymi dziećmi w publicznej szkole.
Słuchałam tych opowieści, a oczy mi się szkliły i szkliły.
W jednej, kilkunastoosobowej klasie maluchów pracuje kilku nauczycieli. To się nazywa indywidualizacja nauczania i prawdziwa opieka.
 Z dziećmi różnie bywa, wystarczy,że zasłabnie, będzie potrzebowało pomocy w toalecie, itp.... Jeden nauczyciel zajmuje się potrzebującym dzieckiem, pozostałe dzieci są również pod pełną opieką i nie tracą nic z lekcji.

A w polskiej szkole?
Klasy liczne do 25 uczniów zapisano w rozporządzeniu ( nasze pierwsze klasy mają po 28 uczniów) i jeden nauczyciel.
Kuzynka opowiadała mi zdarzenie ze swojej szkoły. Nauczycielka w pracy podczas zajęć
 ( w zerówce) dostała udaru. Straciła przytomność. Dzieci wpadły w panikę. Któreś wybiegło na korytarz. Natychmiast przybiegły dwie inne nauczycielki, które bez opieki zostawiły swoje klasy.

Hm....

W szkołach zachodnich dzieci nie noszą książek, materiałów, ciężkich teczek, tornistrów itp... Daje im szkoła. Szkoła zapewnia wyposażenie.
Dzieci nie odrabiają w domu prac domowych, bowiem przy tak rozumianej indywidualizacji ( oczy mi się szklą na samo wspomnienie) nauczania, nie ma takiej potrzeby.Mają zatem czas na rozwijanie zainteresowań, na swoje pasje, przyjaźnie itp....

Na jednej lekcji ( 45 minut) polskiemu uczniowi, jeden nauczyciel indywidualnie ,średnio może poświęcić 1,8 minuty. TO JEST TA INDYWIDUALIZACJA, wg naszego ministerstwa.
Polski uczeń po lekcjach siada do lekcji, często jeszcze jeździ na kolejne lekcje ( korepetycje), kiedy dziecko na zachodzie odpoczywa.
Żaden dorosły tyle nie pracuje , co polski uczeń. A potem wszyscy się dziwią,że dzieciaki nienawidzą szkoły.

I proszę nie mówić mi,że jak mi się ten system i szkoła nie podoba, to powinnam zmienić pracę.
Nie podoba mi się, dlatego głośno krzyczę, licząc, że coś się zmieni.

Wiem,że nie ma pieniędzy!
Na litość boską, skoro nie ma się pieniędzy, to nie bierze się za reformowanie oświaty!
 AMEN

64 komentarze:

  1. Masz w zupełności rację ale czy ktoś usłyszy głos wołającego o pomoc na pustyni? .......serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś usłyszy? Może wiatr i poniesie dalej i dalej.... może...
      Serdeczności.

      Usuń
    2. Witam ! tych może...jest za dużo serdeczności pozdrawiam
      http://omarysiigabrysi.blogspot.com/

      Usuń
  2. Pieniędzy w Polsce jest mnóstwo, brakuje za to zdrowego rozsądku u tych, którzy je wydają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co my, jako obywatele mamy z ty zrobić? Przejść do porządku dziennego i dalej udawać,że wszystko jest w porządku. Mój niewieści rozumek nie jest w stenie tego zrozumieć, Różo!

      Usuń
    2. Ja jako obywatelka nie wiem, co mam z tym zrobić. Krzyczałam, wskazywałam patologię w każdym aspekcie życia, jaki mnie osobiście dotknął. Chodziłam na wybory. Walczyłam również w szkołach moich dzieci o różne idee, nawet brałam udział w pisaniu programu wychowawczego u syna w liceum. Walczyłam o niezamykanie jedynego przedszkola integracyjnego w mieście, do którego chodziła moja córka, zdrowa zresztą. Byłam jedną z tych aktywnych mamusiek.
      I wiesz co, droga DD, mnie się już nie chce, mam dość. Skończyły mi się pomysły. Nie wiem, co dalej i dokąd to wszystko zmierza. Mam też takie wrażenie, że tak naprawdę od nas, obywateli, nic nie zależy. To pan, wójt i pleban o wszystkim decyduje.

      Usuń
    3. A o tym przeczytałam przed chwilą.
      http://www.znp.edu.pl/element/1831/Ruszyla_akcja_protestacyjna_ZNP_Dosc_tego

      Usuń
    4. Ty juz nie masz siły, ale inni jeszcze mają. Póki istniejemy, póty jeszcze istnieje nadzieja.

      Usuń
  3. nawet nie śmiem się tobie DD sprzeciwić

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorotko , jako nauczycielka wiesz najlepiej, jak to wyglada.
    Widziałam w Londynie, jak wygląda edukacja, dodam do tego iż tam eliminuje się słabsze dzieci już na poziomie pierwszych klas i nauczyciel zajmuje się głównie tymi zdolnymi i te tylko mają szansę na edukację na poziomie wyższym...
    Szkoły dzielą dzieciakó na te mniej zdolne i zdolne- w przypadku pracy z wybranymi to nie żadna sztuka, zrobić z kilku osób orłów.
    W Polsce nauczyciele pracują z wszystkimi i dlatego wypuszczamy w świat białe orły...
    Pisz jak najwięcej i staraj się łączyć przy swoich poglądach innych nauczycieli - zawsze można coś zrobić ...
    Nie dajmy zniszczyć tego co w Polsce najlepsze..
    Kształcimy najlepszych lekarzy, prawników inżynierów..
    Nie zmieniajmy tego!!!

    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracują ze wszystkimi? Kpisz chyba. Jako jedyna w klasie znałam obcy język. Nauczycielka zakazała mi się odzywać na lekcjach bo...inne dzieci się stresują. Efekt - po 4 latach zapomniałam 90% tego co umiałam idąc do liceum. Piątkę miałam z automatu i nigdy nie byłam pytana. Na lekcji miałam czas wolny, żeby nie stresować innych dzieci. O indywidualnym toku nauki nikt nie myślał, bo po co? Białe orły, nie rozśmieszaj mnie. Widać te orły jako żywo wszędzie, a w szczególności te orły uczą Twoje dzieci. Podaj mi nazwiska polskich noblistów powojenych w naukach ścisłych.
      Ach, tylu ich jest, że trudno spamiętać! To są właśnie efekty "pracy ze wszystkimi" i spłaszczania poziomu. Polska nauka w świecie w ogóle się nie liczy. Nie mamy ani inżynierów, ani nauczycieli. Państwa, które stosują selekcję - mają.
      Dziwne.

      Usuń
    2. Siedziałam sporo czasu w Anglii, w Niemczech, znam mentalność szkolnictwa łotewskiego..
      Wiesz nie mam zamiaru Cię obrażać ale przykre, podejrzewając Cię o polskie korzenie że nie znasz polskich noblistów, - faktycznie trafiłaś źle w ten twór ciała pedagogicznego..
      Popisałaś się zupełną ignorancją – przepraszam, ale to niestety przykre..Pewnie to nie twoja wina, że nie znasz historii polskiej nauki…
      Miałam więcej szczęścia w tej sferze
      i jestem zadowolona z dotychczasowego nurtu..
      Gimnazja wycofanie historii z programu liceów robią sporo zamieszania i obniżają poziom wykształcenia między innymi mojego syna, a na to jako matka zgodzić się nie mogę!!!

      Nie słyszałaś pewnie o Sienkiewiczu, Reymont też jest Ci raczej obcy,
      no i Szymborska - trudno – wiesz stara „dupa” ze mnie i może dlatego znam te nazwiska..
      Jestem dumna z tych ludzi i mimo zabijanej przez stulecia polskości wypływali nad poziomy..
      Rzecz nie w nagrodach, a w nauce..
      Na naszych uczelniach medycznych kształcą się najlepsi lekarze... Wiem, bo w poszukiwaniu polskich chirurgów do polski trafiają zagraniczne pielgrzymki...
      Czy medycyna dla Ciebie nie jest nauką?

      Co do Anglii, to na studia startuje niewielka grupa anglików.
      Wynika to pewnie z niskiego poziomu oświaty i stawianiu, przez tę jednostkę nacisku na zdolne jednostki...

      Usuń
    3. Co do inżynierów to dodam tyle, że znajomy w Londynie ma firmę i właśnie z braku tak wykształconych ludzi zarabia tam duże pieniądze, za które w Polsce kupuje domy do wynajmu ..
      Drugi ma również swoją firmę i kupił duży dom w Londynie...
      Na polskich inżynierów w Londynie jest największe zapotrzebowanie :)

      Usuń
    4. Droga Anonimko - Zasadniczo masz rację - W naukach ścisłych, mieliśmy powojenny zastój, ale nie wynikał on ze słabości w oświacie, lecz z wymogów systemowych - jakiś lewicowy komuszy łeb uznał że np kosmologia czy mechanika kwantowa to "nauki imperialistyczne" i szlus - już się tych dyscyplin nie uprawiało. Tymczasem akurat obie to wybitnie teoretyczne dziedziny, (wymagające kosztownej weryfikacji empirycznej - ale jak wskazuje przykład Higgsa - kiedyś by ona nastąpiła i nie koniecznie za nasze pieniądze), pozwalały by na tworzenie prac na światowym... noblowskim poziomie. Byli ludzie, ale wszystko to zostało zmarnowane. Jednocześnie poziom polskich chemii był cały czas bardzo wysoki - mamy mnóstwo opracowań które są wykorzystywane do dziś - mieliśmy patenty, ale czerwony gnój, sprzedał je za śmieszne pieniądze i dziś to my importujemy niektóre rodzaje folii opakowaniowych, zamiast być ich eksporterem (za ciężki szmal), podobnie nawozy mineralne, tworzywa technologiczne itp. Czyli nie szydź z tych którzy w niczym nie zawinili.

      Usuń
  5. Na polską szkołę patrzę oczami nauczyciela i rodzica zarazem i krzyczę NIE PODOBA MI SIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorotko nasze dzieci są dobrze wykształcone, pomimo,że idą do szkoły od 7 lat. Gdziekolwiek byśmy nie pojechali nie musimy się wstydzić. patrzymy na zachód i mówimy sto lat za murzynami. Jakim prawek ludzie wygadują takie głupoty, czym poparte. Jesteśmy naprawdę dobrze wykształconym narodem, z wielkim potencjałem intelektualnym. Niech sobie zachód kształci jak chce my mieszkamy w Polsce . Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy w POlsce i niczym papugi ściągamy wszystko, co kiczowate i nie warte złamanego szeląga.

      Usuń
  7. Ja o szkole wiem tyle ile uczeń i pozostaje mi się podpisać pod Twoimi słowami. Moim zdaniem problem nie tkwi w tym kiedy się zaczyna naukę, ale JAK. Już nie powiem o reformach, jak wprowadzenie gimnazjum, co rozwaliło do reszty system. Ciekawi mnie Twoje zdanie jako nauczycielki na temat testów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat testów poniekąd wypowiadałam się

      http://furtka11.blogspot.com/2013/09/znerwicowani-uczniowie-w-polskich.html
      http://furtka11.blogspot.com/2013/08/czy-posyac-szesciolatki-do-szkoy.html

      Ale zapewne jeszcze napiszę.

      Usuń
    2. Zerknęłam na pierwszy link, to mi przypomina słowa mamy mówiącej, że szkoła zbyt często działa jak walec i równa ludzi do średniej. A tymczasem uczniowie są różni... W mojej podstawówce było nieźle, ale liceum to porażka. Zwłaszcza lekcje polskiego

      Usuń
    3. Osobiście miałam szczęście, Starsza córka również, chociaż mniej, ale Młodsza w gimnazjum - porażka. Walec, który zniszczył kiełkujace talenty i zmaiłowania.

      Usuń
  8. Możesz sobie krzyczeć... Twój krzyk to głos wołającego na pustyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niechaj usłysz wiatr i poniesie dalej, niechaj usłyszy echo i powtórzy! Krzyczeć będę. Może ktoś mi pomoże, to krzyk głośniejszy będzie.

      Usuń
  9. Wspaniale, że krzyczysz. Kto ma krzyczeć o tych sprawach jak nie nauczyciel z wieloletnią praktyką. Takich odważnych niestety jest niewielu a tych którzy krzyczą nikt właściwy nie słucha. A podobno liczy się "dobro dziecka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego pojęcia jak dobro dziecka, dobro innego człowieka - nie istnieją. Liczy się tylko dobro osobiste i głupota w papierzyska obuta!

      Usuń
  10. Brawo Dorotko, Brawo !
    Niech sobie i będzie Twój krzyk krzykiem wołającego na pustyni, ale wołać masz prawo ile sił w płucach :) Choćby do samego siebie, dla ulgi zwyczajnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś nie wołała na próżno udostępniłam na fejsie ;)

      Usuń
  11. Przychodzi potem pani z kuratorium i gada godzinę o bezpieczeństwie uczniów.
    - Nie wypuszczać ucznia z klasy samego. Jak chce do toalety, zawołać woźną!
    A ja pytam:
    - Skąd tą woźną ma nauczyciel brać?
    Jak jeszcze pracowałam w szkole, toaleta była w drugim budynku.
    Niby niedaleko, ale 20 metrów do przejścia...
    ...i co, trzymać dziecko w klasie, gdy robi się czerwone na twarzy?
    Reformy wymyślają na górze.
    Problem z tym, że pracują w szkołach ci, co na samych dole tej edukacyjnej hierarchii. Niestety, ich głos nie dochodzi tam, gdzie powinien być słyszany :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedną uwagę mam tylko: szkoły zachodnie też mają różny poziom i są bardzo różne.
      Koleżanki mieszkające za granicą, te, co mają dzieci, jakoś w same ochy i achy nie wpadają. Na szkoły narzekają - pewne rzeczy są lepiej zorganizowane, inne gorzej.
      Jak i u nas.
      Znam wzorcowe szkoły :)

      Usuń
    2. Cała nasza polityka oświatowo-edukacyjna oparta jest na gadaniu i papierzyskach.
      Dzieci nawet sikać maja na rozkaz i pod dyktando....Mamy je "uśrednić"! Serdeczności.

      Usuń
  12. W samo sedno!!!!
    Dokładnie takie same są moje przemyślenia. Ale nie dziwmy się - jak ktoś jest zdolny, ambitny, inteligentny 'kreatywny" tona pewno urzędasem nie zostanie... czyli że w ministerstwach pracują:
    tępe, olewackie, głupawe, niezdolne do stworzenia czegokolwiek co ma sens typki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdyby chciał, to nie może.Te posadki są zarezerwowane już dawno dla krewnych, kolesi i innych z odpowiednich kręgów.

      Usuń
  13. O szkole już pisałam i tylko potwierdziłaś moje słowa. Za mało pieniędzy, za mało ludzi, zbyt duże wymagania.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, my wyjątkowo jesteśmy zgodne! Serdeczności.

      Usuń
  14. Ja też uważam, że pieniędzy jest mnóstwo. Sęk w tym, że są marnowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nikt z tym porządku zrobić nie może.... Dziwne, nieprawdaż?

      Usuń
  15. masz racje i to całkowitą!! często nie chodzi wcale o pieniądze, tylko o mądre zarządzanie. mnie też zastanawia, czy nasze szkoły chcą produkować samych geniuszy. chyba tylko u nas szkoła jest tak skomplikowana.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyobraźmy sobie mózg dziecka jako wielkie sito z dużymi otworami. W nasze polskie dziecięce wpada codziennie milion informacji. Sporo się przez oczka przedostanie! W zagraniczne sito o wiele mniej wpada... Więc i mniej się ostanie! Dlatego nasze pociechy za granicą ,,awansują''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc po co obniżać wiek szkolny? Zresztą pociechy się wykształcą i zasilą szeregi bezrobotnych, albo.... wykształcimy je jako siłę roboczą innych mocarstw,

      Usuń
  17. To wszystko prawda, tylko zauważ że dzieci jest mało, a nauczycieli dużo. Polska pustoszeje, ludzie wyjeźdżają, głównie młodzi z dziecmi. Sama o tym piszesz. Pomysł z sześciolatkami i utrzymywanie wymiaru pensum to w dużym stopniu rozpaczliwe ruchy aby nie zwiększać bezrobocia.
    Nie sądzę aby ktoś podejmując takie decyzje kierował się czymkolwiek więcej niż polityką.
    Serdeczności z Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlaczego klasy są tak liczne? W końcu można postawić na jakość i faktyczna indywidualizację.
      Szczurku powtarzasz głupoty ( o pensum i bezrobocie chodzi), którymi karmią nas przez wiele lat. TY????? Aż nie mogę uwierzyć!

      Usuń
    2. Spokojnie, kazdy ma prawo wypowiedzieć swój pogląd, co nie oznacza, że należy jego pogląd podzielać. Juz odpowiadam, klasy są liczne bo samorzadów nie stać na tworzenie większej liczby oddziałów, więc łamią przepisy. Moim zdaniem, reforma oświaty, chociaż okreslenie to odbija sie już czkawką, powinna zmierzać w dwóch kierunkach. Po pierwsze likwidacji ustawy Karta Nauczyciela, bo za moment nikt już tego wszystkiego nie sfinansuje, a po drugie wycofania się z chorego pomysły utworzenia gimnazjów w obecnym kształcie.
      Pozdrawiam z Krainy Loch Ness :-)

      Usuń
    3. Wiesz, a może by tak w ogóle zlikwidować szkoły?Są one tylko niepotrzebnym obciązeniem dla społeczeństwa. Już nawet i tak myslę.
      Według nowego projektu MEN w przedszkolach będzie można zatrudniać ludzi bez kwalifikacji za grosze ( sprzątaczka więcej będzie zarabiać hi, hi, hi...., chociaż w niektórych firmach już tak jest), to i w szkołach wkrótce też się tak stanie.
      A może ta najjaśniejsza władza powinna pogrzebać w swoim rewirze, aby pieniądze znaleźć. Obciążanie samorządów - to był prawdziwy błąd!

      Usuń
    4. Moim skromnym zdaniem, jeśli są poważne problemy z finansowaniem wypłat emerytur, z zapewnieniem finansowania świadczeń zdrowotnych, z długiem publicznym i milionem innych rzeczy, byłoby raczej dziwne gdyby wystarczało pieniędzy akurat na oświatę. I nie starcza. Samorządy dokładają do tej zabawy w państwo coraz więcej ale ich możliwości też są ograniczone. Czyli masz rację, bo ostatnio stało się wręcz modne likwidowanie szkół, co ma głównie podłoże ekonomiczne. W takiej sytuacji, każda zmiana systemowa, taka lub inna, musi uwzględniać realia finansowe. W efekcie tzw. reforma oświaty, zresztą któraś już z kolei, odbywa się kosztem obniżania jakości, bo to leczenie objawowe z pominięciem znacznie poważniejszych przyczyn schorzenia. Niestety od samego mieszania herbata nie stanie się bardziej słodsza, co owe reformy potwierdzają.
      Serdeczności z Loch Ness :-)

      Usuń
    5. Mamy nową panią minister. Mój Boże! Nie mam słów!

      Usuń
  18. No to nie rozumiem-fajnie w tej Norwegii, Szwecji czy Anglii czy nie fajnie ? Skoro nasze słabe dzieci sa tam orłami ? Może napisz wszystko o tej Norwegii ?O podejściu do chorób ? O tym że nie wolno podnieść głosu na dziecko a na ulicy pocałować ? A w Danii to dzieci tyle zajęć poza lekcyjnych mają że nie ma u nich placu zabawa ? Super co .... ? Starsznie DD narzekasz ? Starsznie. Jakieś zgorzkniałe są Twoje wpisy odnośnie rzeczywistości w której tkwisz. Jakie to szczęście, że nauczycielki moich dzieci nie mają w sobie tyle żalu, złości tylko...z uśmiechem robią swoje jak najlepiej potrafią-bo nie wazny tak naprawdę jest system, czas lekcji, ważny jest człowiek. To jest dla mnie indywidualizacja.
    pozdr
    zrodzonaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ta szkolna rzeczywistość jest zgorzkniała. A dzięki najjaśniejszej władzy w coraz ciemniejszych barwach ją widzę. Chcą reformować, a nie bardzo w wiedzą co należy zreformować, poprawić , aby było lepiej a nie gorzej - stąd moje wpisy.
      Dalej jeśli chodzi o kraje zachodnie - to interesuje mnie tylko i wyłącznie sposób organizacji edukacji i opieki nad młodszymi dziećmi, który wg. mnie jest sensowny - dlaczego tego nie ściągniemy?
      Kolejny aspekt - to poziom nauczania, skoro nasze dzieci są lepsze i rozpoczynają później naukę, to po co im tę naukę przyśpieszać wcześniej?
      Dalej - ja też się uśmiecham do dzieci i rodziców , i najpiękniej wykonuję, co do mnie należy. Nie znaczy to jednak, iż nie dostrzegam negatywów. O nich mogę podystkutowac na blogu.
      Nauczycielki Twoich dzieci narzekają w swoim gronie- tego akurat jestem pewna w 100%.
      Dalej - piszesz , że nie ważny jest system , ale człowiek - A MNIE WŁAŚNIE O TEGO CZŁOWIEKA NAJMNIEJSZEGO CHODZI. Piszę o tych sprawach, bo mi na tych dzieciakach zależy.
      No, mogę jeszcze, jak najjaśniejsza władza, udawać, że wszystko jest w porządku....

      Usuń
    2. Chcą reformować, a nie bardzo w wiedzą co należy zreformować, poprawić , aby było lepiej a nie gorzej - stąd moje wpisy

      A co Ty byś chciała zreformować ? Konkretnie? W punktach

      to interesuje mnie tylko i wyłącznie sposób organizacji edukacji i opieki nad młodszymi dziećmi, który wg. mnie jest sensowny

      Ale konkretnie , jaki system opieki ? Obowiązkowa "szkoła" od 3 r.ż w UK ?

      to poziom nauczania, skoro nasze dzieci są lepsze i rozpoczynają później naukę, to po co im tę naukę przyśpieszać wcześniej?

      By odciążyć rodziców-by nie musieli płacić za opiekę (w przedszkolu)? by wyrównać szanse zawodowe na rynku europejskim ? by dać zatrudnienie nauczycielom?
      Czy zły dla Ciebie sam fakt, żeby dzieci zaczęły tak wcześnie edukację ?

      Nauczycielki Twoich dzieci narzekają w swoim gronie- tego akurat jestem pewna w 100%.
      Każdy człowiek narzeka, taka nasza natura- ale narzekania dla samego gadania jest bezsensu, lepiej coś zrobić, napisac petycję, propozycję reformy, zbierac podpisy itd. Poza tym-myślę, że inaczej jest u Ciebie w niewielkiej miejscowości a nieco inaczej w większych miastach (ze wszelkimi plusami ale też minusami)
      pozdr
      zrodzonaz




      Usuń
    3. Napiszę o tym oddzielny post.
      Serdeczności.

      Usuń
  19. Cześć. Ja przytoczę taką historię, która bardzo mnie urzekła. Otóż mieszkam w Anglii. Widząc jak mój brat męczy się harując jak wół na swoją rodzinę, za punkt honoru postawiłam sobie sprowadzenie go tutaj. Mają dwójkę dzieci. Oczywiście były obawy, jak one się przystosują, że to inny język, inna rzeczywistość. Ale udało się namówić. Poszłam pomóc bratu zapisać dzieciaki do szkoły. I na wstępie klasowe spotkanie dla dzieci, jeszcze przed rokiem szkolnym - tak żeby się poznać. Każdy rodzic indywidualnie na spotkaniu z nauczycielem okresowo. I to jest fakt kilku nauczycieli na klasę. Młodzi w wakacje dostali materiały do wypełnienia w domu, budujące w nich poczucie dumy z możliwości bycia uczniem i respektu dla szkoły. Młoda całe życie dostawała furii na samą myśl, że musi się ubrać i iść do szkoły. Teraz z dumą wstaje pierwsza, wciska się sama w mundurek i się wyciszyła. A kiedy w rozmowie z nauczycielami wyraziliśmy obawy o to jak to będzie, jak oni się przystosują. Wtedy powiedzieli tylko "My jesteśmy nauczycielami, to jest już nasz problem jak pomóc dzieciom i jak nauczyć je języka, proszę się nie martwić". Szkoła piękną, wyposażona. Dużo się dzieje. Ale mimo wszystko, nie wiem z czego to wynika, mówi się u nas, że Polskie dzieci mają najlepsze wyniki w tutejszych szkołach, że odstają na plus na tle rówieśników. Pewnie jakiś powód tego też jest, pomimo reform i stanu polskiego szkolnictwa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie Ci dziękuję za te wypowiedź. Jest niezwykle cenna. Przy tym zwracasz uwagę na niezwykle cenną sprawę - szkolny stres.

      Usuń
  20. O reformie szkolnej pisałem już parę razy, ale zgadzam się z tym co piszesz. Programy bezsensowne i przeładowane, na nic nie ma pieniędzy, a największe koszta ponoszą rodzice. Szkoła to wylęgarnia stresów, i dla uczniów testowanych jak "pies Pawłowa", i dla nauczycieli rozliczanych z dokonanych wpisów w dzienniku nauczycielskim. Tu nie reforma potrzebna, tylko zdrowe, gospodarskie spojrzenie, a tego brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tegoż brak, pomysłu jak zmienić też brak. Mnóstwo pieniezdy utopionych w szkoleniach nad pomiarem jakości szkoły - hi, hi, hi...

      Usuń
  21. Witaj :)
    Zgadzam się w 100 %, choć nie jestem nauczycielem !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo mądrze napisany post, podpisuję się pod nim wszystkimi kończynami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na zachodzie Europy tez stawia sie na "miernoty",tam nie ma potrzeby ludzi wyksztalconych,tam sa swoi,po studiach zagranicznych..to garstka i tak ma byc.Ktos,kto chce sie ksztalcic,nie ma lekko.Dlazego szloly sa mierne....
      e.

      Usuń
    2. Dzięki za zabranie głosu w dyskusji.

      Usuń
  23. Zgadzam się w 100%. Mój syn poszedł wcześniej do szkoły. w 2011.Kiedy trzeba było podjąć decyzję, czy pojdzie wczesniej czy z "milionam"i. Wystraszyły nas te "miliony" i mimo braku przekonania poszedł wcześniej. Pomijam, że we wrześniu termin został przesuniety o kolejne lata. Można było tylko w brode pluć. Emocjonalnie totalnie nie przygotowany. Rok pracy intensywnej z pomocą psychologa . uczył się świetnie...ale ten przeskok był trudny. Mieliśmy do wyboru dwie szkoły...Masówa 6 pierwszych klas po 28 dzieci, lub mała szkółka gdzie raptem mieli stworzyć dwie pierwsze klasy. Wybralismy opcje nr 2. W klasie jest 15-ro dzieci. Kosztem wielkiego boiska, tysiąca dodatkowych kółek zainteresowań.
    Mnie przeraża ciężar jego plecaka. Trzecia klasa, jeden przedmiot "edukacja wczesnoszkolna" , a plecak waży więcej niż moje zalupy z warzywniaka...I tylko mi go żal, gdy nadchodzi wtorek i piątek...dochodzą jeszcze po dwie książki plus ćwiczenia, zeszyty z religii, angielskiego...uważam że za reformę wzięli się od "dupy strony"...
    pzdr Gosia

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.