Wyciągnęłam z garderoby walizkę. Otworzyłam i postanowiłam rozpocząć zastanawianie się nad tym, co spakować, co pozostawić, z czego zrezygnować. Czuję już powiew morskiej bryzy znad oceanu, widzę palmy i soczystą zieleń egzotycznych ogrodów, widzę... I wkrótce zobaczę. Jeszcze tydzień.
Przeraża mnie tylko długi lot. Próbuję nastawić się psychicznie. Ale jakoś nie idzie. Znowu rysuję. Chociaż w tym rysowaniu jestem monotematyczna, to sprawia mi frajdę, odpręża, wycisza .
Jeszcze tylko tydzień.

Tydzień szybko minie i będziesz już na wakacjach w wymarzonym miejscu. Życzę dużo miłych wrażeń dobrego wypoczynku. I powrotu z nową energią. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się Twoje rysunki! Już za parę dni, za dni parę:) Taki reset bezpośrednio po zakończeniu zawsze działał najlepiej! taki przeskok w inny świat! Teraz wybiera sobie wrzesień, a nawet październik i mam dłuuuugie lato! Długi lot to jeszcze nie takie złe...ostatnio leciałam z czterema przesiadkami (mąż wyszukał takie połączenia)to były biegi przez lotniska! ale zdążyliśmy, a jeden samolot na nas chwilę zaczekał:)) i bagażu nie zgubili:)tak, że jak juz się usadowisz w tym samolocie, to sobie pomyśl, że już tylko prosto do celu!
OdpowiedzUsuńNad który ocean lecisz? :-)
OdpowiedzUsuńDługi lot zrekompensuje pobyt u celu :)Mnie tam bardziej przerażają wakacje w turystycznym sezonie ;)
OdpowiedzUsuńPiękny rysunek :)
No to ... Bon voyage
OdpowiedzUsuń:-)
OdpowiedzUsuń