Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

wtorek, 1 kwietnia 2014

Rekolekcje w szkole

U nas rekolekcje wielkopostne.

Nic dziwnego, a temat ciągle powraca w mojej głowie. Oczywiście nie mam nic przeciw rekolekcjom. Kto wierzący i praktykujący, zna ich wartość.

Zatem o co chodzi?

O organizację rekolekcji w szkole i poczucie straty czasu. Ot, pikuś- bajduś.

Są parafie, w których dyrektorzy szkół są w stanie dogadać się z ks. proboszczem i dzieciaki na rekolekcje maszerują po lekcjach. Nasz ksiądz proboszcz jest  w tej kwestii nieugięty. U nas w te dni nie ma zajeć. Są natomiast zajęcia opiekuńcze  kituś - bajduś, następnie maszerujemy z całą gromadą rozhukanych dzieci do kościoła na rekolekcje. Wiekszość tych dzieci kościół widuje dzięki szkole i nauczycielom. Wprawdzie rodzice na religię zaisali, do komunii posłali, bo wszyscy, ale sami są niewierzący i niepraktykujący. Zatem ten obowiązek został zepchnięty na szkołę. Według mnie to ogromny błąd.
Na rekolekcje powinien z dzieckiem chodzić rodzic. Po nauce porozmawiać z dzieckiem, sprawdzić, czy zrozumiało przekaz. Wtedy to ma sens. A tak.... Poczucie straty czasu, złość, która we mnie wzbiera. Dzieciarnia w kościele nie potrafi się zachować. Do przybytku bożego wchodzi jak do kina lub cyrku.
Mnie coś trafia... .
Niektóre niepracujące zawodowo mamuśki czasami przez okno wyglądają,żeby zobaczyć, jak dziecię maszeruje w orszaku do kościoła.... Czasami pomachają.... No, obowiązek rodzicielski spełniony.
Ach! Och! Uf!
Hipokryzja i tyle!

74 komentarze:

  1. Witam. U nas tez jaksa rekolekcje to wolne od szkoly, pewnie za kilka dni. A dzisiaj moja córka pisze sprawdzian szóstoklasisty,myślę, ze będzie dobrze:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie bardzo dobrze! Trzymam kciuki!

      Usuń
  2. Oj tak, HIPOKRYZJA...
    O istnieniu Boga i jego obecności nie nauczysz inaczej, jak samym sobą...
    Dom to miejsce w którym pokazujemy czym jest dla nas dzień, a taki usilne wypychanie dzieci do kościoła to jak powiedzieć : Rób to co inni!
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób to, co inni dopiskiem, ale ja do tego ręki nie przykładam, mnie to nie rajcuje. Ja mogę bo jestem dorosły, ty musisz, bojesteś dzieckiem.

      Usuń
  3. Miejsce religii, a własciwie katechezy, jest w kościele, a nie w szkole. Tym samym obowiązek uczestniczenia z dzieckiem w rekolekcjach powinien spadac na rodziców, a nie na nauczycieli. Wprowadzenie nauczania religii katolickiej do szkół było ( z wielu powodów) wielikm błędem), który mści się teraz między innymi tym, że ten ważny dla wierzących element wychowania stał się po prostu kolejnym szkolnym przedmiotem, który trzeba zaliczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety tak to jest , że najlepiej wychowanie dziecka zwalić na nauczycieli,
    a potem zdziwienie,że dziecko nie radzi w życiu.
    A przecież biedny nauczyciel nie jest Panem Bogiem ,
    żeby każdemu dziecku urządzić życie luksusowo i za darmo najlepiej, bez wysiłku.
    Ciągle współczuję nauczycielom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyciel jest tylko krótkim epizodem w zyciu dziecka. Szkoda,że wielu rodziców zdaje się o tym nie pamiętać.

      Usuń
    2. Nie pamiętają, bo dla nich nauczyciel też był krótkim epizodem.
      ;)

      Usuń
    3. I koło się zamyka.

      Usuń
  5. Masz rację. Pamiętam, jak ja chodziłam z klasą na rekolekcje, część osób rekolekcje spędzało pod drzewem, inni w jakimś sklepie lub na boisku. Tak to niestety wyglądało. A Ci, co już do kościoła dotarli, zachować się nie potrafili :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakiż z tego sens?A gdyby poszedł pod czujnym okiem rodzica, to: dotarłby do kościoła, zachowywałby się przyzwoicie i jeszcze wysłuchałby nauki z uwagą,żeby móc potem przedyskutowac w domu.

      Usuń
    2. no też nie do końca, bo dziś rodzice chodzą z dziećmi do kościoła, a dzieci i tak robią, co chcą, rodzice nie zwracają na to uwagi.

      Usuń
    3. I mamy kolejny problem - bezstresowe wychowanie. Bo to przecież dziecko....

      Usuń
  6. Masz absolutną rację. To hipokryzja. Dzieci uczą się przez naśladownictwo i to co wynoszą z domu, a takie postępowanie uczy je własnie jednego: hipokryzji....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszyscy zdają się tego nie dostrzegać.Im bardziej protestują nauczyciele, tym bardziej naciska kościół i rodzice.
      Dzisiaj w zapytałam dziesięciolatków:
      "Co to są rekolekcje" - nikt nie wiedział
      "Po co są rekolekcje."odpowiedż - "Żeby się uczyć".
      Uczyć czego? - drążyłam
      Nie wiedzieli. Nikt nie potrafił mi powiedzieć o czy było wczorajsza nauka. Nikt z dwóch klas.


      Usuń
    2. To świetnie pokazuje jak bezwartościowa jest "wiara bez uczynków" i jak daleko jest Kościół od nauk Chrystusa.

      Usuń
    3. Niestety , tak spostrzegam. Wszystko na pokaz i do zaliczenia.

      Usuń
  7. Witaj DD!
    Z tych dzieci wyrastają tacy dorośli, jakich widuję na wsi po kościołach. Kontynuują "proceder" i chodzą, bo "tak my sum nauczyni" (ulubiony argument), owczym pędem, bo trzeba, bo co ludzie powiedzą. Podczas mszy stoją na zewnątrz (nie dlatego, że nie ma miejsca), albo siedzą na przykościelnym murku, a zdarza się, że palą papierochy i po prostu gadają. Odfajkowują jakiś wydumany obowiązek. I mówią, że są wierzący. U mnie na wsi sąsiadka zarezerwowała wiejską świetlicę oraz kucharkę na I komunię swojej córki 3 lata temu, a komunia za 2 lata! Ale to już nieco inna historia. Chociaż, czy ja wiem?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dobrze taki obrazek. Śmieszą mnie tacy ludzie. Nie rozumiem takiego zachowania. Panu Bogu świeczka i diabłu ogarek?

      Usuń
    2. Nie, to nawet nie to. Taki obrządek. W niedzielę idzie się do kościoła, potem je się rosół, po rosole kawa i drożdżowe. Nie ma to nic wspólnego z wiarą, ani w diabła, ani w Boga. Kiedyś zobaczyłam w tv obrazek z procesji Bożego Ciała. Ludzie szli, gorąco było, gadali, normalnie, jak na spacerze. Pili colę z puszek, taki piknik. Reporter pytał, czy wiedzą dokąd i po co idą? Żadna z pytanych osób nie wiedziała. Jakaś kobita odpowiedziała, że wszyscy idą, że taka tradycja...

      Usuń
    3. Miałam na myśli to, że nie kryje się za tym żadna refleksja. Ani dobra, ani zła. Po prostu pustka.

      Usuń
    4. To świadczy o totalnej głupocie i odmóżdżeniu sporej części gatunku ludzkiego.

      Usuń
  8. Według mnie zajęcia z religii w ogóle nie powinny mieć miejsca w szkole jako placówce świeckiej, a tym bardziej mieć wpływu na kształt pracy szkoły i nauczycieli. Religia, wychowanie dziecka w takiej czy innej lub bez niej to indywidualna kwestia rodziców i ani szkoła, ani kościół nie powinien mieć na to wpływu.
    Ja do kościoła nie chadzam i daleko mi do wiary w pojęciu katolickim, natomiast synowi ani nie zabraniałam, ani nie zachęcałam. Wolna wola polega na pozostawieniu dziecku pola do szukania własnego światopoglądu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość tak myśli i co z tego? Ja do kościoła chodzę z własnej woli, ale gdyby mi ktoś kazał.... Oj ,bunt byłby totalny.

      Usuń
  9. ... państwo jak zapisano w Konstytucji jest państwem świeckim...zatem ...wciąż pojąć nie mogę dlaczego nie respektuje się Konstytucji w szkołach...coś tu bardzo nie halo!
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisano konkordat.

      Usuń
    2. Zgadzam się! A w dodatku religii jest więcej niż np historii! To skandal.

      Usuń
  10. Takie luźne skojarzenie: w ostatnią niedzielę musiałam wyjść przed kościół bo Najmłodsza nie zdzierżyła:) a tam niedoszli bierzmowani z książeczkami obecności w rękach, ale też: gadający w najlepsze, słuchający na słuchawkach muzyki... A pod koniec mszy kolejni przychodzący "do" kościoła już ewidentnie po podpis...
    Bezsens i strata czasu.

    Choć jeśli chodzi o rekolekcje wielkopostne to... no cóż, pamiętam z moich młodych lat te emocje:))) pierwsze zakochania, rewia mody, no i ... jakoś tak inaczej niż na co dzień;) choć z perspektywy religijno-naukowej to rzeczywiście strata czasu...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj inaczej było inaczej. Rekolekcje i kosciół nie kojarzyły się ze szkołą. A teraz! Ach!

      Usuń
  11. Mniej więcej tak samo to widzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takich jak my jest większość i mówimy, piszemy i co?
      Nic się nie zmienia!

      Usuń
    2. Nie jesteśmy większością, niestety. Większość to ci, co siedzą na murkach pod kościołem, to te mamy w oknach zadowolone, że ktoś dzieciaka prowadzi do kościoła, czy gdziekolwiek, to ci nauczyciele, którzy są zadowoleni, bo w czasie rekolekcji mają święty (nomen omen) spokój i cała rzesza tzw. katolików.

      Usuń
    3. Tak myślisz? A mnie się wydaje odwrotnie. Tak wynika z moich obserwacji.

      Usuń
    4. Kto uważa, ze nauczyciele podczas rekolekcji "mają spokój" na pewno nigdy nie pracuje w szkole - mam na myśli nie tylko tych nieszczęśników oddelegowanych do pilnowania młodocianych w kościele. chociaż im należy się największe współczucie - zwłaszcza, gdy sami są wierzący. Brunetka.

      Usuń
    5. Dokładnie tak Brunetko! Dziękuję wszystkim za taki spokój. Już wolę napięty blok lekcyjny niż takie rekolekcyjne zajęcia opiekuńcze.

      Usuń
  12. Dla mnie to skandal, ze wszystko odbywa sie kosztem lekcji.
    A podobno wiara jest dobrowolna, skad wiec ten przymus, sprawdzanie obecnosci?

    OdpowiedzUsuń
  13. U mojej córci rekolekcje były po lekcjach. Lekcje, co prawda skrócone, ale się odbywały. I moim zdaniem to okej. Kto chciał, ten szedł, ale już po lekcjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej w gimnazjum podobnie. Co parafia, to obyczaj!

      Usuń
  14. Witaj :)
    I ja uważam, że rodzic i po lekcjach.
    Mnie nie dotyczy ten problem, bo dzieci dorosłe i szkoła średnia. Rekolekcje, to kwestia ich sumienia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Po lekcjach i z rodzicami. Za wiarę odpowiadają rodzice. To oni zanieśli swoje dzieci do chrztu i przyrzekli wychowywac je w wierze. ONI MAJA WYCHOWYWAĆ W WIERZE a nie szkoła i nauczyciele, którzy niekoniecznie muszą być wierzący , czy wyznania katolickiego

      Usuń
  15. zgadza się, wychowaniem religijnym powinien zajmować się rodzic i ksiądz, trzeba koniecznie coś z tym zrobić bo się robi groteskowo, za chwilę będziesz mieć obowiązek pilnować, by dzieci nie jadły w piątek mięsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta groteska zatacza coraz większy krąg. Niektórzy rodzice, którzy zapisali dziecko na religię zaczynaja stawiac coraz większe żądania wobec szkoły i kościoła, np. to katecheta powinien nauczyć ich dzicko modlitwy. Oni się nie modlą, nie znają, wię... Jak widać nie mają zielonego pojęcia o co chodzi w wychowaniu w wierze, a posunięcia kościoła wcale nie pomagają .

      Usuń
  16. W podstawówce maszerują w orszaku, w gimnazjum i liceum patrzą, jak tu zwiać. Umawiają się ze mną na wcześniejsze zajęcia 'bo wiem pani, rekolekcje mamy czyli luzik'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czy to jest sensowne? Dlaczego nie można zmieni czegoś, co jest głupie? Przecież do róznych dkumentów przygotowuje się aneksy itp....

      Usuń
  17. Przynajmniej dzieci się cieszą, że nie ma lekcji. To dla nich chwila wytchnienia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą musiały to nadrobić, najczęściej w domu. Dzięki za taką chwilę wytchnienia!

      Usuń
  18. Zgadzam się z Tobą praktycznie po całości. Od zawsze byłam przeciwna religii w szkole, nie mówiąc już o rekolekcjach w godzinach szkolnych, choć nie ukrywam, że dla rodzica to pewna wygoda- szkoła wychowa, szkoła zaprowadzi, przypilnuje...
    Tyle, że nie na tym rzecz polega, czyli krzewienie wiary u własnego dziecka, by zrzucić to na szkołę, czy nawet na kościół. Przede wszystkim Rodzic powinien za tym stać, i koniec, i kropka.
    Obłudy i hipokryzji w tym mnóstwo, bo dopóki religia jest "obowiązkowa" ( czyt. w szkole ), to i frekwencja na takich rekolekcjach jest wyższa. A kościołowi o to chodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kościołowi tylko o nabijanie frekwencji chodzi, to ..... to nadchodzi zmierzch kościoła. Niestety, tak to widzę.

      Usuń
  19. W szkole mojego młodszego syna jest to od jakiegoś czasu zorganizowane tak: odbywają się 4 pierwsze lekcje po czym cała szkoła maszeruje do kościoła - wiem, że rozwiązanie połowiczne, ale zawsze chociaż nie ma straty lekcji. Mnie też skręcało gdy starszy syn był uczniem i rekolekcje tak naprawdę były dla niego czasem wolnym - "odbębnił" godzinę w kościele i luz. Zaznaczam, że całą rodziną jesteśmy praktykującymi katolikami. Ale idea wolnych dni podczas rekolekcji absolutnie mi nie odpowiada! Jestem też zwolenniczką powrotu lekcji religii do sal parafialnych, a nie szkolnych!

    PS. Przepraszam, źle kliknęłam i usunęłam poprzedni swój komentarz :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wówczas rodzic miał bliższy kontakt z katechetą. Zapisanie dziecka na taką religię nie było masówką, ale dobrowolną chęcią i zobowiązaniem.
      Coś mi się zdaję,ze kościół zmierza w niekoniecznie włąsciwym kierunku, jesli chodzi o religię.

      Usuń
  20. Już na Twoim poprzednim blogu pisałam, co myślę o stracie czasu z powodu rekolekcji, więc nie będę się powtarzać. Dobrze, że mamy ładną pogodę i dzieci nie wchodzą zmoczone i zziębnięte do zimnego kościoła.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście. Bywały takie lata,że to po rekolekcjach nauczyciele się rozchoraowali i nie miał kto uczyć. Hi, hi, hi....

      Usuń
  21. A ja uważam tak...W szkole powinien być obowiązkowy przedmiot pt: Religioznawstwo. Młodzieży należy przybilżyć - Chrześciaństwo, Prawosłwie, Judaizm, Muzułmańizm, Buddyzm itp. Młodzież mózgi posiada, kto chce szuka odpowiedniej świątyni przyporządkowanej do konkretnej wiary i zgłębia temat na własna rękę...Chce wierzy, chce nie wierzy. Każde dziecko, które rodzic nauczył kontaktu z mózgiem ma prawo do własnego wyboru w tej kwestii. Co do tego, że rodzic zajmuje się drogą duchowa własnego dziecka. Pusty śmiech mnie ogarnia ! Przepraszam Was, ale chciałbym poznać Wasze "duchowe fascynacje", rozumienie wiary...Ba ! Ciekawe ile z Was nawet nie miało Biblii w reku, ale na temat wiary rozmawiają z pełnym zapałem - uderzcie się szczerze w piersi i powiedzcie sami przed sobą - Jak Wy swoje dzieci wiary nauczycie ? Skoro większość Z was nie ma pojęcia o czym mówi...Tylko proszę bez obrazy, tak mi się tylko wydaje obserwując polskie społeczeństwo, a przecież Wy do niego należycie. Chyba, że się mylę...Narka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Oj Monteko, Monteki - wsadziłeś kij w mrowisko.
      ***
      "Co do tego, że rodzic zajmuje się drogą duchowa własnego dziecka. Pusty śmiech mnie ogarnia !" - O to chdzi,że się nie zajmuje, zrzuca ten obszar na szkołę i państwo, A POWINIEN. W końcu to on zaniósł swoje dziecię do kościoła i ochrzcił.
      ***
      "Ciekawe ile z Was nawet nie miało Biblii w reku, ale na temat wiary rozmawiają z pełnym zapałem - uderzcie się szczerze w piersi i powiedzcie sami przed sobą" - Monteki wiara nie zależy od tego ile razy się czytuje Biblię lub w ogóle czyta. Znam ateistów biegłych w tej dziedzinie. Wiara to nie tylko Biblia, ale przede wszystkim czyny " Po czynach poznają ,żeście moi".
      ***
      "Tylko proszę bez obrazy, tak mi się tylko wydaje obserwując polskie społeczeństwo, a przecież Wy do niego należycie." - A Ty nie należysz? Bij się w piersi Monteki!
      ***
      "Chce wierzy, chce nie wierzy" - czyli pełen luz w wychowaniu - róbta co chceta. To temat do szerokiej dyskusji i kto wie, czy go nie poruszę. Wówczas liczę na Ciebie.
      ***
      "W szkole powinien być obowiązkowy przedmiot pt: Religioznawstwo. Młodzieży należy przybilżyć - Chrześciaństwo, Prawosłwie, Judaizm, Muzułmańizm, Buddyzm itp. Młodzież mózgi posiada, kto chce szuka odpowiedniej świątyni przyporządkowanej do konkretnej wiary i zgłębia temat na własna rękę.." - W takim razie po co przybliżać? Mają mózgi i wolę, mają literwaturę i Internet- to niechaj sami sobie przybliżają Róbta co chceta!
      Ot, kij ma zawsze dwa końce.
      Wychowanie jest świadomym oddziaływaniem przez wychowawcę na wychowanka. Ma na celu wytworzenie pewnej zmiany w jego osobowości.
      Jeżeli zatem rodzic świadomie ochrzcił dziecko, to znaczy iż zobowiązał się do wychowania go w wierze. Wychowanie to oddziaływanie a nie tylko czcze gadanie. Dzieci są świetnymi obserwatorami. - To kolejny temat na szerszą dyskusję. Zapowiada się ciekawie.
      A teraz pozdrawiam i zmykam do pracy!

      Usuń
    2. Hejka DD...Oj tam od razu wsadziłem w mrowisko...:) Spotykam całe mnóstwo ludzi "pustych duchowo", ludzi dla których najważniejsze jest "mieć". Czy tacy ludzie są w stanie wychować człowieka "otwartego' na innego człowieka. Skoro są, to skąd mamy taki wzrost patologii wśród dzieci i młodzieży ? Może ktoś inny powinien przejąć niektóre obowiązki rodzica a to tylko dlatego, że rodzic nie posiada odpowiednich kompetencji. Dlaczego rodzic uważa, że to przede wszystkim on powinien zająć się "duchowością' swojego dziecka, ale matematyki, chemii, fizyki czy biologii uczyć dziecka już nie chce. Nie chce, ponieważ się na tym nie zna. To czemu mam przypuszczać, że akurat zna się na sferach duchowych - wątpię. Czy tylko dlatego, że - ochrzcił. Tak ochrzcił ponieważ tej kwestii istnieje ogromna presja - nie ochrzcisz to twoje dziecko zostaje wykluczone, napiętnowane...itp. To dorosły człowiek powinien decydować do jakiego kościoła chce należeć, jeśli w ogóle chce...

      Jak wierzysz w Boga to MUSISZ znać Biblię. Dla mnie to normalne. Biblia to słowo Boże, to drogowskaz, to tablica informacyjna...Zawartość Biblii daje wierzącemu siłę i nadzieję a także niezbędna wiedzę. Jak można wierzyć w Boga i nie mieć najmniejszego pojęcia co też ten Bóg powiedział, czemu tak powiedział i o co mu generalnie chodzi...Dla wierzącego żyda Talmud jest święty, Koran dla muzułmanina jest święty...A Biblia dla katolika czym jest ? No właśnie, czym jest skoro jej nie zna...HIPOKRYZJA, ŁAJDACTWO I PODWÓJNE MORALNOŚĆ POLSKICH KATOLIKÓW...tyle w temacie.

      Ja się bije w piersi i nie udaje kogoś kim nie jestem...

      Rodzic ma obowiązek, aby uświadamiać swoje dziecko w tym, że jest osobowością, indywidualnością, że jako wolny człowiek ma prawo wyboru i decyzyjności...Musi to robić dając odpowiednie wskazówki, musi podpowiadać i korygować, musi umieć pobudzać w dziecku umiejętność samodzielnego myślenia, odróżniania dobra od zła, fałszu od prawdy...Musi przekazać dziecku co to jest sumienie i poczucie winy i odpowiedzialność...To nie jest pełen luz w wychowaniu. To odpowiedzialność za człowieka, której to odpowiedzialności brakuje całej rzeszy rodziców....Stąd się wzięło Róbta co chceta...

      Dobrze, to w takim razie poproszę o definicję IDEALNEGO WYCHOWAWCY...Nie ma takiej definicji i nigdy nie będzie. Uważam, że zdecydowana większość rodziców chrzci swoje dzieci tylko i wyłącznie dlatego, że "tak trzeba". Boją się konsekwencji jakie mogą wyniknąć z braku chrztu. W wielu przypadkach to nie jest szczera decyzja tylko konieczny odruch.

      Pozdrowionka,

      Usuń
    3. "nie ochrzcisz to twoje dziecko zostaje wykluczone, napiętnowane." - guzik prawda! To już nie są te czasy.

      "Jak wierzysz w Boga to MUSISZ znać Biblię" - czyli jeśli znasz Biblię musisz wierzyć w Boga ? Jest wielu niepiśmienny, którzy znają nikłe wyrywki z Biblii a są ludźmi głębokiej wiary. Oni wierzą duszą i ciałem, a o wierze świadczy ich życie. Są też biegli w Piśmie i na dodatek duchowni, którzy swoimi postawami nie przypominają uczniów Chrystusa. A zatem - tutaj bym dyskutowała
      ***
      "Rodzic ma obowiązek, aby uświadamiać swoje dziecko w tym, że jest osobowością, indywidualnością," - przede wszystkim rodzic ma obowiązek WYCHOWAĆ TO DZIECKO. Wielu współczesnych rodziców nie zdaje sobie sprawy ze swojej indywidualności i możliwości podejmowania własnych decyzji - a Ty chciałbyś , aby dzieciom uświadamiali. OPTYMISTA!
      Popatrz na współczesne społeczeństwo! Wartości rodziny zostały rozwalone - teraz mamy , co mamy...
      "Musi przekazać dziecku co to jest sumienie i poczucie winy i odpowiedzialność." - wiesz jak to wygląda dzisiaj?- Jasiu nie bij dziewczynki, bo się spocisz! - tak wygląda.
      Odpowiedzialność? Jaka odpowiedzialność! Dziecko nie ma odpowiedzialności. Wszyscy sa winni, tylko nie jego dziecko. Za dziecko wszystko się ropbi, załatwia, nawet prace domowe wykonuje. Odpowiedzialność???? Mój boże. Z tym z roku na rok jest coraz gorzej. "Stąd się wzięło Róbta co chceta..." tak stąd się wzięło. Dlatego nie mam ochoty w tej farsie uczestniczyć, jednakże jestem przymuszana
      ***
      Idealny wychowawca... hi, hi, hi.... każdy z nas rodziców jest idealnym wychowawcą. Posłuchaj tylko, rozjejrzyj się....
      ***
      "Uważam, że zdecydowana większość rodziców chrzci swoje dzieci tylko i wyłącznie dlatego, że "tak trzeba". - Tak NA WSZELKI WYPADEK, GDYBY SIĘ OKAZAŁO,ŻE TEN BÓG ISTENIEJE, to oni przecueż są w porządku.. A z drugiej strony, co, ich dziecko nie miałoby mieć chrzestnych, którzy będą kupować drogie prezenty.... Nie....
      HIPOKRYZJA
      ***
      "W wielu przypadkach to nie jest szczera decyzja tylko konieczny odruch. " - odruch i owszem , ale czy konieczny?

      Usuń
    4. Oj DD ! Wiesz dlaczego człowiek wierzący w Boga MUSI znać treść Biblii, ponieważ to jest słowo Boże, to jest prawda absolutna...To nie jest słowo proboszcza, który nie wie co to jest prawda. Człowiek, który zna treść Biblii nie będzie ślepo wierzył w pierdoły opowiadane przez księży, którzy doskonale wiedzą, że znajomość Biblii wśród tzw.wierzących jest zerowa i dlatego bez problemu nimi manipulują. Ja znam treść Biblii doskonale i gdy zadaję niektóre pytania świętym ojcom to "misiowie' często się gubią. Znajomość Biblii pomaga...Oczywiście jeśli znasz Biblię nie musisz wierzyć w Boga. Ja znam i nie wierzę...Osobiście Boga postawiłbym przed sądem.

      Co to znaczy WYCHOWAĆ DZIECKO ? To puste słowa...wielu rodzicom należy je rozszyfrować co też poniekąd uczyniłem. Wychować to nie tylko - dać żarcie i odzienie.

      Ludzie mają w dupie Boga i wcale się go nie boją...Chrzczą swoje dzieci, ponieważ bardziej boją się reakcji śmiertelników i utrudnień ze strony kościoła...i tyle. I póki co chrzciny wciąż są "koniecznym odruchem". Uważam tak, ponieważ cała ta zgraja czaroksiężników nadal żyje w epoce głębokiego średniowiecza i skutecznie zatruwa życie wielu ludziom. Mają za duże wpływy. Największym nieszczęściem tego kraju był JP II. Nagle wydało się nam, że jesteśmy Narodem Wybranym...jeden "wybrany" już jest...I palma odbiła naszym rządzącym...zaczęli kościołowi wchodzić do dupy po sam łokieć...Kościół to jedno a państwo to drugie...A nie wypieprzać kasę na jakąś świątynie jakieś posranej opatrzności...a dzieci w tym kraju głodują - kuźwa ! Idę na piwo bo się wkurzyłem własnym komentarzem i jeszcze za dużo "powiem"...Narka.

      Usuń
    5. "Ludzie mają w dupie Boga i wcale się go nie boją...Chrzczą swoje dzieci, ponieważ bardziej boją się reakcji śmiertelników i utrudnień ze strony kościoła." - tak penie tak jest , tylko w ten strach śmiertelników i utrudnień ze strony kościoła tak trochę trudno uwierzyć. Skoro mają w d*** Boga , to po co im kościół? W czym może utrudnić im życie kościół? w dostępie do sakramentów typu: komunia i ślub, oraz udziału w pogrzebie.Pytam się po co to komuś, skoro nie wierzy i ma w d*** Boga?
      ***
      "Co to znaczy WYCHOWAĆ DZIECKO ? To puste słowa...wielu rodzicom należy je rozszyfrować co też poniekąd uczyniłem. Wychować to nie tylko - dać żarcie i odzienie. " - niestety, to coraz częstsze zjawisko i coraz bardziej powszechne.
      ***
      "Największym nieszczęściem tego kraju był JP II. " - DLA MNIE TO BYŁO NAJWIĘKSZE SZCZĘŚCIE. Osobiście uczestniczyłam w pielgrzymkach, Posmakowałam tej atmosfery, do tej pory Jego nauki są we mnie żywe. Jestem dumna,że przyszło mi żyć właśnie w tych czasach i Jan Paweł II towarzyszył mi w dorastaniu i dojrzewaniu.
      ***
      "Nagle wydało się nam, że jesteśmy Narodem Wybranym...jeden "wybrany" już jest...I palma odbiła naszym rządzącym...zaczęli kościołowi wchodzić do dupy po sam łokieć." - idiotyczne i nieracjonalne zachowanie rządzących to chęć przypodobania się wyborcom, ich większości. A kościół to w swojej polityce świetnie wykorzystał.
      I znowu jesteśmy w polityce.
      Serdeczności.

      Usuń
    6. Tak, boją się kościoła chociażby ze względu na śmierć.Cmentarz jest dla wierzących...nie wierzysz będziesz pochowana pod murem jak pies (spotkałem się z tym). Po drugie, a nuż Twoje dziecię czy inne dziecię, które nie wierzy zechce założyć rodzinę z kimś kto wierzy i jednak zdecyduje się na ślub kościelny...to co wówczas, otóż mamy problemik. Jeden mały chrzest i komunia to "doskonałe koło ratunkowe' na przyszłość...tak na wszelki wypadek - warto.

      Uważam JP II za zbrodniarza, przymykał oczy na wiele kościelnych patologii, nie otwierał skarbca tej chorej instytucji w celu pomagania innym...Jeździł po świecie, machał rączką i mądrze mówił...I co z tego wynikło ? Nie mam na celu obrażenia Twoich uczuć. Byłem na pielgrzymce 4 razy...ale nie z papieżem i dla papieża...Był mi zupełnie obojętny i nadal tak jest.

      Pozdrowionka,

      Usuń
    7. "Tak, boją się kościoła chociażby ze względu na śmierć" - coś takiego? Przecież niewierzący twierdzą,że po śmierci wszystko się kończy, zatem skąd taka nagła chęć pochówku na cmentarzu. Co za róznica, co stanie się z ich ciałem?!
      Jest jeszcze kremacja, mogą stać ich prochy u bliskich na kominku.

      U nas cmentarze nie należą do kościoła. Są komunalne - więc strach przed kościołem jest nieuzasadniony. A tam, gdzie małe cmentarzyki należą do parafii... hm...Czy muszą być pochowani na ziemi kościelnej? Wystarczy udać się do pobliskiego miasta. Tam są komunalne.
      "Po drugie, a nuż Twoje dziecię czy inne dziecię, które nie wierzy zechce założyć rodzinę z kimś kto wierzy i jednak zdecyduje się na ślub kościelny." - kościół takim przypadkom uchylił furtkę. Byłam na takim ślubie - zatem ten argument uważam za obalony.
      "Uważam JP II za zbrodniarza," - DLA MNIE JEST WIELKIM CZŁOWIEKIEM, otworzył furtkę dla kolejnych papieży i tutaj obrażasz moje uczucia religijne, gdyż zbrodniarzem w moim odczuciu był Stalin, Hitler itp.

      Jeden człowiek nie jest w stanie dokonać wszystkich reform, o tym powinieneś wiedzieć. Jeśli chwytasz dziesięć srok za ogon, nie utrzymasz żadnej. O tym też wiedział JP II.
      Mnie nie jest obojętny i nigdy nie był i nigdy nie będzie.

      Usuń
    8. Temat JPII zamknijmy ponieważ mam absolutnie inne zdanie na temat tego człowieka. Oczywiście bez agresji i emocji mogę przedstawić Ci - Czemu tak sądzę ? Ale z drugiej strony nie chcę, abyś czuła się urażona...Co do reszty tematów - to cały ten kościelno religijny cyrk ma w głębokiej i czarnej...właśnie. Pozdrowionka...:)

      Usuń
  22. Stracony czas dla wszystkich, ale pozyskana kasa dla kościoła ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci na tacę raczej nie rzucają, zatem zarobek z takich rekolekcji marny, a pracy dużo.

      Usuń
  23. Ja tylko napiszę od siebie - jako matka, która nie wierzy i nie puszcza dzieci na religię. Jestem za oddzieleniem szkoły i religii. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Dla mnie religia w szkole to jest ogromna strata czasu w kwestii nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja jestem zdania,że nauka relgii powinna powrócić do salek przykościelnych.

      Usuń
  24. U mnie w szkole rekolekcje miały miejsce w czasie lekcji. Dla ludzi to była okazja by się wcześniej urwać z lekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla młodzieży, nie dla nauczycieli. Im z tej okazji dokłada się kolejnej porcji pracy zwanej "dokumentologią",

      Usuń
  25. Za moich czasów, na rekolekcje chodziłam do kościoła. Sama, bez mamusi czy opiekuna. To była moja sprawa.
    Nie rozumiem obecnej "polityki" szkolnej. Szkoła powinna być miejscem neutralnym wyznaniowo. Bez religii.
    Moim zdaniem religię wprowadzono do szkoły, bo w takim przypadku jest ona , w pewnym sensie, przymusowa i rodzice mają "kłopot z głowy".
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - kłopot z głowy!

      Usuń
  26. U nas jeszcze ciekawiej:Katechetka przydziela wychowawcom zadania do wykonania i po powrocie z koscioła trzeba z dziecmi pisac, układac , plakat wykonywać na zadany przez Pania Katechetke temat...i tak do 12.35...a Pani, jako, ze nie ma wychowawstwa jest juz w tym czasie w domu:) i tak od lat...ja mam juz dosyc szkolnych absurdów...odchodzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli możesz, jeśli jest gdzie...
      ***
      Hm... u nas coś takiego by nie przeszło. Więc nawet nie próbują

      Usuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.