Są takie dni, kiedy włoskie słońce pokazuje pełnię swoich możliwości. Dziś termometry znów wskazywały ponad 30°C, a spacer po rozgrzanej promenadzie był prawdziwym wyzwaniem. Postanowiliśmy więc uciec od żaru i schronić się w miejscu, które od dawna mieliśmy na swojej liście – Acquario di Cattolica.
Bilet wstępu kosztował 25 euro za osobę, ale już po kilku minutach wiedzieliśmy, że była to dobra decyzja. W klimatyzowanych wnętrzach znaleźliśmy upragnione ukojenie, a jednocześnie rozpoczęliśmy fascynującą podróż do podwodnego świata.
Największe wrażenie zrobiły na mnie rekiny. Pływały tuż za szybą, majestatyczne i spokojne, zupełnie nie przypominając groźnych drapieżników z filmów. Zachwycały również ogromne płaszczki, kolorowe ryby raf koralowych, delikatne meduzy unoszące się niczym przezroczyste parasole oraz urocze koniki morskie.
Nie zabrakło też mieszkańców lądu i rzek. Pingwiny Humboldta bawiły się w wodzie, wydry nieustannie rozśmieszały odwiedzających swoimi psotami, a kajmany i egzotyczne gady przypominały, jak niezwykle różnorodna potrafi być natura.
Zwiedzanie zajęło nam około trzech godzin i ani przez chwilę się nie nudziliśmy. To nie jest zwykłe akwarium – każdy zbiornik opowiada własną historię i pokazuje, jak fascynujący jest świat ukryty pod powierzchnią wody.
Jeśli będziecie kiedyś w Cattolice i traficie na dzień, gdy słońce nie daje wytchnienia, gorąco polecam właśnie to miejsce. My znaleźliśmy tu nie tylko przyjemny chłód, ale także mnóstwo zachwytów i niezapomnianych wspomnień. To był jeden z tych dni, które na długo zostają w pamięci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.