Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

środa, 2 marca 2016

Proza życia

Nie będę przychodzić do szkoły wcześniej, nawet jak mnie będa prosić. Nie i basta!  TO MOJE OSOBISTE POSTANOWIENIE.

Nim rozpocznę lekcje jestem zwykle wkurzona tak, że cała od środka kipię. Wiele energii muszę zużyć, aby jakoś opanować to i owo. No, ale nie zawsze może być pęknie. Na dodatek tusz w drukarkach się skończył ( w domu i w klasie), nie bardzo mam czas, aby podjechać i kupić, więc.... już zła jestem.
A tutaj idiotyzmy na głowę mi wylewają ....
Rekolekcje się zbliżają i nerw mnie bierze tak wielki,że... , bo 2 km będę z dzieciakami do kościoła maszerować bez względu na pogodę. Poza tym zadbano o to, abyśmy się nie nudzili. Srata, dupata... Wrrrr.  Buntuję się, dlaczego ja, co ja mam wspólnego z ich wyznaniem, itp...  Pisałam o tym wiele razy, więc powtarzać się nie chcę. Nie cierpię przymusowych imprez. Nienawidzę być przyciskana do muru.... wrrr!

Nastrój nauczciela przelewa się na dzieci. Dzisiaj od razu wyczuły.
- Proszę pani, a pani taka dzisiaj smutna. -

Wcale nie smutna, wkurzona , wnerwiona, wk.... Przecież dzieciom tego nie powiem.
- Musicie mnie rozbawić - powiedziałam

I próbowały. Kochane maluchy.
Tak szybko nam lekcje minęły,że nie zdążyłam zapomnieć (wrrr) i znowu w myślach się nakręcam, buntuję i wsciekam.

16 komentarzy:

  1. Jak ja Cię rozumiem. Trzymaj się !! Na szczęscie jest też wiele przyjemnych chwil tych związanych z kontaktem z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na rekolekcje powinien Was dowieźć autobus szkolny. A poza tym potraktuj opieką jako służbę dzieciom.Jesteśmy tylko dla dzieci i nieważne co się komuś podoba a co nie, to zwyczajne dni nauki.Dzieci mają prawo do rekolekcji tak jak do nauki, zabawy, nikt nikogo nie zmusza. Z tymi co są innego wyznania zostają nauczyciele w szkole. I to jest normalne. Jeśli tak pomyślisz, nerw Ci przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu nie mamy autobusu szkolnego, a jeśli jedziemy MZK, to musimy same sobie kupować bilet, chociaż wyjazd jest służbowy. Poza tym 220 dzieci nie zmieści się do jedego autobusu.
      Och, jakbym chciała zostać w szkole z tymi, co są innego wyznania.... Oni zazwyczaj robią sobie wolne, a ja z 25 osobową gromadą bez dodatkowego wspracia będę maszerować bez względu na pogodę 2 km do kościoła.
      Napisałaś: "Dzieci mają prawo do rekolekcji " - oczywiście,że mają, tylko niechaj rodzice z nimi idą do kościoła. W końcu to nie nauczyciel, ale rodzic ochrzcił swoje dziecko, on odpowiada za wiarę i praktyki religijne. Ja odpowiadam za religijne wychowanie własnych dzieci. Serdeczności.

      Usuń
    2. Mam inną sytuację- kościół jest blisko. A ci,którzy nie chcą pójść, nie są przymuszani. Ale ilu ludzi, tyle zdań. Szanuję wybór każdego człowieka i nigdy nikogo nie naciskam w sprawach wiary a swoje zdanie wypowiadam odważnie.Wyznanie nigdy nie powinno dzielić, wszak żyjemy pod tym samym niebem.

      Usuń
    3. To tak jak ja. U nas też jest jeden kościół blisko, ale proboszczowie się nie dogadali i będziemy maszerować z maluchami taki kawał drogi. Jęszcze jak ładna pogoda - to miły spacerek, ale jak będzie.... brrrr. Już coś takiego kiedyś przeżywałam. Dwa tygodnie byłam chora na zapalenie płuc. Przemoczona dotarłam do kościoła, w kościele zimnica - bo nie ogrzewają, a potem powrót. Wówczas cała szkoła została zdziesiątkowana przez te rekolekcje.... hi, hi, hi. Proboszczowie się dogadali i można było chodziić do kościółka garnizonowego zaraz przy szkole. Teraz zmienił się proboszcz w garnizonowym i ..... Szkoda słów.

      Usuń
  3. A ja jeszcze pamiętam proby marszowe/2000 uczniów/przed 1 maja, a potem sam dyrektor naczelny musial biec,bo tak wyszlo organizatorom obowiązkowego pochodu. Prawo do praktyk religijnych nie ma nic wspólnego z rekolekcjami w godzinach pracy szkoły - tak samo uczynienie z religii zwyklej lekcji bardzo zaszkodzilo religijności dzieci - zauwazylam to dawno temu u swoich dzieci. Pozdrawiam Malgosia/nowa czytelniczka/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Małgosiu. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Przymus budzi bunt.

      Usuń
  4. Protestowałem przeciw religii w szkołach i protestował będę nadal,to przeciwskuteczne jeśli chodzi o szerzenie wiary, no ale czymś trzeba było biskupów przekupić, by nie mówili ludziom o okrągłostołowym szwindlu...
    Mnie też diabli biorą, bo też wkrótce rekolekcje a potem będzie na łeb na szyje "gonienie programu".

    poza tym uczę młodego chemii a podręcznik zawiera tak idiotyczny zestaw pytań że doprawdy... ot darmówka z łaski PO...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam że religia w szkole to to totalne nieporozumienie podobnie jak rekolekcje, marnowanie czasu i kto to widział w świeckim państwie. kolejne zmarnowane trzy dni...

      t.

      Usuń
    2. Taa... mnie już słów na to wszystko brakuje.

      Usuń
  5. Szczerze Ci współczuję, ja też byłabym wkurzona gdybym taką rolę miała spełnić.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedni mówią ..mus to mus! I nawet sobie nie wyobrażają ile inni na tym tracą ale co to kogo obchodzi przecież przyszło nam żyć w takim klimacie a nie innym. Rozumie cię ale to przecież nic nie zmieni żebyś ty mogła mniej się wkurzać.
    Ja mogę natomiast uśmiechnąć się do ciebie serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje śliecznie za ciepłe słowa. "Mus" trzeba przeżyć i zapomnieć.

      Usuń
  7. eh tylko jęknę...

    teatralna

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.