Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

wtorek, 16 czerwca 2015

POJEDZIEMY NA WIEŚ

Kiedy powiedziałam rodzicom moich uczniów,że na wycieczkę pojedziemy na wieś do gospodarstwa rolnego, myśleli, że się przesłyszeli. Ktoś nawet zaproponował ambitniejszą wycieczkę, bo niby, co można na takiej wsi zobaczyć.
Ha!
Dzisiaj pojechliśmy na wieś i to dopiero była wycieczka! Zamiast pięknych zabytków zwiedzaliśmy oborę i chlew. Towarzyszyły nam swojskie zapachy i ciekawe opowieści gospodarza. Dzieci pierwszy raz widziały zwierzęta hodowlane w naturze.
Potem było trochę historii ze średniowiecza. Zwiedzliśmy osadę Gotów oraz kurhany. Były legendy i ciekawe opowieści o czarownicach i nocy świętojańskiej. Ale najciwkawsze były pytania dzieci, np.
- A co to jest średniowiecze?
Kiedy gospodarz przestrzegał dziewczynki, aby nie zaglądały do starej studni, bo mogą zobaczyć diabła, padło pytanie:
- Proszę pani, a co to takiego "diabła"?

Było pole z rosnącym zbożem, maszyny rolnicze i ziemianki do przechowywania warzyw i przetworów. Na średniowiecznychżarnach mieliliśmy ziarno na mąkę. Były też warsztaty ze zdrowego żywienia. Dzieciarnia po wykładzie i ćwiczeniach samodzielnie przygotowała sobie zdrowe przekąski.
TO DOPIERO BYŁA WYCIECZKA! Cztery w jednym: historia, przyroda , edukacja społeczna i zdrowe odżywianie.

Wróciliśmy wszyscy w skowronkach. A otoczenie......
Piękne są KASZUBY!

26 komentarzy:

  1. Jesu, gdzie te dzieci sie chowaly? Ja rozumiem, mieszczuchy, ale ze na religii nie uswiadomili ich, kto to diabel? :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, słówo znały, jeno chęć pytania o wszystko wzięła górę!

      Usuń
  2. Tak chwaliłaś tych rodziców, a oni ciekawy poziom prezentują, skoro nie rozumieją, po co dzieci jadą na wycieczkę na wieś. Ale i dzieci widać niezbyt rozgarnięte, skoro nie słyszały słowa "diabeł" i nie kojarzą go w zwrocie "zobaczyć (kogo?) diabła". Czyżby pytały również co to znaczy "nauczyciela"?
    I, wybacz, zwierzęta są albo hodowlane, albo żyjące w naturze.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOchana, widać,że nigdy nie pracowałaś z małymi dziećmi! One mają tendencję pytanioa o wszystko! Czasami te pytania są absurdalne i śmieszne. To nie wynikA Z ICH ROZGARNIĘCIA.

      Usuń
    2. To że nie pracowałam, nie znaczy, że nie mam pojęcia o wieku rozwojowym. Takie pytania zadają trzylatki, u których dopiero następuje kształtowanie mowy i doskonali się posługiwanie systemem języka, a nie dzieciaki w młodszym wieku szkolnym.
      Masz rację, że to nie wynika z ich rozgarnięcia. To wynika z braku rozgarnięcia.

      Usuń
    3. Niech Ci będzie! Skoro wiesz lepiej.... Sprzeczać się nie będę! Serdeczności!

      Usuń
  3. więc ".. jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś , zielona, pachnąca lnem......"

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama bym chetnie pojechala na taka wycieczke :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dzieci wśród zabytków przeważnie śmiertelnie się nudzą, widzę te grupy snujące się pod Wawelem ożywiające się na widok stoisk z pamiątkami czy mimów. Do zwiedzania Wawelu są po prostu za małe. Wycieczka na wieś i zwiedzanie gospodarstwa to znakomity pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znakomity! Wróciliśmy zmęczeni fizycznie, a wypoczęci psychicznie! Rewelacja!

      Usuń
  6. Wyobrażam sobie tą radość. Moje dzieciaki, pomimo mieszkania na wsi, nie mają zbyt intensywnego kontaktu ze zwierzakami- ot, znak czasu. Dlatego wiem jak chętnie biorą udział w podobnych wyprawach. Poza tym sami zaglądamy do zagrody gospodarza (jakimś cudem się jeszcze u nas ostał :P) i włóczymy się po polach. A to, że na wycieczkach z zabytkami dzieci się nudzą to ja rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolą żywą przyrodę i przestrzeń do hasania!

      Usuń
  7. Ciekawa wycieczka serdecznosci pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie na takich wycieczkach dzieci się nie nudzą:)))zwłaszcza mieszkające w miastach,które nie mają okazji zobaczyć prawdziwej wsi:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzisz, gdyby mnie ktoś na taką wycieczkę w dzieciństwie zabrał, to by potem z dorosłej 25-latki cała wieś się nie śmiała, że przyjechała specjalnie żywą świnię zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... Ale lepiej poźno niż wcale. Moje maluchy już widziały. Nawet byka widziały, hi, hi, hi...

      Usuń
  10. I dobrze. Takie wycieczki powinny być obowiązkowe, bo w ostatnich latach coraz mniej jest typowych gospodarstw rolniczych.
    Wycieczka udana a dzieci zadowolone i podszkolone życiowo. Czego jeszcze chcieć?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć, Dorotko. Reakcja rodziców świadczy chyba o ich potrzebie dowartościowanie się choćby pośrednio... Trochę to smutne, najważniejsze jednak, że dla ich dzieci wycieczka na wieś okazała się atrakcją nie lada. Ciebie kosztowała zapewne sporego wysiłku choćby ze względów organizacyjnych, wyobrażam sobie, że później odpoczywałaś w swoim mogącym zaimponować ogrodzie. Nie żal Ci będzie rozstać się z nim na czas pobytu we wspomnianej wcześniej Portugalii? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kaszuby są piękne, to prawda. A dla dzieci wieś często bywa "egzotyczna". :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet u nas na wsi organizują dzieciom wyjście do gospodarza- coraz mniej ich we wsi- bo inaczej nawet wiejskie dzieci nie widziałby w naturze świnki czy innego hodowlanego zwierza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. no i dobrze im tak ! myślą, że wędliny to się z lidla biorą w postaci gotowej. ...
    a Kaszuby piękne jakniewiemco )))

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmmm - że dzieciak nie wie co to jest diabeł (zwłaszcza ten z ludowych podań) ani średniowiecze... no, wina rodziców ale i szkoły, bo to powinno być w pierwszej klasie omawiane.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.