Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

poniedziałek, 20 października 2014

E- jak elementarz - część pierwsza

Ostatnio bardzo wiele się mówi na temat darmowego elementarza. Dyskutantów wielu. Wytykają najróżniejsze mankamenty podręcznika. Czepiają się obrazków i innych, moim zdaniem, mało znaczących szczegółów.
Jak to zwykle bywa, najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy w ogóle nie znają specyfiki pracy w szkole i nie znają warunków pracy w szkole. Ogólnie mówiąc - nie mają zielonego pojęcia.
Na dalszy plan w tych dyskusjach zeszły sześcioletnie dzieci, a szkoda! W końcu to one miały być najważniejsze, w końcu to dla nich "przygotowano" tę nieszczęsną reformę, w końcu to one za to zapłacą.

Postanowiłam wypowiedzieć się na ten temat nieco obszerniej przedstawiając własny punkt widzenia - nauczyciela praktyka!

Jak wiecie, w tym roku prowadzę klasę pierwszą sześciolatków. W związku z tym mam wiele spostrzeżeń. Zacznę od początku reformy, czyli pamiętnego roku 2009.
Ile to już lat minęło?
Co się od tego czasu zmieniło?
Ministerswo przygotowując tyle lat reformę nie miało czasu na PRAWDZIWE PRZYGOTOWANIE, mimo tego maluchy trafiły do szkół.

Podręcznik, jak sama nazwa wskazuje, jest książką zawierającą podręczną wiedzę, w jaką powinien być wyposażony uczeń danego etapu nauczania. Elementarz jest specyficznym podręcznikiem ,  ma być, przede wszystkim, pomocny w nauce czytania.

Zamysł ministerstwa idący w kierunku darmowych podręczników jest jak najbardziej słuszny. I na tym, niestety, moja pochwała się kończy.
Jaki może być podręcznik pisany na kolanie w pośpiechu i pod presją? Odpowiedzcie sobie sami.
Po pierwsze, aby powstał dobry podręcznik, musi być najpierw program, który przedstawia jasną koncepcję nauczania, szczegółowe cele oraz rozkłada w czytelny sposób materiał na trzy lata kształcenia. Ten podręcznik powstał do .... osobiście nie wiem czego. Nawrzucano do niego dosłownie wszystko, zapominając,że mają z niego korzystać sześciolatki. Dalej - dzięki temu elementarzowi sześciolatki, które nie znają liter, nie głoskują ( u większości dopiero kształtuje się słuch fonemowy) rzucone zostają w morze chaosu. Kolejość wprowadzania liter wydaje się być przypadkowa. Słownictwo przy obrazkach wzięte z księżyca.  Czytanki dla sześciolatków zapisane na czarno, na zielono dla siedmiolatków. Ktoś jednak zapomniał, że i siedmiolatki nie znają liter, bo przedszkola i zerówki miały wręcz zakaz uczenia czytania. Teksty, jak dla początkującch są za długie. Zostawmy to jednak. Załóżmy,że są dzieci, które potrafią czytać i na tych tekstach się doskonalą.
Przyjrzyjmy się tekstom pisanym na czarno, czyli dla dzieci uczących się czytać, u których jeszcze słuch fonemowy nie jest wykształcony. W pierwszej części elemetarza ( od września do listopada) autorki wprowadzają 16 liter pisanych i drukowanych. O ile na początku w ogóle nie ma czytania ( brak zestawów sylab), pojedyncze wyrażenia itp. to im dalej, tym teksty są dłuższe, nawet długie - ni z gruszki ni z pietruszki. Autorki  chyba zapomniały, dla kogo napisały ten elementarz.
Na ten drobny szczegół dyskutujący jakoś nie zwrócili uwagi. Ba...
Do owego podręcznika ministerstwo porzygotowało obudowę metodyczną, tj. karty pracy do wydrukowania, poradnik dla nauczyciela (online) oraz cały bogaty wchlarz pomocy interaktywnych opublikownych na stronie scholaris.pl. 
Zapomniało jednak o DROBNYM SZCZEGÓLE. A mianowicie, zapomniało wypsosażyć szkoły i nauczycieli w odpowiednie narzędzia: drukarki, ksero, rzutniki, o tablicach interaktywnych nie wspomnę ( pracownie komputerowe zawierają stary wsysłużony już sprzęt).
Z pomocą przyszły wydawnictwa. Szybko opracowały własne zeszyty ćwiczeń. Jaką wartość mają te ćwiczenia pisane do elementarza, z którego trudno wywnioskować, co autorki miały na myśli, pisane na kolanie w pośpiechu?
Pani minister odpiera zarzuty, że były konsultacje, że każdy mógł się wypowiedzieć, że....
WIĘKSZEJ BZDURY NIE SŁYSZAŁAM!
Jak można coś ocenić po małym wycinku, kiedy nie wie się,co będzie w kolejnej części, kiedy nie wiadomo, jaką koncepcję rozłożenia materiału założyły autorki???
 Kolejne części przynosiły kolejne niespodzianki! A ja oczy otwierałam ze zdumienia.
Ponoć te maluchy mają się bawić, a nauczyciel ma stosować metody przedszkolne.... KOŃ BY SIĘ UŚMIAŁ!

A dyskusje nad tym, czy podręcznik jest uniwersalny, co zawierają obrazki.... Ręce opadają i tyle na dzisiaj.

Do tematu jeszcze wrócę, czyli..... CDN.




42 komentarze:

  1. "Dzieła" nie komentuję, bo nie mam go przed sobą. Jakieś jednak fragmenty przedostają się do sieci, i stąd mam ubaw z tych tekstów, gdzie w rodzinie "wszyscy dostają lanie jak coś przeskrobią". Nie wiem, dlaczego nie przyjęto najprostszej formy rozpisania konkursu nie na nazwiska autorów, ale na konkretny produkt?

    Pozdrawiam
    Andrzej Rawicz (Anzai)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie wiem. Zastanawiam się, dlaczego pani Lorek akurat została wyróżniona?

      Usuń
  2. Komu przeszkadzal sprawdzony elementarz Falskiego? Kto zgarnal kase za kolejny niedorobiony bubel?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elementarz Falskiego prezentował ciekawą metodę nauki czytania. Niestety był już stary. Nkit już nie mówi,że kupuje sobie palto itp. Wypadałoby odświeżyć tylko treści. Dosyć dobry był również elementarz Przyłubskich. Mamy XXI wiek. Musi być nowe.

      Usuń
    2. Falskiego był stary to wystarczyło go po prostu poprawić i zastąpić tylko niektóre słowa a ogólną konstrukcje zostawić,niedawno pani w księgarni mi mówiła że ten elementarz ciągle się sprzedaje,kupują go Dziatkowiakowie dla swoich wnuków.Tak to jest jak reformę wprowadza się bezmyślnie.Wydano tylko masę pieniędzy które poszły w błoto.Za te same pieniądze mógł być naprawdę fajny podręcznik. miki

      Usuń
  3. Trudno mi się wypowiadać, ponieważ nie znam nowego elementarza. Wierzę w to co piszesz. I znowu to samo mi się nasuwa. Dlaczego był robiony "na kolanie"? Dlaczego to trwało tak długo, skoro dzieci dostały następny bubel ? I jak tu zachęcać dzieci do nauki?
    Popieram wypowiedź Anny Marii P. A co się kupuje jeśli nie palto, kurtkę? Może być i kurtka. Może lepiej nauczyć dzieci czytania, wtedy kurtkę znajdą sobie same? Ważna jest umiejętność czytania, niż konkretne realia. Zresztą, palta nosi się do tej pory.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapytaj dzieci, co to palto? Nikt nie będzie wiedział. One nawet nie wiedzą co to pogrzebacz.

      Usuń
    2. Pogrzebaczem upycha się stare palto do pieca kaflowego na rozpałkę, toż każdy powinien mieć tę wiedzę survivalową ;)
      ps. a wiedzą co to survival?

      W kwestiach merytorycznych nie wypowiadam się bo by mnie być może krew zalała.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Jak sądzę, miałaś na myśli jednak mankamenty, a nie medykamenty?
    Jakoś mnie specjalnie nie dziwi opisany przez Ciebie bubel. Czego się spodziewałaś po kolejnej pseudoreformie? No chyba nie tego, że komuś w tym kraju zależy na oświacie, bo jest dokładnie odwrotnie. Po co przyszli biali Murzyni Europy mieliby być porządnie wyedukowani? Jak słusznie zauważyłaś, mamy XXI wiek, więc po co znać jakiekolwiek konteksty kulturowe, wiedzieć o istnieniu nie tak archaicznego wyrazu "palto"? Era jaskiniowa tuz, tuż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaa. Era jaskiniowa tuż, tuż....

      Usuń
  5. Jak pomyślę, że od września będę musiała zmierzyć się z Elementarzem dostaję gęsiej skórki...16 liter pisanych i drukowanych do listopada powiadasz - w grupie sześciolatków -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 liter i tylko trzy cyfry.

      Usuń
    2. O, to pewnie 1, 10 i 100, system zero-jedynkowy taki modny ostatnio ;)

      Usuń
  6. Nie znam tego podręcznika, ale znam schemat działania ministerstwa czyli brak schematu. Chodzi tylko o to, żeby robić cokolwiek, dać zarobić koleżance, która z poniedziałku na wtorek napisze podręcznik, choć nigdy w szkole nie uczyła i jeśli cokolwiek wie, to tylko teoretycznie (powszechnie wiadomo, że najgorsi nauczyciele, którzy nie radzili sobie w szkole poszli do wydziałów oświaty, kuratoriów i ministerstwa). A potem damy zarobić koledze, który ma wydawnictwo, drukarnię itd. Kto by się tam przejmował sześciolatkami czy siedmiolatkami.A nauczycielom zawsze można wciskać, że są wsteczni, nie chcą się kształcić, iść z postępem, że są leniwi i skostniali. Stara śpiewka. Nie pozostaje nic innego, jak robić swoje. Współczuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też czynię. Grunt , to nie dać się zwariować. I dzieki temu polska oświata jeszcze nie leży na dnie.

      Usuń
  7. Ja też tęsknię za Alą, Asem i Murzynkiem Bambo, którego się w porę nie nauczyłam i musiałam nałgać Pani, że mnie brzuch boli, a koleżanki skarżypyty mnie wsypały;-)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Murzynek Bambo teraz by nie przeszedł. Wiesz , co by było??????

      Usuń
    2. Niedawno u mnie w kościele był ksiądz misjonarz z Afryki i mówił dzieciom że bambo to w tamtejszym języku znaczy ksiądz.miki

      Usuń
  8. Nic tylko współczuć wszystkim...
    Dobrze,że nie chodzę do szkoły w żadnym charakterze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak. Ale do szkoły chodzą dzieci, małe dzieci, bezbronne dzieci.

      Usuń
    2. Ja też miło wspominam ten elementarz,teksty pisane przez profesjonalistów,myślę że dzieci współczesne by więcej na nim zyskały niż na najnowszym gniocie ministerstwa.Ana marginesie co masz przeciw murzynkowi Bambo. miki

      Usuń
    3. Ja nic nie mam przeciw Bambo. Inni mają. JUż słyszałam zarzuty, że Murzynek. Poprawnie politycznie powinno brzmieć - Afrykanin. Zmierzamy w kierunku głupoty i absurdów.

      Usuń
  9. JESTEM PRZEKONANA ŻE MINISTERSTWU ZALEŻY NA TYM ABY JAK NAJMNIEJSZA CZĘŚĆ SPOŁECZEŃSTWA UCZYŁA SIĘ CZYTAĆ.
    BARANAMI ŁATWIEJ SIĘ RZĄDZI, WYSTARCZY MIEĆ DOBREGO OWCZARKA GÓRSKIEGO DO ZAGANIANIA ZWIERZYNY NA ŁĄKĘ!!!
    LUDZI TO SĄ NASZE DZIECI, KTOŚ POWINIEN ZA TO ODPOWIEDZIEĆ, BO MINISTERSTWO ŻYJE Z NASZEJ KRWAWICY!!!!!
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. W mojej szkole jest kilka klas pierwszych i sporo słyszę narzekań moich koleżanek na ten elementarz i na obudowę metodyczną w formie właśnie on-line. Nikt nie wziął pod uwagę ile to idzie papieru, tuszu i czasu na drukowanie tego. Zarzutów pod tym adresem jest całkiem sporo. Nie jestes więc odosobniona w swojej opinii

    OdpowiedzUsuń
  11. Wierzę w to, co piszesz -jestem przerażona;((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście w większości szkół uczą Nauczyciele, którzy znają się na swoim rzemiośle. To dzięki nim ta oświata jakoś jeszcze się nie rozpadła!

      Usuń
    2. My, stare belferki, współczujemy młodym nauczycielom, którym najpierw wmawiano, że bez sterty przewodników, gotowców od wydawnictw nie dadzą sobie rady, a teraz zostali rzuceni na głęboką wodę.

      Usuń
  12. Oczywista racja! Tylko na co komu ktoś kto ma rację? Ważniejsza od racji jest słuszność...
    słusznym było zagonienie 6 latków do nieprzygotowanych szkół
    słusznym było wprowadzenie gimnazjów
    teraz słusznym jest ów elementarz...

    A konsultacje oczywiście były... przecież mogliśmy się do woli wypowiadać.... tylko Pies z powyłamywanymi nogami nas nie słuchał.

    OdpowiedzUsuń
  13. szczur z loch ness22 października 2014 05:43

    Skłaniasz mnie abym na stare lata, niechętnie bo niechętnie ale zajrzał do Elementarza :-)
    Pozdrawiam z Loch Ness
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj, zajrzyj! Przyjemnej lektury.

      Usuń
  14. Podobno ten cały elementarz żywcem zerznięty był z jakiegoś unijnego podręcznika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! Wiele tekstów i podobnych rysunków jest ze starego elementarza p. Lorek.

      Usuń
  15. o matko, wysmarowałam taki komentarz i się nie opublikował... no dobrze to od nowa w skrócie:
    dzień dobry:)
    jestem mamą sześciolatki. Po dwóch miesiącach nauki w pierwszej klasie jedno wiem na pewno: w szkole nie ma czegoś takiego jak nauka przez zabawę...
    Tempo i kolejność poznawania liter są dla mnie nie do ogarnięcia, a co dopiero dla mojej 6-latki:) Czytanki w Elementarzu są za długie i z jakiegoś powodu zawierają litery, których dzieci mają prawo nie znać bo zgodnie z kolejnością poznawania jeszcze ich nie miały na lekcjach. Dopiero od Ciebie dowiedziałam się, że te zielone czytanki są dla 7latków, bo u nas są one normalnie zadawanie wszystkim dzieciom...
    U mojej córki, Pani wprowadziła Ćwiczenia, które w żaden sposób nie współgrają z Elementarzem i nie odnoszą się do treści tam zawartych.
    Masz rację, że Elementarz Falskiego jest trochę nieaktualny. Oboje swoich dzieci starałam się uczyć liter jeszcze przed pójściem do szkoły. "Pracowaliśmy" właśnie z Elementarzem Falskiego i podręcznikiem z którego ja uczyłam się w I kl., 30 lat temu. Bardzo dużo musiałam im wyjaśniać, znaczenie słowa "palto" też :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. A czy to pierwsza reforma w oświacie przygotowana na kolanie? Toż ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że nie mamy na to wpływu. Władza przez nas wybrana, wie najlepiej.

      Usuń
  17. Tylko Wy, nauczyciele praktycy znacie całą prawdę. I Tobie wierzę.
    Szkoda mi dzieci, które nie umieją czytać i nie znają jeszcze liter. Te, które coś już potrafią, poradzą sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Maluchy też sobie poradzą, jeśli będą miły mądrych nauczycieli.

      Usuń
  18. Pisałaś o szesnastu literach i trzech cyfrach. To jest absurd! Zamiast wykorzystać to, że dzieci teraz chętnie przeliczają, dokładają i zabierają, zamiast wykorzystać czas, że jeszcze nikt nie wmówił im, że matematyka jest taaaaaaaaaaaka trudna, pokazuje się im, że jest po prostu nudna jak flaki w oleju. A potem będż narzekać, jak to dużo młodychnie zdało matury z matematyki...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.