Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

wtorek, 29 kwietnia 2014

Jak ja się nazywam?

Coraz częściej zdarza mi się  zastanawiać nad tym pytaniem.
 Dzień goni dzień.Nim się obejrzę, już następny i następny.
Wiosna w pełnej krasie, a ze mnie siły witalne ulatują , niczym z dziurawego balonika.
Zatrzymać czas, chociaz na chwile? Może ktoś wymyśli jakiś sposób?

49 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Żartujesz ?? :-)))
      Ja mam coraz więcej zajęć :-)))

      Usuń
    2. Do emerytury jeszcze prawie 20 lat. Chyba,że znowu wiek emerytalny przesuną. W każdym razie już mam tyle planów.... hi, hi, hi

      Usuń
  2. Cały czas nad tym główkuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główkuj , główkuj! Jak co wymyślisz, to się podziel z koleżanką!

      Usuń
  3. Z upływem lat coraz częściej zadaję sobie takie pytanie. Dokąd tak ciągle pędzę i po co? Mam wrażenie, że omija mnie zbyt dużo pięknych chwil.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę Ci Dorotko miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się,aby nic mnie nie ominęło , więc ,jak wariatka, pędze w różnych kierunkach, hi, hi, hi...

      Usuń
  4. Zatrzymaj się i wdychaj aurę, ja tak robię, żeby zimą nie zwariować powracam z wydechu do wdechu - piękny jest świat :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tej chwili robię wdech, wstawiłam obiad i za godzinke znowu pędzę do pracy. Ale wdech i zerknięcie do bloga.... jest!

      Usuń
  5. Zadaj sobie pytanie:"Czy warto?" Jeśli ta gonitwa sprawia Ci przyjemność, daje satysfakcję, to pędź, goń i doganiaj. Jeśli zaś nie jest to Twój priorytet, to traktuj pracę jak pracę, a nie święty obowiązek. Bierz na siebie tyle, ile możesz unieść, zmieścić w ciągu ośmiu godzin przeznaczonych na pracę, a resztą sie nie przejmuj. Jest takie kolokwialne, dość ordynarne, ale niezwykle prawdziwe powiedzenie: "Nie przejmuj się rolą, bo i tak cię wy...lą."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię odwalać czegoś. Albo to robię całym sercem, albo w ogóle. Osiem godzin.... nierealne! Nierealne. Ale dzięki za radę - szczera i prawdziwa.

      Usuń
    2. A kto mówi o odwalaniu roboty? Rób dobrze, ale tylko tyle, ile jesteś w stanie zrobić w ciągu CZASU PRACY. Mam wrażenie, że bierzesz na siebie za dużo, a potem miewasz kłopoty z czasem, ze zdrowiem - juz kiedyś na ten temat tu rozmawiałyśmy.Pamiętaj, że Ty oddajesz tej pracy całą siebie, czas, który mogłabyś poświęcić sobie i rodzinie, a jak przyjdzie co do czego, to nikt Ci nawet "dziękuje" nie powie. Nie daj Boże choroby, dłuższego zwolnienia, a przekonasz się, że na Twoje miejsce zatrudnią kogoś innego, a Twoje dokonania i zaangażowanie odejdą w niepamięć. Wiem, że to bardzo trudno odpuścić sobie, ale uwierz mi - naprawdę warto to zrobić.

      Usuń
    3. Ja nie biorę Halinko! To spada na mnie samo! Niby taka asertywna jestem, ale - guzik prawda nie potrafię odmówić, jeśli przychodzi co do czego. Przy tym niegdyś podjęte zobowiązania mają tendencje do pokrywania się w jednym czasie. Ach!

      Usuń
    4. Dorota! Samo nie spada. Dyrekcja Cię wrabia, bo wie, że nie odmówisz.A wiadomo, że w szkole wszystko się kumuluje przed końcem semestru. Dla własnego dobra musisz być asertywna, bo w końcu organizm powie "NIE". Dużo sił Ci życzę.

      Usuń
    5. Spada! Bo ja nie tylko o szkole pisałam. Ot, tak czasami się dzieje...

      Usuń
  6. Niestety w dzisiejszych czasach ,aby stać w miejscu ,
    to trzeba biec :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czasem się zastanawiam, ile mam lat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lat już sobie nie liczę. Zatrzymałam się na dwudziestu i tak mi dobrze!

      Usuń
  8. Też mnie takie pytanie nachodzi. Dla niektórych jest nadzieja- długi weekend, ale nie dla mnie, bo maturzyści wprowadzają mi się do biura 1 maja i słuchać nie chcą, że już wszysto wiedzą, a teraz jest czas na relaks i zbieranie sił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też nie - idę do pracy, kolejna sterta dokumentów do opracowania!

      Usuń
  9. Nie chcę straszyć,broń Boże,ale mnie zatrzymały...dwie poważne choroby;jedna kilka lat przed czterdziestką,druga trochę później,ale też przed...Generalnie bliskie jest mi zdanie masakropka2-pytanie tylko,czy każdy organizm wytrzyma taką gonitwę...Nie jest psychicznie łatwo wylądować na rencie chorobowej mając trzydzieści kilka lat.Ale za to ma się czas i celebruje każdą sekundę życia...Jest to jeszcze kwestia charakteru.Ktoś nie znosi "stać w miejscu",ktoś inny lubi celebrowanie parzenia herbaty:)Ja nie wiem,jaki właściwie jest mój charakter,życie dość brutalnie zdecydowało za mnie,co lubię:)Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba należę do tch, co muszą być w ciągłym ruchu, chociaż lubię też nicnierobienie

      Usuń
    2. Ja też doceniłam swój czas, kiedy zachorowałam. Wtedy zrozumiałam, że pracuję, żeby żyć, a nie żyję, żeby pracować.Można nie stać w miejscu, ale to nie oznacza, że wszystko trzeba poświęcać pracy. Można pędzić celebrując parzenie herbaty, czytając książki, łowiąc ryby czy podziwiając kwitnące bzy. Trzeba na to znaleźć czas.Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Hm.. Bardzo mądre. Niesetty, czasami sa takie chwile,że jak spadaja na ciebie sprawy, to z każdej strony, nie tylko z pracy.

      Usuń
  10. Zwolnij, bo sie obudzisz z zawalem w szpitalu. Zdrowie i zycie masz tylko jedno i kto za Ciebie bedzie wnuki rozpieszczal? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam czasu na chorowanie! Nie mam czasu! A skoro tak gonię, to i choroba mnie nie dogoni! hi, hi, hi

      Usuń
  11. Gonitwa jest szkodliwa, i zgadzam się tutaj z moimi przedmówczyniami. Wiosna powiadasz... ja na nią czekam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna i słoneczna u nas się zadomowiła. Chce się żyć!

      Usuń
    2. Wiem, w poniedziałek było bosko!

      Usuń
    3. Dziś też bosko będzie. Słóneczko skoro świt mnie obudziło.

      Usuń
  12. spokojnie, mega majówka przed Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prze de mną powiadasz? Hm... Przed mężowskim i owszem. Ja do pracy ide w piątek , który na dodatek zapowiada się bardzo pracowity.

      Usuń
  13. Co nieco zawsze można sobie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko co? Oto jest pytanie.

      Usuń
    2. Tak samo mówiła moja cioteńka (nauczycielka, dyrektorka szkoły, działaczka polityczna, matka, babka, koleżanka et caetera), gdy wylądowała w szpitalu, nagle okazało się co jest ważne, a co można sobie odpuścić. To oczywiście drastyczny przykład, czasami wystarczy po prostu czegoś nie zrobić i zobaczyć co die stanie... zazwyczaj i tak nic się nie dzieje.

      Usuń
    3. Wiem, co się stanie. Nie będzie zrobione. A do mnie przylgnie łatka osoby nieodpowiedzialnej i niesłownej.

      Usuń
  14. Też bym chciała aby czas zatrzymać choćby na chwilkę:))))póki co odpuszczam:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... a jesli nie mozna oduścić?

      Usuń
  15. ...jestem, a właściwie byłam osobą taką jak Ty, pędziłam...nie zważałam na siebie, wszystko wtedy było ważniejsze ode mnie , wydawało mi się, że gdy czegoś nie zrobię świat się zawali...aż kilka tygodni temu zostałam unieruchomiona w domu...jeden fałszywy krok i atak rwy kulszowej...i ..teraz patrzę nieco inaczej na pęd...tak naprawdę nic się wokół nie zawaliło...to co robiłam szybko robię wolniej...i wreszcie weszłam w siebie...pooglądałam swe życie z innej strony, z dystansu...i nauczyłam się pokory. DD, wyluzuj, choć trochę, zadbaj o siebie, Ty jestes najważniejsza dla siebie, niekoniecznie dla świata...świat sobie poradzi :)
    Serdeczności i miłego majówkowego odpoczynku!
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko prawda. Najświętsza prawda, ale.... niestety, zobowiązania podjęte - trzeba wykonać. Mądrzejsza będę następnym razem.

      Usuń
  16. Zauważyłem taką dziwną relatywność czasu. Gdy robię coś poważnego, np.: wykonuję jakiś projekt, oddaję książkę do druku, składam sprawozdanie, a nawet czekam w kolejce to czas oczekiwania niemiłosiernie się dłuży. Zupełnie odwrotnie jest, gdy zajmuję się codziennymi czynnościami: poranna toaleta, śniadanie, droga do pracy, "odbębnienie" dnia w pracy, czy to wszystko co robię wyjściu z pracy - wtedy czas zasuwa do przodu o wiele szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zasuwa bez znaczenia, co robię. Przepraszam z jednym wyjąttkiem - kiedy na coś czekam - wtedy wlecze się niemiłosiernie.

      Usuń
  17. Zwolnij tempo ja też zawsze szybko ,szybko by było dobrze ale przyszedl czas by to zmnienić i Tobie radzę to samo latwo nie będzie ale można serdecznie i majowo pozdrawiam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja się bardzo często zapominam daty urodzenia syna ;)
    A co do czasu, to i mnie przecieka przez palce w tempie ekspresowym. Dziś z niejakim zdumieniem odkryłam, że za dwa miesiące będzie połowa roku. I doszłam do smutnej konkluzji, ze czym starsza jestem tym ten czas zapierdziela szybciej.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja to zauważyłam. Ale znajdę sposób na spowolnienie tego czasu! TYlko się wyrobię.

      Usuń
  19. Niestety, czas ucieka zbyt szybko i ani się obejrzymy, już mija kolejny miesiąc.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czas ucieka,życie przecieka:):) czasami tak bywa..mnie w biegu zatrzymałam choroba i zmienia mnie i moje życie, jak na razie w większości na plus mimo całego bólu i wielu trudnych chwil. zatrzymano mnie w czasie, biegu..stoję, czasami leżę:):) i odpoczywam .Mam czas na przemyślenia i skupienie się w końcu na sobie!!!
    Serdeczności!!!!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.