Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

czwartek, 2 stycznia 2014

Pojedynek, czyli walka emocji

Najtrudniejszą walką, jaka mnie czeka, jest walka z samą sobą. Najtrudniej jest pokonać swoje słabości i wytrwać w postanowieniach, trzymając się przy tym wcześniej ustalonego planu. Życie ma to do siebie,że lubi pisać różnorakie scenariusze i rzucać kłody pod nogi. A każda trudność, niepowodzenie potrafi solidnie zniechęcić do działania. W moim przypadku jestem silna i wytrwała, jeśli idzie o innych. W przypadku siebie samej - pełna kompromitacja.
Cóż, przynajmniej tyle wiem o sobie samej. Mogę nie robić nic, dalej ulegać swoim słabościom do woli , a potem płakać rzewnymi łzami nad skutkami. Owe skutki stają się coraz bardziej odczuwalne, a organizm nie tylko wysyła sygnały ostrzegawcze, ale włączył już syreny alarmujące - SOS.
W tym roku czeka mnie prawdziwa, mozolna wspinaczka na niezwykle stromą i zdradliwą górę, słynącą z niezwykle dokuczliwych wichrów i zawirowań pogodowych.
Czy dam radę?
Oto jest pytanie.
W każdym razie podjęłam wyzwanie.
W tym roku będę dobra przede  wszystkim dla siebie samej i swojego zdrowia. Takie mam postanowienie.
***
Dzisiaj mamy kolędę. I dobrze. Będę miała ten obowiązek za sobą.
 Dziwne, a jeszcze niedawno na kolędę czekałam.
Nowy proboszcz nie zyskał mojej sympatii.
Dlaczego?
Jest człowiekiem wykształconym, ostatnio nawet habilitację obronił. Jest świetnym mówcą. Piękne kazania głosi. Jest świetnym menedżerem, w bardzo szybkim tempie wykonał prace remontowe przy kościele i dobudował plebanię i to byłoby na tyle pochwał. Reszta to pycha, pycha, pycha i pogarda dla człowieka.
"Po czynach poznają, żeście moi" powiedział Jezus. Po czynach naszego księdza nie poznaję sługi Chrystusa. Czuję ogromny dystans i najchętniej omijam go z daleka.Wstyd się przyznać, ale niechętnie chodzę na mszę do naszego kościoła. Powtarzam sobie "Oddaję Bogu, co boskie". Uff.... I idę. Idę do tegoż kościoła, bo to parafia, bo.... bo chcę mieć święty spokój i nie chcę być wytknięta palcem publicznie, gdyż mam jeszcze dziecko w szkole. Nie - wiem ,że to absurd, ale... ale tak jest!

Tęsknię za dawnym proboszczem, który był dla ludzi i z żył z ludźmi. Szanował ludzi, rozumiał ich, wychodził do nich, rozmawiał, pomagał. Był człowiekiem wiary. Prawdziwej wiary. Niestety Pan Bóg powołał go do wieczności.
Ten nowy , światowiec ( wiele lat pracował na misjach a Afryce) zachęca - przychodźcie do mnie z problemami. Jednak kiedy  ktoś odważy się pójść, lub ma potrzebę załatwienia sprawy, zastaje drzwi zamknięte na cztery spusty. Jeśli się uda zastać księdza - to się musi nasłuchać (w najlepszym razie), albo zostaje wyrzucony w bardzo brzydki sposób. Ksiądz wydaje rozkazy, a ludzie.... ludzie je olewają. Więc ten się złości i miota. Przypomina mi trochę kwokę z wiersza Brzechwy.... Ale to temat na inny, odrębny post

Cóż, ksiądz jest tylko człowiekiem. I nie mnie go oceniać.Wolę jednak mieć z nim jak najmniej do czynienia.


41 komentarzy:

  1. Nie bardzo rozumiem, dlaczego napisałaś, że nie Tobie oceniać księdza? On ma pełnić posługę wśród wiernych, a skoro nie robi tego we właściwy sposób, to trzeba mu to powiedzieć wprost. Wszak jest tylko człowiekiem i może myśleć, że ten sposób zachowania podoba się parafianom, koro nie protestują. Ja do kościoła chodzę sporadycznie i to najczęściej wtedy, gdy nie ma tam księdza. Tak sobie myślę, że najważniejsze są przykazania boskie, a nie kościelne, bo te wymyślili duchowni dla swojej wygody, pomnażania majątku kościelnego czy dla polityki. Bóg i Kościół to dziś dość odległe pojęcia. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częściej łapię siebie na podobnym myśleniu. Jednakże ktoś o te kościoły musi zadbać. Ktoś też musi sakramentów udzielać.

      Usuń
  2. Nam kilka lat temu zmienił się probosz, dostaliśmy też nowego wikarego. Proboszcz też nie budzi naszej sympatii, jednak młody wikary, jest świetny. Był u nas w listopadzie na kolędzie.
    Co do postanowień, życzę Ci wytrwałości. Ja również często coś postanawiam, ale nieczęsto trwam w tych postanowieniach:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za wsparcie.

      Usuń
  3. Nie mam postanowień noworocznych, o kręgosłup zaczęłam dbać w listopadzie, na okoliczność prezentu imieninowego od małżonka. Tak bardzo mi sie ten prezent spodobał, że zostałam stałą pacjentką rehabilitantki, do której mnie umówił. Jeżeli chodzi o kolędę, odbyła się 28 grudnia. Przyszedł nasz ulubiony ksiądz, z którym Młoda przygotowywała się do wszystkich najważniejszych uroczystości- bardzo się ucieszył na widok Młodej, Ona na Jego i zadziedział się tak, że Mu ministranci delikatnie musieli przypominać, że trzeba iśc dalej ;D Ale gdyby przyszli młodzi, też byłoby dobrze, bo fajni są, sympatyczni, wychodzą do ludzi. Znowu w święta zorganizowali żywą szopkę i zamiast paść brzuchy przy stole pilnowali osiołków, koni, owieczek i tupiąc z zimna rozmawiali z każdym, kto przyszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Jak fajnie. U nas jest jeden jedyny proboszcz, który ma muchy w nosie i .... Ach, szkoda gadać. Przeżyję tę chwile i tyle!

      Usuń
  4. ...a ja zycze Ci duzo zdrowia i radosci z pracy i bloga- duzo dyskutantow i dobrych tematow do dyskusji!!!! Szczesliwego 2014!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto mieć osobę, która wspiera nas w jakichś naszych poczynaniach. Kopie nas w tyłek, gdy widzi nasze zwątpienie, zamiast z nami płakać i się użalać. Mam kogoś takiego i przez ostatnie kilka lat udało mi się więcej osiągnąć niż przez pozostałe 30.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, warto. Mam nadzieję,że Wy będziecie mnie wspierać.

      Usuń
  6. Z tym proboszczem, to słabo. Może jak dostanie to, co sam włożył w relacje - pogardę i brak szacunku - to troszeczkę mu się pod kopułą zresetuje. Chociaż takie typy bywają niereformowalne. Ego jak stodoła, przekonanie o własnej wielkości i roszczeniowa postawa do świata i ludzi. Ehhh.
    Jedyna rada nie zwracać na niego uwagi ;) Nic tak nie boli jak ignorowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty! Doktor habilitowany ma się zniżyć do wieśniaków? Raczej nierealne.

      Usuń
  7. No właśnie tak to jest że kiedyś dzień kolędy był prawie świętem,dzisiaj to czasem przykry obowiązek,który chcemy mieć za sobą:i nie oznacza to słabej wiary tylko to jak nas traktują:Życzę Ci z całego serca abyś wytrwała w swoich postanowieniach:))niestety własne potrzeby i zdrowie odkładamy na potem:))))aż włączy się alarm,dobrze to znam:)))Pozdrawiam bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, bardzo bym chciała wytrwać. Na dobre by mi to wyszło!

      Usuń
  8. Tacy ksieza tylko odstreczaja ludzi od kosciola. Parafianie powinni sie umowic i chodzic na msze gdzies indziej, moze to by go otrzezwilo, gdyby kasa z tacy zniknela?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bardzo mi sie podoba ten Twoj nowy "piekielny" wystroj :)))

      Usuń
    2. Piekielny? Hi, hi, hi.... a miał symbolizować ogień domowego kominka i ciepło domowego ogniska! Hi, hi, hi.....

      Usuń
    3. Hm, niektórzy tak czynią właśnie, ale ksiądz ma na to swoją teorię. W końcu wszelkie formalności trzeba w parafii załatwiać, no! Niejednego odesłał z kwitkiem do kościoła, do którego rzekomo chodzą i jeszcze głośno o tym opowie w kościele. Dorze,że nazwiskami nie rzuca,hi, hi, hi...

      Usuń
  9. Nowa miotła zawsze ostro wymiata ,oswoi się ,przywyknie jak wy do niego tak on do was ,innego obycia nabrał tam na misjach gdzie o wszystko trzeba walczyć i wszystkiemu sprostać ,ja nie bronie go ,ale staram się zrozumieć ,pozdrawiam serdecznie ,dziękuję za wpis u mnie ,w pierwszych komentarzach widzę też -zagubioną -to nie ja ,ktoś ma ten sam podpis .Zapraszam częściej,Bogusia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też próbuję zrozumieć, co nie znaczy,że nie znika dystans. A szkoda.
      Serdeczności.

      Usuń
  10. A to szkoda ...
    Pozostaje tylko mieć cieprliwość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się trzymajmy. Jestem już po kolędzie. Obyło się bez bólu.

      Usuń
  11. DD i ja chcę być snobistyczna dla siebie , ale to się nie uda.
    Aż poleciałam do balkonu zobaczyć czy sąsiedzi furtek nie rozwarli przed czarniawym kolędnikiem .
    a Coś taka ognista się zrobiłaś DD
    z centrali aż do morza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zadbać o siebie, bo inaczej będzie źle! Trzeba zawczasu.
      A ognista, bo chcę ogień w sobie rozpalić, aby sprostać trudnym wyzwaniom.

      Usuń
  12. Zasadniczo jestem przeciwna postanowieniom tak z okazji Nowego Roku, ale o zdrowie dbać trzeba. Trzeba zawsze więc trzymam kciuki. Co od Twojego proboszcza: papież Franciszek wspominał o klerykaliźmie w Kościele. Bo tu nie chodzi o zestaw reguł i sztywnych praw, ale o coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byleśmy nie zapomnieli, że ten Kościół tworzymy wszyscy, a nie tylko kler ;-)

      Usuń
    2. prawda eNNka- Kościół to ludzie, zaś księża są częścią wspólnoty, ważną, ale nie jedyną

      Usuń
    3. Każdy czas jest dobry,żeby zacząć. Najtrudniej zacząć. Zaczęłam od dziś.

      Usuń
  13. każdy z nas nosi jakąś 'biedę' w sobie... może jeszcze do tej cierpliwości zasugerowanej przez Jasną dodać czasem odrobinę modlitwy za tego człowieka... cóż, w sumie chyba tylko tyle możemy

    życzę wytrwałości w realizacji postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tyle możemy zrobić. To na pewno nie jest zły człowiek.
      A co do postanowienia, to od dziś działam. Żeby tylko wytrwać.

      Usuń
  14. Ja od kilku lat księga w progi domu mego już nie wpuszczam.Bo już jak jakiś przyszedł to tylko o tym mówił,że trzeba pieniądze dać-na nowy kościół.Nikt się nie pytał czy mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... tak tez bywa. U mnie obyło się bezboleśnie i całkiem miło.

      Usuń
  15. Ksiądz też człowiek ...
    Nie każdy się na księdza nadaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo się czasami może pogubić! Serdeczności.

      Usuń
  16. Życzę Ci więc byś trwała w swoich postanowieniach i wszystkiego co sobie zamarzysz w tym Nowym Roku! Dla mnie on zapowiada się dość burzliwy, ale mam nadzieję, że i pozytywny!

    Co do Księży... Ja spotkałam tylko jednego zaufanego z powołania. Nie każdy idzie tam gdzie chce jego dusza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam więcej szczęścia , bo spotkałam kilku kapłanów z powołania. Serdeczności.

      Usuń
  17. Ja wychodzę z założenia, że ksiądz jest dla ludzi, nie odwrotnie. I zwyczajnie parafianie mają prawo oceniać, zwrócić uwagę...U nas też jest nowy ksiądz. Wielu osobom się nie podoba jego zachowanie. Mnie trudno cokolwiek powiedzieć, bo nie chodzę do kościoła i mnie ta sprawa nie dotyczy, ale wiem, że wiele osób chodzi z tego powodu na msze w innych parafiach. Musza dojeżdżać, i robią to. Być może da to coś księdzu do myślenia, że jego parafia pustoszeje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz wczoraj zauważył,ze nawet na pasterce było pustawo. Był zdziwiony. Może zacznie myśleć.

      Usuń
  18. Oj tak, życie pisze najbardziej niesamowite scenariusze...
    Postanowienia noworoczne - banalnie brzmi ale Nowy Rok naprawdę jest szansą by coś zmienić w naszym życiu...Bo jednak gdy zmienia się ta ostatnia cyfra przy ostatniej dacie...jest jakoś łatwiej coś sobie postanowić...A nasze powodzenie zależy głównie od silnej woli lub jej braku...
    A Twoje postanowienie jest wspaniałe...Bo skoro coś w swoim życiu zmieniamy, to tylko po to, aby nam było lepiej...A dbanie o siebie, szacunek i miłość do samej siebie jest niezwykle istotny....Skoro nie doceniamy siebie, nie dbamy o siebie - to inni też mogą tego nie czynić....Warto uwierzyć we własne siły...Najlepiej jest przekonywać się o tym podejmując konkretne działania....Codziennie nowe zadanie do zrealizowania... Początkowo taki zupełnie drobne…A efekty na koniec tego roku będą zadowalające ;)
    WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU no i wytrwania w swoim postanowieniu ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję. Dzięki za miłe słowa.

      Usuń
  19. nie jestem katoliczką...i staram się nie brać w takich dyskusjach udziału....bardzo miłe zmiany widzę na blogu:))-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.