Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

czwartek, 16 stycznia 2014

Koniec semestru

W pracy wre! Tyle pierdół do zrobienia, a wszystkie pochłaniają czas. Najgorsze,że nie jestem przekonana, co do ich niezbędności. Do tego rada, bal karnawałowy....
Tak, dzisiaj. Najgorszy punkt programu.
Przeżyć ten bal. Po prostu przeżyć.
 Gromada rozbieganych, rozwrzeszczanych dzieciaków z szablami i innymi ostrymi rekwizytami stroju karnawałowego biegająca po sali. Po bokach siedzące mamuśki,  które pytlują, obserwują, porównują i oceniają. Głośna muzyka mierne ( w niektórych przypadkach) próby zachęcenia dzieciarni do zabawy tanecznej.
 Neeeeeeeeeeeeee! KOOOOOOszszszszszszszmaaaaaaaaarRRRRRRRRRRRRRRRRR!
Przeżyć i odhaczyć

18 komentarzy:

  1. Przebierz sie zatem razem z dziecmi, szable w dlon i rzuc sie w wir zabawy, szybciej czas Ci uplynie, zapomnisz o zmartwieniach, potancujesz i zaraz spojrzysz na zagadnienie z innej, lepszej strony :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wir zabawy to jest, ale dla dzieci. Moim zadaniem jest zadbać o to, aby się świetnie bawiły, a przy tym,aby były bezpieczne. Sala jest duża i dzieci cały ogrom około 312. Zapewnić bezpieczeństwo takiej gromadzie to naprawdę nie lada wyzwanie i potworny stres dla nauczyciela, który musi mieć oczy dookoła głowy. Chwila NIEUWAGI I ZAPOMNIENIA - MOŻE BYĆ TRAGICZNA W SKUTKACH

      Usuń
  2. Łomatko, współczuję, jak przeżyjesz to daj znać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że przeżyję! hi, hi, hi...

      Usuń
  3. Ale Dzieciaki kochają zabawę i to ich święte prawo!
    A ostre rekwizyty zabrać i dać mamom:-) do schowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też robimy. Rekwizyty zabieramy dzieciom i oddajemy mamom, by po krótkim czasie znowu je odebrać tym samym dzieciom! Zabawy karnawałowe organizujemy co roku. Co roku przeżywam ten sam koszmar, ten sam stres.Taka praca, Basiu! Cóż!

      Usuń
  4. Dasz radę:)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wątpię, że Ty dasz radę :) Ja bym nie dała;)
    Generalnie ze zgrozą wspominam bywanie na takich imprezach w klasach 1-3 ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. współczuję, bardzo współczuję :) trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będzie dobrze jak co roku:)))Pozdrawiam i powodzenia życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  8. jejuśku.... też bym myślała tylko o tym, jak przetrwać taki koszmar....

    OdpowiedzUsuń
  9. Daj znać, jak kondycja po balu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeżyłam! Tylko w głowie huczy od hałasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja znam jeszcze gorszy koszmar. Wycieczka szkolna do filharmonii, albo opery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie! Nie w moim przypadku! Chodzę z dziećmi do filharmonii na koncerty. Moje dzieciaki lubią takie wyjścia i potrafią się zachować wzorowo. Dla mnie taki koncert, to odlot duchowy. Zatem tego typu imprezy lubię i to nawet bardzo!

      Usuń
  12. między innymi dlatego nie poszłam w ślady mamusi i nie jestem nauczycielką :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko jest do przeżycia. Zastosowałabym przedwojenny zwyczaj. Panowie szable zostawiali w szatni!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.