Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

niedziela, 15 grudnia 2013

Komputerowy doktorek

źródło - Internet
Od kiedy pozwoliłam korzystać z mojego laptopka  innym , znaczy Mężowskiemu i Młodszej w celach edukacyjnych, zaczęły się z nim dziać hocki - klocki. Spowolniał. Uaktywnił się antywirus, który co jakiś czas ( nawet, jeśli nie korzystałam z Internetu) krzyczał o zagrożeniu.
Nic, tylko zainfekowany - pomyślałam. Przeskanowałam - niby wszystko naprawione, ale... Ale  nie przyspieszył. W przeglądarce zaczęły otwierać się najróżniejsze okna, a sama przeglądarka kazała mi kod wpisywać, bowiem jakieś dziwne żądania jej wysyłam.
Co jest?
***
Rozsądna kobieta zwróciłaby się do fachowca. Ale ja w gorącej wodzie kąpana musiałam wiedzieć tu i teraz, co w trawie piszczy. Zamieniłam się w detektywa i rozpoczęłam poszukiwania. Najpierw w panelu sterowania. Przejrzałam dokładnie zainstalowane programy z zamiarem odinstalowania niepotrzebnych. Jak wiadomo, człowiek uczy się na błędach ( kiedyś tak sobie czyściłam,że pliki systemowe wyrzuciłam), operację tę wykonywałam w  asyście wujaszka Google. Pytałam - wujaszek odpowiadał - program pozostawał nieruszony.
Aż....
źródło - Internet
Aż wpisuję jakiś obcy, nieznany - nie przypominałam sobie, żebym coś takiego instalowała, a wujaszek pokazuje Yontoo LLC - wirus, złośliwe oprogramowanie.
- Mam cię! - krzyknęłam uradowana i kliknęłam odinstaluj.
Niespodzianka! Program za żadne skarby usunąć się nie chciał. Postanowiłam załatwić owo ścierwo sposobem - przywracanie systemu.
Pyk, klik i.....
Co u licha? Niechciany gość siedział dalej.
Zwróciłam się do wujaszka Google o pomoc. Zaprowadził mnie na forum. Maestro instruował internautę , jak pozbyć się złośliwego wirusa.
Kurtka wodna!
Tylko dlaczego ten Maestro jakimś takim niezrozumiałym językiem się posługiwał. Działałam według instrukcji, a jakże.!Ściągnęłam program OTL i... zaczęły się schody, schody strome i wysokie. Za trudne dla mnie. Odczytać logi. Jakieś skrypty miałam utworzyć - ale jakie? - jak? - potem sprzątać, resetować, coś wkleić, coś... , potem....

Normalna niewiasta zostawiłaby ten problem w spokoju, a następnego dnia udała się do fachowca. Ale nie ja.  Taka Zosia - Samosia ze mnie. Pojawił się problem, to go za wszelką cenę rozwiązać muszę, bo inaczej....

źródło - Internet
- Skoro wykład jednego nauczyciela niejasny, trza nowego belfra sobie poszukać. - Pomógł wujaszek Google i trafiłam na forum.  Bycie komputerowym doktorem stało się w owej chwili moją misją życiową.
No, niby wszystko przystępniejsze. Niby! Bo komunikat i instrukcja typu:" Zrób logi z OTL, "
była dla mnie językiem z innej planety.
Co ma zrobić kobieta, która nie rozumie poleceń? Kobieta wówczas musi uruchomić kobiecą intuicję, tzw. szósty zmysł. Zainstalowałam kolejny program ADWCleaner i rozpoczęłam  działalność czysto intuicyjną w celu uleczenia mojego ulubionego sprzętu. Szło całkiem nieźle do momentu, kiedy pojawił się komunikat:" Odznacz pliki, które chcesz usunąć". przy czym tych plików pokazały się dziesiątki, setki i wszystkie ponumerowane, w obcym języku opisane wieloma wyrazami, które różniły się czasami o jedną literkę , lub cyferkę....  O rany Julek!
Które to te do usunięcia?
Daleko zaszłam, to się teraz nie poddam - pomyślałam. Kolejny raz włączyłam szósty zmysł i wydałam komendę szukaj. Szósty zmysł zapytał: "Czego mam szukać?"
Chi, chi, chi.... Tak chichotał ów złośliwy wirus.
Czekaj ty! Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!
No! W owych nazwach zaczęłam szukać nazwy znienawidzonej przeze mnie yontoo zakamuflowanej między innymi literkami, cyferkami.
Wiktoria!
Znalazłam kilka plików. Klik usuń i....
Złośliwe oprogramowanie zniknęło.
źródło - Internet
Do leczenia komputerka wezwałam antywirusa. Ten wykrył jeszcze cosik, usunął i.....
Tam- dam!
Fanfary! Bitwa wygrana.
Gdybym była znowu młodziutką dziewczyną, która stoi przed decyzją wyboru zawodu, wiedziałabym, co chciałabym studiować.
Za moich czasów o komputerach nawet się nie marzyło!







.

38 komentarzy:

  1. Gratuluję cierpliwości i oddania sprawie, ja dawno dałabym sobie spokój...
    Pozdrawiam informatyka DD
    :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama podziwiam siebie. Wyłazi ze mnie pycha! Serdeczności.

      Usuń
  2. Lomatko, Dorota, Ty mi zaimponowalas jak nie wiem co!!! Ja bym sie nie odwazyla, tylko zaraz pomoc wzywala, a Ty juz drugi raz rozprawiasz sie z wirusami samodzielnie.
    Nadal szczeke z podlogi zbieram... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Sama dumna jestem niesłychanie. człowiek cały czas poznaje siebie. Najwyraźniej lubię się uczyć. Lubię wyzwania.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Teraz to tylko śmiać mi się chce z całej tej sytuacji. Ale wiem jedno,że niewiele wiem. Powinnam się dokształcić.

      Usuń
  4. Podziwiam Cię, bo ja w takich razach wołam: Konrad, Kamil i zaraz jest zrobione:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wołałabym Starszą i byłoby zrobione. Teraz zdana jestem wyłącznie na siebie.

      Usuń
  5. Też ostatnio miałam wirusa ,który wyłączył mi antywirusa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był widocznie zaledwie "wirusek". Z takimi mój antywirus szybciutko się rozprawia. Ale coraz więcej innych, trudniejszych i o wiele więcej złośliwych. Podziwiam ludzi, którzy wiedzą,co zrobić. Mają wiedzę. Mnie jej brakuje. Bieduję nad tym.Oj, bieduję.

      Usuń
  6. Wiedza jest przereklamowana !! Liczy się intuicja...;o) Brawo !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś dodać - kobieca intuicja!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ojojoj! Zaczynam się rumienić!

      Usuń
  8. Jestem pełna podziwu dla Ciebie Dorotko. Ja też nie lubię się poddawać. Zawsze, zanim zaczynam taką niebezpieczna zabawę z komputerem robię kopię wszystkiego na dysku zapasowym. No i mam jeszcze koło ratunkowe - mój syn jest programistą. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowita jesteś Dorotko! Chyba naprawdę masz duże informatyczne uzdolnienia skoro dałaś darę pokonać takiego smoka!(może powinnaś pójśc na podyplomowe studia informatyczne?). Tak czy siak - Wielkie Brawa i gratulacje za umiejętnosci i niezmierzone pokłady cierpliwości! Ja mam obok siebie specjalistę i on mi pomaga w takich razach, bo sama głupieję i ręce załamuję a na komputer patrzę wówczas jak na gościa z innej planety!
    Serdecznosci zasyłam!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nawet myślałam o tym, ale teraz... na co mi to? Czego chcę się nauczyć, nauczę się sama.

      Usuń
  10. POlecam korzystania ze skanera antywirusowego on-line. NO i defragmentacji dzsku od cyasu do cyasu

    OdpowiedzUsuń
  11. Duma kobieca mnie rozsadza, że taka dzielna spryciula jesteś :)
    Ja mam z moim lapciakiem to samo. Ale u mnie jedynym ratunkiem jest kompletna reinstalka. Tyle, że ze serownikami do mojego modelu ciężko w necie, a płyty mi gdzieś wcięło :(
    Nic to poszukam jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dajemy rade! Buziaki

      Usuń
    2. No nie ma przebacz. Alleluja i do przodu ;)

      Usuń
  12. gratulacje zdolniacho :))) ale ja tez wolę sama pogłówkować niż lecieć do fachowca. nigdy nie wiadomo jaka wiedza może się w życiu przydać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Swój swego zawsze znajdzie, moja bratnia duszo!

      Usuń
  13. Zdolna z Ciebie osóbka. Na Twoim miejscu zakazałabym innym użytkownikom instalowania czegokolwiek bez Twojej zgody. Poinformowałabym, że instalując nieznane programy mogą Ci zainfekować komputer.
    W moim mieście, informatyka istnieje na wydziale matematyki już przynajmniej ze 40 lat. +- !!!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40 lat temu, to ja marzyłam o tym, aby grać w teatrze.... hi, hi, hi.... A kilka lat później szczytem marzeń był radiomagnetofon kasetowy i kalkulator. O telewizorze kolorowym nie wspomnę.

      Usuń
  14. No, jestem pod wrażeniem. Z komputerem (Odra 1304) zetknąłem się po raz pierwszy w 1971 r. gdy w ramach stażu studenckiego skierowano mnie do jednego z ZETO. Od tego czasu zaliczyłem wszystkie etapy soft i hardware'u. Od 1998 r. pracuję m.in. w serwisie komputerowym. Kiedyś uparłem się aby wyczyścić jądro systemu (tego się nie robi, bo już na etapie zakażenia BIOS, czy RAM niektórzy wywalają całego kompa), i w literaturze niepublikowanej doczytałem się, że są już trzy legalne ośrodki (IBM, organa śledcze, i ACTA), które mają prawo zarządzać naszym kompem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! To ja jestem pod wrażeniem. teraz wiem do kogo zwrócić się o pomoc w razie potrzeby.

      Usuń
    2. Jak to "mają prawo zarządzać naszym kompem" ? Będą zarządzać , jak sobie kupią.
      ;(

      Usuń
    3. Ozonko. Masz rację, to wkurza, ale niestety sprzęt na licencji, oprogramowanie również, o sieci już nie wspomnę. Przykre, ale prawdziwe. Jedyne co można robić to odłączać się, jak ktoś ma jeszcze net na kablu, i lapki bez kamer.

      Usuń
    4. Pełna inwigilacja. A tyle się mówi o wolności.

      Usuń
  15. hahahahhahaaa DD to teraz wiem, do kogo tarabanić gdy Houston będzie musiało zostać powiadomione o problemie z komputerem / laptopem/ etc. Dzielna jesteś. ja w takich wypadkach wyłączam, włączam i wołam ślubnego bądź informatyka. Samodzielne próby naprawy nauczyły mnie tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wszystko sama, sama.... taka ze mnie dama! Serdeczności.

      Usuń
  16. Sprytnie :) Też zastukam do Ciebie w razie czego :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.