Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

czwartek, 7 listopada 2013

W owczym pędzie

Lubię czwartki.
Do pracy mam na późniejszą godzinę.
Raniutko na ósmą rozwożę dzieci do szkół. Potem mam czas na zakupy. Obiad sobie przygotuję... Tak spokojnie, przyjemnie.
Dzisiaj jest właśnie taki czwartek.
Zatem ruszyłam na zakupy. Najbliżej było do Lidla. Otwarty od ósmej. Wprawdzie do ósmej brakowały dwie minuty, ale co tam dwie minuty. Podjechałam i jak podjechałam, to oniemiałam. Przed Lidlem stał tłum ludzi.
O mateczko kochana! - pomyślałam - A cóż tutaj rozdają?
Nie zdążyłam wysiąść z samochodu, kiedy sklep otworzono. Tłum rzucił się na wejście, kto pierwszy, ten lepszy.  Kto dostał się do środka, ten biegiem kierował się w kierunku stołów. Na wyścigi.
Patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom.
Weszłam do sklepu. Stoisko przemysłowe było oblegane. Trwało właśnie przebieranie, wyrywanie,szarpanie i to jeszcze w jakim pośpiechu.
Inni biorą, to trza brać, nie patrzeć. Promocja przecie!
PROMOCJA!
Próbowałam dojrzeć, cóż to za towar ma takie branie. A to tylko jakieś buty, jakieś spodnie, jakieś golfy. Nic specjalnego i cena też wcale nie niska. Ale ludziska brały bez mierzenia, ile wlezie.

Drugim miejscem obleganym w Lidlu była lodówka.
 Gęsinę rzucili i kaczki.
Matko kochana.
Jedna baba to chyba z 15 tych kaczek wzięła. A ponoć taka bieda w tej naszej Polsce.

Wyszłam z tegoż sklepu lekko zniesmaczona. Po drodze chwyciłam gazetkę promocyjną,a tam....
ŚWIĘTA.



36 komentarzy:

  1. Tak to właśnie u nas jest, jak PROMOCJA to trzeba brać... Śmieszne to czasem i straszne zarazem. A te gazetki i wszelkie reklamy JUŻ świąteczne doprowadzają mnie do łez. Gdzie magia świąt? Skoro przeżywamy je już 2 miesiące wcześniej... Chciałabym jeden, jedyny rok gdzie wszystko co ze świętami się kojarzy było publikowane dopiero tydzień przed nimi. Tylko znowu: kolejki, wyrywanie, wyszarpywanie... Ach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie jestem w stanie pojąć mentalności ludzkiej. Serdeczności.

      Usuń
  2. po pierwsze , nie znoszę zakupów
    po pierwsze drugie - nie cierpie gonitwy promocyjnej
    po pierwsze trzecie - zastanawia mnie pustostan który wwalił do swojego wózka w tesko kilka zgrzewek promocyjnego twarogu
    po pierwsze czwarte - od zawsze uwielbiam czwartki
    po pierwsze piąte macham z centralnej Polski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja odmachuję promocyjnie , zresztą! Buziaki

      Usuń
  3. u nas również gdy tylko rzucą jakieś dwie sztuki w promocji to dziki tłum już pół godz przed otwarciem czatuje pod drzwiami ;) chyba pozostałości z poprzedniej epoki pozostały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tego. Gdyby jeszcze za darmo dawali, ale ta promocja zwykle groszowa.

      Usuń
  4. Dlatego nie lubię zakupów a promocje mnie nie kuszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę, gospodrastwo domowe prowadzę, gotuje codziennie obiadki ... z czegoś trzeba.

      Usuń
  5. Dorotko ....promocja to takie magiczne słowo, że ludziska dostają małpiego rozumu, zakupy robi małżonek, ja jedynie głowę tracę .....i pieniądze na papiery, serwetki , narzędzia czyli wszystko co potrzebne mi do mojej pasji :)
    Uściski ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, u mnie takim sprawami przyziemnymi jak gotowanie, pranie , sprzątanie i codzienne zakupy ja się zajmuję. Wszyscy ręce umywają. Ktoś musi.

      Usuń
  6. Czasem Lidl miewa fajne rzeczy, ale zeby miala sie o nie zabijac? Ide sobie drugiego albo i trzeciego dnia, najwyzej dla mnie nie wystarczy. I co z tego?
    Cmok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Dawno czegoś takiego nie widziałam, bo zwykle zakupy po pracy robię, stąd moje zdziwienie.

      Usuń
  7. eee Dorotko, to Ty nie widziałaś jeszcze jak walczą w czwartki u Sir Second Handa ::::))))
    jakby co, przypominam :)
    http://portia34.blogspot.com/2013/02/w-czwartki-poluje.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups... aleś mnie rozbawiła tym tekstem! Normalnie uśmiałam się do łez!

      Usuń
  8. U mnie Lidl od 7 oraz z natury unikam wojenek pod hasłem 'kto więcej upoluje kaczek'. Po kaczkę jadę na bazar, do zaprzyjaźnionego pana. U niego kaczki mają rozmiar kaczek, a nie zagłodzonych kurczaków ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie jadam kaczego mięsa, ale muszę spróbować. Może nam posmakuje.

      Usuń
    2. U nas nie ma świąt bez kaczki ;D

      Usuń
    3. Musisz mi dać przepis, może i ja spróbuję.

      Usuń
  9. Lubię zakupy, z promocji nie korzystam tylko przyglądam się " szalejącym"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zakupy nie sprawiają mi przyjemności. Są wręcz przykrym obowiązkiem. Niewiele kupuję, a płacę sporo kasy. A rodzinka i tak wybrzydza... ach!

      Usuń
  10. ...norma:) U nas to samo się dzieje, w dniach promocji w dyskontach dzieją się sceny dantejskie:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meg, powiedz mi z czego to wynika? Przecież te promocje , to groszowe sprawy, a czasami w innych sklepach nawet taniej dostać można. Towaru wszędzie , ile chcesz... Nie rozumiem tego. Nie rozumiem.

      Usuń
    2. Dochodzi do głosu instynkt łowcy?
      Pa:)

      Usuń
  11. Najgorsze jest to, że i tak nie przeżrą. Psy ogrodnika. Wiele razy widziałam, jak po takich promocjach i świątecznych zakupach - jak by co najmniej wojna szła - wala się jedzenie na śmietnikach. Ja sobie nie wyobrażam, jak można jedzenie na śmietnik wyrzucać. Zawsze kupuje tyle, żeby na bieżąco zjeść. Jak coś zostanie karmię bezdomne koty, psy, sypie ptakom. Ale nigdy nie wyrzucam na śmietnik. Po prostu nie mogę, wiedząc, ze są tacy co tego chleba powszedniego nie mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie rozumiem, na co komu 15 kaczek, albo 7 bar takich samych obrzydliwych butów.

      Usuń
  12. Ja też zauważyłam tego typu zachowania. NIektórzy ludzie tęsknią chyba do czasów kolejek i rzucania się na towary.. No i na nadmiar wolnego czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to,ze ludzie pracujący nie maja szans załapać się na promocje, bo kiedy skończą pracę wszystko jest wykupione, czy komu potrzebne,czy też nie.

      Usuń
  13. Podejrzewam, że zakupy dostaną t.zw. "drugie życie", i wejdą do obiegu na zasadzie second hand. Takie czasy ...

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie, skąd to się bierze, ja też tego nie rozumiem. Towaru wszędzie w bród, do obfitości przez ponad 20 lat też można się było przyzwyczaić. W ubiegłym roku na osiedlu, na którym mieszkałam, w Lidlu była wyprzedaż całego towaru 30% taniej, bo miał być remontowany. Potrafisz sobie wyobrazić, co się działo? Ludzie się tratowali :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małpi rozum? Hm...Chyba małpy obrażam.

      Usuń
  15. Święta są dla ludzi, a ludzie w tym pędzie wszystko kojarzą z jedzeniem...
    Nie Mikołaj, nie miłość a "wyjadanie" -
    A Święta to pamięć o miłości ...
    Pozdrawiam Dorotko i udanego piątku życzę
    :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Święta, to święty spokój. Jestem na etapie , że nic nie muszę. Będzie , to bobrze, nie, to kupię coś innego. Tak czy inaczej coś ulubionego i świątecznego zrobię.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo ludzie durni są, wyobrażają sobie, że kupując towary promocyjne robią jakiś kokosowy interes. Poza tym wielu jest zwyczajnie NIENACHLANYCH (bo "nienażarty" to eufemizm).

    OdpowiedzUsuń
  18. Opisywane sytuacje (dziki tlum przed Lidlem w dniach promocji)-uwierzysz albo nie-znam tylko ...z netu. W rzeczywistości nigdy nie doznałam na własnej skórze, a z promocji korzystam
    Może to specyfika małych miejscowości, gdy jest 1-2 sklepy, cena korzystna-stąd rozbieranie towaru ?
    zrodzonaz

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam o tych tłumach pod Lidlami, ale nigdy nie doświadczyłam, u mnie spokojnie nawet na dziale przemysłowym..
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.