Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

piątek, 15 listopada 2013

W autobusie

Wczoraj wyruszyłam z moimi uczniami na zajęcia w terenie. Takie zajęcia są o wiele więcej warte niż sucha nauka w klasie. Bardzo często wychodzimy, a właściwie wyjeżdżamy.
 Nasza szkoła leży na obrzeżach miasta, zatem wszędzie mamy daleko i trzeba dojechać.
Ministerstwo  Edukacji wręcz zaleca i zachęca nauczycieli do korzystania z takiej formy nauczania. I słusznie.   Szkoda tylko,że nie wspomina ani słowem, kto ma za te wyjścia i zalecane wyjazdy płacić.

Oczywiście płacą rodzice i nauczyciel z własnej kieszeni, np.  za bilet MZK. Ponadto w przepisach wyraźnie jest napisane,że "– 1 opiekun na 15 uczniów – wtedy, gdy korzysta się ze środków komunikacji miejskiej,"
Szkoła powinna zabezpieczyć opiekę w trakcie takich wyjść. Moja klasa liczy 25 uczniów,pracuję z maluchami, zatem powinnam otrzymać wsparcie drugiego opiekuna.
Hm...

Oczywiście z pomocą przychodzą rodzice, ale.... Zawsze znajdzie się jakieś ale! Co ma zrobić nauczyciel, jeśli w jego klasie wszyscy rodzice pracują zawodowo? U mnie jest taka właśnie sytuacja ( niepracujące matki są na macierzyńskim, albo w zaawansowanej ciąży) . W końcu to szkoła ma zapewnić opiekę i bezpieczeństwo dziecku.
Ponoć szkoły są przygotowane na przyjęcie sześciolatków....
Ale nie o tym dzisiaj będzie.

Wczoraj wybrałam się z moimi dziewięciolatkami na zajęcia w terenie. Do miejsca docelowego trzeba było dojechać autobusem miejskim.  Wsiedliśmy do autobusu. Wcześniej dzieci zostały pouczone na temat zachowania się.
Autobus był pełen starszych ludzi. Dzieciaki po skasowaniu biletu zgromadziły się w jednym miejscu. Wszystko według planu. No, niemal wszystko.
Jedno miejsce siedzące było wolne. Żadne z dzieci nie wpadło na pomysł,żeby je zająć ( mamy swoje ustalenia) oprócz Olusia.
Oluś jest nowy w naszej klasie, przy tym jest niezmiernie żywy.
Szybko wypatrzył owo miejsce i niczym pchełka przepchnął się między kolegami. Już miał posadzić swoją dupencję, kiedy Krzyś powiedział:
- Co ty stary dziadek jesteś, albo inwalida,że siadać musisz, kiedy my wszyscy stoimy?
Oluś żachnął się i wyprostował. Pragnienie chłopca o posadzeniu swoich czterech liter na wolnym siedzeniu dostrzegła starsza pani siedząca obok.
- Usiądź dziecko sobie, usiądź - powiedziała dobrotliwie.
Już Oluś miał siadać, w końcu pozwolenie otrzymał, kiedy Staś powiedział:
- Co ty! Nasza pani stoi, a ty będziesz siedział?
Te słowa najwyraźniej rozjuszyły starszą panią, bowiem chwyciła chłopca za rękę i siła próbowała posadzić na siedzeniu.
- Siadaj dziecko, co będziesz stać - mówiła. Oluś się bronił. A dzieci przyglądały się całej sytuacji.

Nie wytrzymał starszy jegomość siedzący naprzeciwko.
- Niech pani zostawi chłopca. Słyszała pani , co dzieci powiedziały. Nie wypada,żeby uczeń siedział, a nauczycielka stała.
I stało się!
Kobieta nabrała powietrza i niemal wykrzyczała:
- Nauczycielka jest w pracy, musi stać i dzieci pilnować, a.... - nie zdążyła dokończyć.
Najpierw swoja pogadankę na temat wychowywania młodego pokolenia wygłosił ów jegomość kończąc słowami:
- Dzieci trzeba uczyć szacunku od małego. Potem jest już za późno.
Następnie włączyli się inni pasażerowie wrzucając owej pani to i owo... Kobieta najchętniej pod ziemię by się zapadła.

Oluś cichaczem oddalił się od owego miejsca i wmieszał się w grupkę. Wstyd mu  było, iż stał się prowodyrem  kłótni w autobusie.

Stałam i obserwowałam bieg wydarzeń.
Wreszcie autobus zatrzymał się. Wysiadająca pasażerka krzyknęła  w kierunku owej babci:
- Te dzieci są mądrzejsze od pani!

Żal mi się zrobiło  babinki. Siedziała z nosem przyklejonym do szyby. Takiej reakcji ze strony społeczeństwa zapewne się nie spodziewała.

Hm...


51 komentarzy:

  1. Czasami dorośli bywają wybitnie niedojrzali i jeszcze przekazują to najmłodszym...
    Dziwi mnie opinia wystawiana z taką lekkością innym - pani pewnie nikt jeszcze nie nagrał i nie miała usłyszeć głupoty we własnym wydaniu...
    Co do opiekunó na wycieczkach to dobrze, że o tym napisałaś, nasza rzeczywistość poraża totalnym brakiem odpowiedzialności ...
    No tak - jesteśmy przygotowani - chyba na kolejny dramat!!!
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że trochę jej się ta nagonka należała. Bardzo nie lubię przedmiotowego traktowania nauczycieli, bo wiem, jaką ciężką pracę mają.
    Cieszę się, że Ministerstwo Edukacji zachęca do takich działań. Niestety u mnie w szkole, w ostatnich latach, które tam spędziłam, wszystko zmieniło się na gorsze. Wyjścia zostały mocno obcięte, miały się odbywać po 14 i miało być przynajmniej 20 uczniów chętnych z klasy, co dla naszej 17 osobowej klasy było po prostu nie do przejścia, więc w efekcie nie jeździliśmy i nie chodziliśmy nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mozesz byc dumna ze swoich dzieciakow, w bardzo elegancki sposob nauczyly nowego ucznia zasad. Niejeden dorosly moglby sie na nich wzorowac. A babinki niech Ci nie bedzie szkoda, jej dzieci rowniez pokazaly, jak nalezy sie zachowywac. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  4. mocno frustrująca sytuacja, nie wiem, z jakiego przedmiotu były te zajęcia w teranie ale z zasad współżycia w społeczeństwie i z kultury na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! Co prawda nieplanowane, ale jakże pożyteczne i kształcące. Dla mnie zresztą też.

      Usuń
  5. Co za mądre dzieciaki! Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Aniu! Kocham te dzieciaki i tak mi żal,ze jeszcze tylko siedem miesięcy będziemy razem.

      Usuń
  6. Nie ma stosownej ilości opiekunów, więc nie ma wyjścia - to moja żelazna zasada. W razie wypadku, odpowiada nauczyciel, a konsekwencje mogą być bardzo przykre. Nie ma sensu się narażać dla idei. W mojej szkole nauczyciel dostawał bilet na przejazd w sekretariacie, ale przyznam, że rzadko z tego korzystaliśmy. Co do przejazdu dzieci uważam, że w autobusie czy tramwaju - jeśli jest możliwość - powinny siedzieć, bo to ogranicza możliwość np. przewrócenia się. Dlatego trochę rozumiem tę starszą panią. Ale tylko trochę;) Natomiast dzieci zachowały się wspaniale. Gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, autobusami miejskimi głównie podróżują ludzie starsi i zwykle są pełne. A trzecioklasiści to już nie przedszkolaki, potrafią się trzymać i utrzymać równowagę w jadącym pojeździe.
      ***
      Jeśli jest możliwość... tylko dlaczego miał siedzieć ten jeden akurat?
      ***
      Według nowej reformy, powinny już być w czwartej klasie.
      A co do przepisów - to masz całkowitą słuszność.
      Tylko....
      Widzisz z jednej strony się zaleca, a z drugiej uniemożliwia. To jest myślenie naszej władzy.
      Serdeczności.

      Usuń
  7. Masz fajne dzieciaki! A warto się postarać o stażystkę z Urzędu Pracy i wówczas ona może służyć pomocą przy takich wyjściach i wyjazdach, a szkoła za nią nic nie płaci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, kto ma się starać? Ja, czy szkoła?
      Basiu! Wszyscy nauczyciele pracujący z maluchami powinni mieć nauczyciela wspomagającego. Takie jest moje zdanie.
      Ponoć szkoły są przygotowane na przyjęcie sześciolatków.

      Usuń
  8. DD wychwalam ciebie wszem i wobec zawsze!!!!!!!!!!!!!!!! od pierwszego dnia naszej znajomości !!!!!!!!!!
    i nie zaniecham tego czynić .
    z centralnej - Gryzmo

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przyjemnie mi się Twój post czytało. Też w efekcie pewnie by mi się żal pani zrobiło, co nie zmienia faktu, że słoma jej z butów wyszła po pachy. dobre tyle, że zebrawszy baty może wyciągnie naukę z waszej ekskursji.
    Dorotko tak dobrze naumiałaś kultury swoich podpieczonych, że wzięły z Ciebie przykład i naumiały babcię. a dla babci z całej tej historii morał taki, ze "lepiej późno niż wcale" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy coś do niej dotarło, hi, hi, hi...

      Usuń
  10. jak to było w dowcipie..usiądź usiądź...bo jak będziesz stary to się nastoisz:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Starsi ludzi często mają zapędy do pouczania, zwłaszcza nauczycieli w obecności uczniów, mają za nic wszelkie normy bo uważają, że z racji wieku są mądrzejsi i wolno i m wszystko. Sama tego doświadczyłam. Wart takie osoby dość szybko ściągnąć na ziemię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups... doświadczyłam, doświadczyłam. Nie mnie jednak ściągać na ziemię kogokolwiek.

      Usuń
    2. bo faktycznie z racji wieku, czasami rozumu (w najgorszym razie "mądrości życiowej) ma się więcej - gorzej gdy zamiast tych ostatnich ma się więcej sentymentalizmu.

      Usuń
    3. Albo głupoty! Wybacz, ale ta pani obraziła mnie traktują przedmiotowo.

      Usuń
  12. Dzieci masz bardzo mądre:)))a co do starszej pani to myślę że jej zamiary nie były złe:))))nie wiem czemu ale ludzie lubią się awanturować,więc każdy powód jest dobry:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... ubliżanie nauczycielce, to nie były złe zamiary? Mnie dotknęły jej słowa.

      Usuń
  13. Czyli nic się nie zmieniło przez ostatnie dwadzieścia lat...:o) Przepisy swoje, a życie swoje...Mnie żal Olusia...Bo ta Paniusia i tak poglądów nie zmieni...:o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic! Dlatego marzy mi się reforma taka faktyczna. prawdziwa, przemyślana, taka na lepsze.

      Usuń
  14. Co Ty się reformy czepiasz. 20 lat temu nie było reformy i nauczyciele też jeździli na wycieczki i tez musiało być kilku opiekunów- nie chodzi tu o przepisy ale zdrowy rozsądek i bezpieczeństwo
    Dzieciaków zazdroszczę- świetnie wychowane i posłuszne, rodziców już mniej- u Młodszej w klasie zawsze jest aż za dużo chętnych do opieki na wyjścia-babcie, dziadkowie, rodzice ;)
    pozdrawiam
    zrodzonaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... cieszę się,że rodzice moich uczniów pracują.
      A opiekę w szkole publicznej powinno zapewnić państwo zatrudniają tylu nauczycieli, ilu potrzeba. Napiszę jeszcze o tym.
      I tyle!
      Jeśli się coś reformuje, to o takich aspektach powinno się pamiętać również! Takie jest moje zdanie. Dzieci mam cudne, rodzice też są w porządku.
      Serdeczności

      Usuń
    2. Czepia się - nie czepia, ale w razie czego to prokurator pierwszy na DD usiądzie i wszyscy będziemy jej do pierdla kanapki posyłać. Cokolwiek by się nie stało, winny będzie nauczyciel.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Oby nie! Nie straszcie dziewczyny, bo zamknę dzieciaki w szkole i tylko ławki i tablicę oglądać będą!

      Usuń
    5. tfuuuuuuuuuuuuuuu, przez lewe ramię splunęłam i nie moja wina że drugorodny tam stał . Się wykasowałam samodzielnie
      dygam

      Usuń
    6. DD, ale czy nie tak jest?

      Usuń
    7. Wolę nie myśleć! tfu,,,

      Usuń
  15. Dobrze, że Ty się nie wmieszałaś :) A co do reakcji ludzi - zaskoczyła mnie pozytywnie. Pani starsza najwyraźniej nie przemyślała, a chciała dobrze dla dzieciaka :) A potem, taki Oluś, jakby nauczki i nauki nie dostał, siadałby na prawo i lewo zawsze, i napotkana kiedyś pani starsza nie miałaby miejsca. A Oluś by jej odpowiedział - przecież kazała pani siadać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano...
      Mnie też ta cała sytuacja zaskoczyła. Najwidoczniej ludzie zaczynają dostrzegać i klapki z oczu poczęły spadać.

      Usuń
  16. Zapewne gdy znajduje się w odwrotnej sytuacji - ona stoi i nikt młodszy nie pofatyguje się jej zrobić miejsca - wygłasza nauki zupełnie przeciwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Już słyszę tekst - to dzisiejsze wychowanie!

      Usuń
  17. Zacznę od tego, że aż dziw bierze, że w Twoim mieście nie ma bezrobotnych matek i młodych babć, które chętnie by pomogły wychowawcy. Jeśli jechałam z uczniami lub harcerzami, mogłam wziąć bilet z sekretariatu (postaw taki wniosek na radzie pedagogicznej), jednak nigdy tego nie robiłam.
    Co do przemądrzałej pasażerki, to dobrze, że dołożono jej. Już sobie wyobrażam jej dzieci wychowane w taki dziwny sposób.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim mieście jest wiele bezrobotnych matek . Moje miasto, a moja klasa to drobna różnica.
      Cieszę się,że rodzice moich uczniów mają pracę, dzięki temu nie obciążają społeczeństwa. W przypadku wyjazdów, dłuższych wycieczek zawsze mogę liczyć na rodziców - biorą urlopy. Ale czy powinni? Oto pytanie. Skoro reformujemy szkołę, to o tym również reformatorzy powinni pomyśleć.
      Twoja szkoła była najwyraźniej wzorcowa, bo moja nie wydaje nauczycielom biletów. Wniosek był stawiany - brak pieniędzy!

      Usuń
  18. powiem tak WIELKI SZACUNEK dla Ciebie :)))) bardzo dobrze wychowujesz dzieciaki, tak dobrze, że one same siebie pilnują przed niewłaściwymi zachowaniami. babinki mi nie żal, bo nie miała szacunku dla Ciebie. to, że jesteś w pracy wcale nie znaczy, że przestajesz być człowiekiem!!! reakcja ludzi zaskakująca, bo myślałam, że już nikt tak nie potrafi bronić prawdy :)
    buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem na jak długo tegoż wychowania im wystarczy? Byłam z nich dumna, jestem dumna. Naprawdę fajne dzieciaki!

      Usuń
  19. Już myślałam,że dobre wychowanie jest w zaniku. A tu, proszę. Babcia troszkę się zapędziła, ale dzieci wyszły z tej próby zwycięsko.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam nadzieję,że na długo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniała pani nauczycielka :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uśmiałam się Dorotko. WSPANIAŁE MASZ TE DZIECIAKI. Ale przerażające jest to, jak dorośli (starsi) ludzie są niekonsekwentni - najpierw uczą maluchy, żeby siadali w autobusie, a potem mają pretensje, że młodzież nie ustępuje im miejsca...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.