Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

sobota, 20 kwietnia 2013

Siedem dni do wesela

Do wesela został tylko tydzień.

Motyle fruwają mi w brzuchu, kiedy o tym pomyślę.
Swojego własnego ślubu chyba tak nie przeżywałam.

Butelki wódki już zostały udekorowane weselnie i zaklejone w kartonach.
Kolejny punkt odhaczony.
Przygotowałam też wazoniki na dekorację stołów wg. mojego pomysłu. Brakuje tylko kwiatów, ale to dopiero w piątek.
Pomyśleć, za tydzień o tej porze już  będzie trwała uroczystość w kościele.

Dla mojej córki zacznie się nowy rozdział życia. Zmieni nazwisko i już nie będzie DD, jak ja. Zmieni miejsce zamieszkania, meldunek i .... i już założy odrębną "komórką rodzinną". Och, mój boże! A przecież tak niedawno dopiero ją urodziłam.... Ale ten czas pędzi! Trochę trudno mi to poukładać ...., chociaż wiedziałam,że ten moment kiedyś nastąpi.

A zatem i dla mnie otwiera się nowy rozdział i nowa życiowa rola.  Dojdzie mi rola teściowej.

47 komentarzy:

  1. Dobra teściowa nie jest zła :) Pozdrawiam i kciuki trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie pytaj :D bo wg starego dowcipu..... poszukaj w necie :D

      Usuń
    2. Cha cha cha.... A ja mam zamiar żyć długo i cieszyć się nienagannym zdrowiem

      Usuń
  3. A za rok , mniej więcej, rola babci;)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będziesz mamą...Przybędzie Ci jeszcze jedno dziecko!
    Nie lubię słowa teściowa. Zawsze do Niej mówiłam: MAMA.
    Buteleczka pięknie przystrojona...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Ja miałam problem z powiedzeniem Mamo do mojej teściowej.

      Usuń
  5. od czytania dostaję już mrówek w brzuchu ,udziela mi się Twoja radość :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Oj, na role babci przyjdzie mi jeszcze poczekać i nie wiem jak długo. Ale może kiedyś....

      Usuń
  7. Ja chyba na Twoim miejscu juz dostalabym rozstroju zoladka. Tak to zawsze jest, ze czlowiek na swoim slubie tak sie nie przejmowal, bo mama wszystko za nas zorganizowala. Tak, tak, pamietam moja mame, ktora przed moim slubem drastycznie schudla. Z nerwow.
    Kolej na nas, Dorotko. Jestem tego samego zdania, co Lucja, dojdzie Ci syn do kompletu, a Ty bedziesz jego mama.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  8. Dorotko trzymam kciuki , a rola teściowej nie taka straszna :)) zależy od nastawienia .
    Ściskam serdecznie Ilona

    OdpowiedzUsuń
  9. wiesz co Dorota ? wzruszyłam się .

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację - ten czas pędzi.

    A jak już będziesz w wakacje bawić wnuki to sobie pomyślisz - tak niedawno ślub był.

    A potem śluby wnuków...

    Hahaha

    Dorcia (podoba mi się takie zdrobnienie - mogę?) to wszystko się dzieje dla dobra córki :) Najwazniejsze, że będzie szczęsliwa.

    Hihi, myśmy z Wysokim slub brali 25 kwietnia (2009 - nie ma o tym słowa na blogu!).
    Podobno jakiś przesąd panuje, że ślub trzeba brać w miesiącu, który ma literę R w nazwie. Słyszałaś?
    Ja na przekór temu chciałam w maju ale nie było u nas takiej możliwości (zależało mi żeby nie brać ślubu w ratuszu a tylko do końca kwietnia śluby u nas były udzielane w zabytkowej sali w muzeum :) i bardzo nie chciałam w czerwcu, bo w czerwcu miałam pierwszy ślub.

    Pozdrawiam :) Czekam na jakieś rewelacje z wesela :) oczywiście nie kompromitujace tylko zabawne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takie przesądy nie wierzę!
      moi teściowie brali ślub w maju i wkrótce złote gody będą obchodzić!

      Usuń
    2. Zależy w jakim języku? Kwiecień po ang. (april) ma r więc szczęście przyniesie ;P

      Usuń
  11. Kurczę, udziela się atmosfera napięcia i przygotowań :) Dacie radę! Na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damy, damy! A co mamy nie dać. Ale motyle w brzuchu fruwają.

      Usuń
  12. I mi udzieliła się ta gorączka! Moja siostra dwa lata temu to przechodziła, weszła brawurowo w rolę teściowej, teraz czeka by wejść w rolę babci i zakochać się bez pamięci w maleństwie :) każda nowa rola wywołuje tremę. Mój syn ma dopiero osiemnaście lat i nie jest jeszcze w żadnym stałym związku, a ja już potrafię przezywać jak to będzie, a czy nas synowa chociaz polubi, czy będziemy miały dobry kontakt... nie mam córki, wiec chciałabym, żeby było fajnie między nami ale bez szczególnego narzucania się. Tyle znaków zapytania! Tyle emocji! och, czekam na relację z tego wielkiego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. laviolette, ja się wtrącę jeśli pozwolisz. Mam syna i córkę, dwie różne sytuacje. Mówią, że trudniej ojcu zięcia przyjąć, a matce synową. Jej, to chyba racja. Córka jest w stałym związku od kilku lat, monogamistka po mamusi (ma 23 lata) i wszedł mi ten jeszcze-nie-zięć w życie jak w masło, żadnego problemu. Po 6 latach to już jak syn. Znowu mój syn ma dopiero 17 lat, a ja już się boję, jak to bedzie jak go jakaś dziewczyna zaanektuje. I żebym się dogadała. I żeby ona jego ode mnie nie odwróciła, jeśli ja jej się nie spodobam. Ale stres

      Usuń
    2. O matko kochana! Na szczęście u mnie córki tylko.Mężowski zachowuje się , jakby nic nie miało się wydarzyć, ale widzę,że przeżywa!

      Usuń
  13. Boję się tego dnia u siebie. Na cudzych dzieci ślubach zawsze płaczę albo jestem bliska tego, a co dopiero na swojego dziecka. Chyba jakiś zastrzyk albo tabletki będę musiała wziąć.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak dam radę. Mam nadzieję,że silna jestem!

      Usuń
  14. Spokojnie, wszystko daje się przeżyć, również to i zapewniam, że będzie całkiem sympatycznie, oczywiście pod warunkiem, że sami nie wkęcicie się w opcję, że wszystko ma być idealnie. Nie będzie i jeśli tego nie zrozumiesz, stracisz okazję na największą imprezę życia
    Buziak z Loch Ness, czyli wyluzuj :-))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak czytam komentarze i cieszę się że moja rola Teściowej nadejdzie za wieeeeeele lat ;P
    Poza tym trzeba przyznać że Twoje relacje na blogu powodują iż wszyscy jesteśmy duszą w przygotowaniach i udzielają nam się emocje :)) Zaczynam się stresować...
    Pozdrawiam serdecznie i Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wieeeeeeele lat. Mnie też się tak wydawało 20 kat temu... he, he, he...
      Nim się obejrzałam, a już minęły ...

      Usuń
  16. Spokojnie:) Na pewno dasz sobie doskonale radę ze wszystkim. W końcu córka nie leci w kosmos, a jedynie wychodzi za mąż. To przecież normalna życiowa sytuacja.
    Jak zięć będzie się do Ciebie zwracał?
    Niezmiennie trzymam kciuki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, wolałabym po imieniu!

      Usuń
  17. Witaj Dorotko. Dokładnie wiem co czujesz, niedawno też wydałam córkę za mąż. Targały mną same sprzeczne myśli. Z jednej strony byłam szczęśliwa bo to udany związek i piękna miłość, z drugiej strony czułam jakby ktoś odbierał mi kawałek duszy. To trudno sprecyzować ale większość naszego życia kręci się wokół dzieci. I przychodzi moment, że trzeba zmienić priorytety. A później pojawił się "syndrom pustego gniazda". Musiałam czymś tą pustkę wypełnić. Zaczęłam pisać blogi i robić kartki i wiele innych rzeczy. Dzieci mówią: "mamuś, nareszcie masz czas na realizację swoich marzeń". I pewnie mają rację...Pozdrawiam Dorotko i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dopiero pierwsza z domu wychodzi... Uf... a jednak...

      Usuń
  18. Wow ostatnie chwile i nerwy :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Doskonale Cię rozumiem - trzy lata temu przechodziłam to samo;)
    A teraz ciesze się wnuczkiem:)
    Niech się szczęści!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja już jestem teściową. Jak zięć fajny i człowiek nie wtrąca się do młodych to jest ok

    OdpowiedzUsuń
  21. Fragment z filmu "Kogel - Mogel" dla Ciebie i Córy i Męża...
    "Pani Solska (zawodząc): Oj, córciu, córciu, już ty panienką długo nie pobędziesz, już ciebie w domu rodzinnym nie będzie!

    Zenon Solski: Oj, cicho, nie płacz, babo!

    Pani Solska (normalnym głosem): Mus jest płakać nad panieństwem. (Zawodząc): Oj, córciu, córciu ty moja! Już ty mężatką będziesz nie za długo.

    Kasia Solska: Jak mama będzie tak lamentować, to nigdy za mąż nie wyjdę!

    Pani Solska: Matko Święta! Starą panną chcesz zostać?! Taki wstyd?!


    Zenon Solski: Cicho, baby! Wstydu żadnego nie będzie, tylko zazdrość wszystkim!"

    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  22. syndrom opuszczonego gniazda :)
    No chyba, że córa już dawno poza domem :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.