Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

środa, 3 kwietnia 2013

Próba cierpliwości - czyli wizyta u fryzjera

Nie lubię wizyt w zakładzie fryzjerskim, bowiem zajmują mi czas., ba dużo czasu.
W moim życiu wszystko toczy się szybko i na czas, zatem takie przesiadywanie w gabinecie kosmetycznym., czy fryzjerskim jest dla mnie  marnowaniem tegoż czasu. A te zabiegi, jakby nie patrzeć wymagają kilku godzin.

Jednakże czasami trzeba się poświęcić. I wczoraj zdecydowałam,że to będzie taki właśnie dzień -dzień poświęceń.
Pojechałam do mojej fryzjerki ( ha - bez umówienia - miałam cichą nadzieję,że mnie odeślą z kwitkiem - byłabym usprawiedliwiona). Oczywiście pani Iza nie miała dla mnie czasu, bowiem musiała się zająć umówionymi klientkami. Ale....
Jeśli kobieta mówi,że musi mieć natentychmiast "zrobioną głowę" - znaczy to PILNE!!!! Lekceważyć nie wolno. Zajęła się moimi pasemkami stażystka pod bacznym okiem samej szefowej.
Jakże dziewucha się starała. Dostała swoją samodzielną szansę. Dawno moja głowa tak dopieszczona nie była. Jeszcze żaden fryzjer nie dbał o to, aby każde farbowane pasemko moich włosów było tak obserwowane i oddzielnie myte. Samo mycie trwało 45 minut. Głowę miałam wymasowaną . Strzyżeniem zajęła się sama szefowa - w tej kwestii chyba nie miała dostatecznego zaufania do stażystki.
Wszystko pięknie, tylko.... tylko ten czas. Siedziałam tam prawie 4 godziny.  Możecie sobie wyobrazić, mnie .... to dla mnie były prawdziwe katusze, prawdziwa próba cierpliwości.
Kiedy wreszcie wszystkie zabiegi wokół mojej głowy zostały zakończone - efekt mnie w pełni satysfakcjonował - poczułam ulgę.
NARESZCIE WOLNA!


52 komentarze:

  1. Dzień dobry Dorotko! Rozumiem te męki straty czasu, dlatego tez do fryzjera chadzam naprawdę bardzo rzadko. A cztery godziny na mycie, strzyżenie i farbowanie to zgroza! No chyba, ze ktoś to po prostu lubi!
    Teraz jestem w fazie zapuszczania włosów, więc w ogóle mam łatwo. Do lata da się je zebrać w gumkę i będzie wygoda!
    Serdecznie pozdrawiam!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem mnie rozumiesz.Serdeczności.

      Usuń
  2. Ważne,że jesteś zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zadowolona! Całe szczęście!

      Usuń
  3. ... a niektore Kobiety uwielbiaja swoje pobyty w tym przybytku...
    Podziwiam!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję,że ja też podziwiam. Chyba za nerwowa jestem.

      Usuń
  4. jeeeeesooooo, cztery godziny??!!.... ja do fryzjerki chodzę tylko na strzyżenie, zajmuje to góra! pół godziny, farbuję się sama w domu, włącznie z pasemkami jeśli najdzie mnie na nie ochota :) ... ale ważne, że z efektu jesteś zadowolona ... ściskam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jestem. Przecież mam w tym miesiącu wesele mojej córki. Musiałam się poświęcić. Tuż przed weselem to już będzie krótko - czesanie tylko.

      Usuń
  5. bym się zesikała z nerwów! mycie głowy 45 min???? a co na to Twój kręgosłup? Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! To mycie było bardzo przyjemne. Siedziałam na bardzo wygodnym fotelu. I... i miałam się relaksować. Tylko niepotrzebnie co rusz zerkałam na ten cholerny zegarek. Ale zabieg z masażem - ekstra przyjemny. Kręgosłup z racji na wygodną pozycję siedzenia, był w komfortowych warunkach.

      Usuń
  6. O mamo....tyle czasu! Nie dałabym rady. Mam podobnie jak Frytka, tyle, że bez pasemek :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chciałam być piękna - więc te pasemka wymyśliłam,żeby zbyt często do fryzjera nie chodzić. Przy pasemkach tak szybko odrostów nie widać!

      Usuń
  7. Byłaś Dorotko bardzo dzielna a teraz jesteś śliczna. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, bo jeszcze wczoraj pobiegłam do sklepu i kieckę sobie kupiłam. Nawet ta poprzednia zaczęła mi się podobać, ba ja w niej też całkiem, całkiem!

      Usuń
  8. radość z Twej radości mnie wypełnia.Ja osobiście obcinam włosy, a że lewa do prawej nie pasuje to i moda taka jest ze nikt się nie zorientuje .Nie koloruję ,bowiem moje wredne przyjaciółki twierdzą że posiadam ciekawą kolorystykę .

    DEROTĘ pozdrawia Gryzmolinda - żeby nie było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak naturalny kolor. Gorzej, jak baba zacznie cudować raz, to potem , niestety trzeba zabieg powtarzać!
      Serdeczności

      Usuń
  9. Masz anielską cierpliwośc cztery godziny siedziec w salonie fryzjerskim (sama piszesz że katusze zgadzam sie z Toba)ale liczy się efekt zadowolenia serdeczności poświąteczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano - chciałam być piękna - więc pocierpieć musiałam!

      Usuń
  10. Dlatego ja u fryzjera jedynie obcinam włosy. Pół godziny i po sprawie! Koszt: 19 zł z myciem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 45! nie ma taniej w calutkim Krakowie

      Usuń
    2. u mnie 23 zł, obcięcie z myciem :)

      Usuń
    3. Hihi, a ja mam jeszcze taką "domową" fryzjerkę, ktora wszystko robi w domu (nie ma działalności, pracuje normalnie na etacie w zakł. fryzjerskim a po pracy strzyże, farbuje, onduluje klientów z okolicy w swoim domu) - strzyżenie 5 zł. Jak trzeba myć głowę to myje i nie żąda dopłaty.

      Usuń
    4. Ja jeno ( po znajomości) za pasemka, mycie, strzyżenie, modelowanie - 100 zł zapłaciłam Nie wiem czy to dużo, czy mało?

      Usuń
  11. Ja uwielbiam chodzić do fryzjera! Choć robię to rzadko! Ostatnio moim fryzjerem został mój kolega i męczy mnie z częstotliwością minimum raz na 3 miesiące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze,że masz takiego fryzjera!

      Usuń
  12. Kochana, pokaż nam tę nową fryzurę, bardzo proszę:) a ja lubię siedzieć u fryzjera, bo lubię przysłuchiwać się babskim pogadankom. Są nadzwyczajne interesujące. To kopalnia wiedzy o życiu:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam siedziałam sama , no towarzyszyła mi stażystka i dobiegała z kosmetycznego szefowa. Zatem nudy na pudy. Jeno muzyki słuchać mogłam.

      Usuń
  13. Dorotka, nie wiesz, ze kto chce byc piekny, musi pocierpiec? I nie wmawiaj mi, ze takie masowanie glowy nie bylo przyjemne, ja bym zeszla ze szczescia, gdyby tak ktos chcial mi leb masowac przez 45 minut :))) Za to teraz jestes cala sliczna, wymasowana, zrelaksowana i na te 4 godziny moglas zapomniec o troskach dnia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było przyjemne! Cholernie przyjemne. Ale poczucie upływającego czasu zneutralizowało całą przyjemność. Bo zanim było mycie- swoje odsiedziałam.
      Teoretycznie mogłam zapomnieć o troskach - ale te troski przyleciały w myślach niczym natrętne głośne ptaszyska. Tyle mam spraw do załatwienia , a ja cały wolny dzień u fryzjera... Relaks prysł - pojawił sie stres -nie zdążę tego, nie zdążę tamtego.... Taka narwana jakaś jestem,!

      Usuń
  14. Witaj w klubie :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A już myślałam, żę jestem jedyną kobietą, która nie lubi chodzić do fryzjera. Właśnie ze względu na ten czas. I najbardziej na świecie nie cierpię "przyjaźnie" nastawionych fryzjerek klepiących o dupie marynie

    OdpowiedzUsuń
  16. podziwiam, że oddałaś się w ręce praktykantki, a po drugie- dziwne że zaraz po świętach tyle klientek u fryzjera. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fryzurą i ścinaniem zajęła się szefowa. Ona też przygotowała farbę. A dziewczyna dzieliła pasemka i farbowała. Nie jest to jakaś wielka sztuka, ale cholernie mozolna. Salon do którego chadzam - to salon piękności, a zatem wszystko, co potrzeba kobiecie w jednym. Szefowa tegoż zakładu pomyślała tak samo jak Ty i ja - że po świętach ludzi nie będzie, więc dała pracownicom wolny dzień, bo się dziewczyny napracowały przed świętami. Umówione klientki miała do kosmetycznego - sama tez zabiegi TE robiła, więc... Tak wyszło! A u fryzjera BYŁAM JA JEDNA!

      Usuń
  17. O nie! 45 minut to nie dla mnie. Ja lubię szybko i sprawnie, choć bez przesady. Mam taką fryzjerkę na osiedlu która strzyże dosłownie 5 minut. Nie ufam w dokładność takiej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy zabieg wymaga określonego czasu, ja to rozumiem, tylko mój narwany charakter jakoś zrozumieć nie potrafi. zamiast się relaksować - cierpię katusze!

      Usuń
  18. Jak trzeba, to trzeba. Mogę ostrzyc kogoś , ale samą siebie... w życiu! Strzyżenie mnie to 20 minut z myciem głowy. No, może 30! Ostatnio obcięłam "się sama", wściekła byłam na te wiszące selery. I poooszło!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano! Jak mus, to mus! Serdeczności!

      Usuń
  19. Cztery godziny? Najważniejszy końcowy efekt.
    Wypadł pomyślnie.
    Lubię posiedzieć u fryzjera, nie lubię tych wszystkich pogaduszek.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzenie było, pogaduszek nie!

      Usuń
  20. Witaj
    A ja lubię takie małe przyjemnostki dla siebie ;)
    Dzieci sprawiły mi cudny prezent na urodziny, dwa lata temu :) Byłam kilka godzin w SPA :) wyszłam, jak nowo narodzona i zrelaksowana na maksa ;)
    Pozdrawiam mile ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać dużo nauki jeszcze przede mną. Nie potrafię się tak relaksować. Zamiast relaksu funduje sobie porcję stresu.Wiesz, uświadomiłam sobie,że ja chyba w ogóle nie potrafię się relaksować.

      Usuń
  21. hahahhahahhahaaaa nooooo 4 godziny to faktycznie dopieszczona wyszłaś ;)) ale i podziwiam, że dałaś się oddać w ręce stażystki... ja wiem, wiem, ze one muszą się nauczyć, ale zawsze saram się, aby nie uczyły się na mojej głowie... i one chyba też wyczuwają podświadomie, aby mojej głowy nie tykać ;D
    a efekt jest jaki? zmiany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zadowolona. Kolor odpowiedni. Taa... jestem zadowolona!

      Usuń
  22. Katusze?! Uwielbiam siedzieć u fryzjera i kosmetyczki! Im dłużnej, tym fajniej. Kompletny reset i głowa pełna przyjemnych myśli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie! Dla mnie to prawdziwe katusze.
      Jestem nastawiona na "Szybko zbudź się, szybko wstawaj, szybko, szybko stygnie kawa..."

      Usuń
    2. O matko... Budzę się godzinami, dochodzę do siebie godzinami, a kawę i wszystkie inne napoje lubię zimne...

      Usuń
  23. Ło matko, jak ja też nie cierpię chodzić do fryzjera, okropność!
    Dlatego chyba też mam włosy, aż tak długie (prawie do pasa i dalej). To siedzenie, to czekanie - nie to też nie dla mnie.
    Tak w ogóle muszę mieć chęci aby tam iść, ale na razie jakoś mi ich brak :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Twoja cierpliwość została wynagrodzona :) I to z sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja wlaśnie lubię siedzieć u fryzjera.Może dlatego, że rzadko hodzę, ale jak już pójdę, to mam takie poczucie, że ten czas przeznaczam wreszcie dla siebie- i nawet ktoś (fryzjerka)- ma dla mnie czas...A jeszcze, jak zrobiła wymarzoną fryzurę, to sukces w pełni! korek115
    (jeden uśmiech, jedna łza)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.