Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

czwartek, 7 lutego 2013

Nie ze mną te numery

Myślałam, że to będzie ciężki, stresujący dzień.
Miałam umówione spotkanie z nauczycielką chemii mojej Młodszej. Hm...
***
Młodsza swoją nauczycielkę przedstawiła niczym zezowate monstrum, które tłumaczyć nie umie, bo sama tej chemii nie rozumie. Dalej, skoro Młodsza nie jest w stanie zrozumieć ( bo ma tak fatalną nauczycielkę), to się uczyć nie będzie, bo ona bezmyślnym kujonem być nie zamierza.  Przy tym nauczycielka ( owo straszne monstrum)  uwzięła się i akurat na Młodszą, miała nie pytać, a zapytała i to właśnie Młodszą, która nie nauczyła się, bo przecież nie rozumie, a skoro nie rozumie to..... No... Klasa też nie rozumie, a kto rozumie, ten na korki chodzi, no!
***
Płacz był przy tym i branie na litość...., że prawie uwierzyłam.
Trzeba Młodszej korki z chemii załatwić - postanowiłam i o tym fakcie poinformowałam mężowskiego. Zadzwoniłam do koleżanki, a ta mi numer swojej koleżanki przysłała. Już miałam wystukiwać ów  numer, kiedy komórka  w dłoniach zadrżała i rozległa się melodyjka, którą przyporządkowałam numerowi Starszej.

Mówię Starszej,że Młodsza ma kłopoty i właśnie korki jej załatwiam. A Starsza:
- Mamo, przestań! Młodsza nie uważa na lekcji. itp, itp.....

Oj, dostało mi się od Starszej, żem złagodniała wobec Młodszej i  wymagania obniżyła. No, ale jeśli ktoś ma ambitne plany zostać pomocnikiem fryzjera, to co tutaj poprzeczkę podnosić?!

W każdym razie z korkami się wstrzymałam, bowiem najpierw postanowiłam spotkać się z nauczycielką i wysłuchać jej zdania.

E - dziennik jest po prostu rewelacyjnym wynalazkiem.!!!! Bez problemu nawiązałam kontakt z chemiczką ( ową monstrum, co to tłumaczyć nie umie) i umówiłyśmy się na spotkanie właśnie na dzisiaj.

Jakież było moje zdziwienie,że zamiast monstrum spotkałam przemiłą, życzliwą panią w średnim wieku,która doskonale zna się na swojej robocie i doskonale wie, gdzie tkwi przyczyna problemów mojej córki. Korepetycje mi całkowicie odradziła, bowiem jej zdaniem, Młodsza, na tyle jest bystra,że bez nich sobie poradzi. Wypisała mi nauczycielka na kartce braki teoretyczne  dziecięcia, ja przyrzekłam, że osobiście dopilnuję. Po tym nauczycielka dodała:
- Jak się tego nauczy, to reszta już należy do mnie.
Pięknie podziękowałam i wyszłam uspokojona, wręcz nawet zadowolona.
A potem...

A potem same uśmiechy od życzliwych ludzi zbierałam na ulicy, w sklepie. Tak mi się miło zrobiło.

***
Jeszcze tylko jutro i ferie!!!!!! Hurra!!!!!!

36 komentarzy:

  1. Jakie te Nauczycielki straszne są ;P
    Ciekawe jak poszła rozmowa z Młodszą?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podporządkowała się rodzicom, nawet nie pisnęła,że nie da rady!

      Usuń
  2. Jaka z Ciebie mama, Dorotko, dziecku wlasnemu nie dajesz wiary, do Monstrum sie wybierasz i pozwalasz soba manipulowac. A fe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz anielską cierpliwość :) a może nauczycielka to taki Dr Jekyll i Mr Hyde? :P Nauczycielkę która sama nie miała wiedzy miałam w liceum. Rozwiązałam zadanie z chemii sposobem jakiego nauczono mnie w podstawówce i musiałam nauczycielce tłumaczyć dlaczego właśnie tak je rozwiązałam. Zabawna to była sytuacja ale do końca liceum miałam spokój z tą nauczycielką :P Pozdrawiam, Khira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam szczęścia do nauczycieli chemii, może dlatego niewiele dzisiaj z tej chemii pamiętam.

      Usuń
  4. Dzieci czasami wyolbrzymiają, z nauczycielki zrobiła monstrum. Teraz odpoczniesz bo dwa tygodnie oddechu. Pozdrowienia zostawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Młodszą muszę z chemii wyedukować. To nie wiem, co gorsze? cha cha cha....

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nic. Wie,że będzie musiała się tego nauczyć.

      Usuń
  6. ...chemię trzeba pokochać, albo chociaż polubić, wiem z własnego doświadczenia, że gdy to się uczyni stanie się piękną nauką...byłam bardzo dobra z chemii, ale też nie od początku...nienawidziłam jej, ale miałam wuja chemika, który zaprowadził mnie do swojego laboratorium i pokazał kilka doświadczeń...nagle chemia stała się magią...pokochałam ją ...z wzajemnością :)
    Nie wiem jednak co Ci radzić...Córa musi po prostu się przełamać...ha, po prostu, łatwo rzec ;)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ja nie pokochałam chemii, i pewnie dlatego moja wiedza w tej dziedzinie jest nikła

      Usuń
  7. Uwierz mi, teraz nie ma dziecka, które nie zwalałoby winy na nauczyciela. To nauczyciele są okropni, nie umieją tłumaczyć, nic nie rozumieją, a te biedne dzieci tak chciałyby się nauczyć, ale prze tych podłych nauczycieli nie mogą. Tak dzieci mówią w domach do rodziców, a rodzice im wierzą... Dobrze, że nie uwierzyłaś i nie dałaś jej na te korki. Buziaki:) Ella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem belfrem przecież. To wiem!

      Usuń
  8. Bardzo mądrze podeszłaś do sprawy. Ja jako belfer doskonale wiem jak kochane dzieci potrafią przedstawiać rodzicom swoich nauczycieli i przypisywać im wszystkie wady tego świata. A wystarczy tylko odrzucić emocje i spokojnie wysłuchać drugiej strony, I od razu wszystko staje się prostsze. Nauczyciele naprawdę nie pracują w szkole po to aby gnębić biedne dzieci, warto w to uwierzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja jako belfer też wiem, dlatego nie ze mną te numery - Młodsza też powinna wiedzieć.

      Usuń
  9. Chemia po nocach mi się śniła

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie będziesz na mnie zła, że ja znów pod prąd. Ale to, że pani miła i wierzę, że nie żadne monstrum i uwzięta, to skąd masz pewność, że Młodsza naprawdę rozumie chemię? Wystarczy, że nie rozumie podstaw i podstawowych mechanizmów (nauczycielka w podstawówce nie była wystarczająco "miła", a dla aktualnej oczywistą oczywistością jest, że uczniowie mają podstawy) i nie jest w stanie uczyć się chemii dalej, a braki narastają. Ja bym poszukała korepetytora - na 3 i tylko 3 godziny - by mieć pewność, że Młodsza zna podstawy ( budowa atomu, jak powstają wiązania chemiczne, czy na pewno rozumie proces utleniania i spalania, czy zna teoretyczną zasadę pisania równań chemicznych i rozwiązywanie najprostszych zadań z chemii). Dopiero wówczas powinna przysiąść fałdów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utleniania i redukcji -> miało być

      Usuń
    2. To wszystko prawda Zante. Ale w przypadku Młodszej, moja wewnętrzna intuicja mówi,że problemy wynikły z nieuctwa. Bo jeśli ktoś nie nauczył się symboli określonych pierwiastków, albo wzoru np. soli, to jak ma dalej reakcje chemiczne pisać. Stoi w martwym punkcie i pała. "Nie rozumie". Wystarczyło,że pod naciskiem matki tylko troszeczkę zajrzała do zeszytu, a juz na następnej lekcji pojawiła się piątka. Nauczycielka nawet wspomniała,że coś tam zaczęła robić, bo jako pierwsza wykonała zadanie i jako jedyna poprawnie. Młodsza tłumaczyła,że to było bardziej na logikę, dlatego zrobiła... Tratatata .... razem z nią oglądałam prezentacje w necie z określonego materiału i próbowałyśmy rozłożyć ten materiał na czynniki pierwsze. Stąd choć troszkę wiedzy liznęła i już to potrafiła wykorzystań na lekcji, aby zabłysnąć i dobra ocenę załapać. Młodsza to cholernie inteligentna dziewczyna.
      Po drugie w ubiegłym roku Młodsza była jedną z lepszych z chemii w klasie. Wówczas babka nie była monstrum.
      Po trzecie przez ferie wyuczymy się tego, co podała nauczycielka. Starsza jej jeszcze co nieco wytłumaczy i zobaczymy. Jeśli takie działania nie dadzą określonych rezultatów,to załatwię jej wówczas korepetycje.

      Usuń
    3. Nawet by mi przez myśl nie przeszło sugerować, że Młoda intelektualnie chemii nie dygnie!!!!! Jeśli tak odczytałaś, to jest mi strasznie przykro, bo absolutnie nie o to chodziło.
      Po prostu z moich osobistych doświadczeń wiem, że z chemią robi się kłopot, gdy podstawy są niejasne.
      Powiesz, że się czepiam, ale tak jak symboli pierwiastków i ich położenia w tablicy Mendelejewa rzeczywiście trzeba się nauczyć na pamięć, to już wzoru soli niekoniecznie. Ważne by wiedzieć jak wzór soli się tworzy, a do tego potrzeba rozumieć wiązania.

      Usuń
    4. Bardzo cenię Twoje uwagi.Są dla mnie bardzo pomocne. Wezmę je pod uwagę w trakcie kontroli Młodszej. W pełni podzielam Twój pogląd. Musi zrozumieć wiązania. Mam nadzieję,że przejdziemy przez to jakoś tam.Serdeczne dzięki Zante! Cieszę się,że mogę na Ciebie liczyć!

      Usuń
    5. Szkoda Twojej złości na mnie. Wystarczyło napisać, że mam się odczepić;-))))))

      Usuń
    6. Lubię Cię Zante. Wcale się na Ciebie nie złoszczę! A niby o co miałabym się złościć. Złość piękności szkodzi. I broń cię boże, nie odczepiaj się! Dopiero wtedy bym się zezłościła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  11. Ja Mlodsza rozumie...i Mame, Starsza i Pania od chemii takze...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  12. Hura :)) Miło,że tak fajnie Ci to wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka, to się jeszcze okaże po feriach. Wszystko od Młodszej zależy.

      Usuń
  13. doskonale znam te wszystkie pedagogiczne POTWORY bo to jak twierdzą dziecięcia nasze (moje także) nie ich wina, że mają złe oceny!!!!!!!! to wina tych MONSTER które się uwzięły na bidulkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano! Szkoda,że wiedza sama do głowy wskakiwać nie chce. To by dzieciakom odpowiadało. A tak męczyć się muszą.

      Usuń
  14. ja już dawno nauczyłam się patrzeć z przymrużeniem oka na to, co moje Młode na temat nauczycieli wygadują... "zawsze" to oni "się uwzięli" a dziecię niewinne jest :) ale Ty mądra kobieta jesteś i decyzję właściwą podjęłaś, Młodsza sobie poradzi bez dwóch zdań...

    OdpowiedzUsuń
  15. Udanych ferii, DD, wypocznij sobie za cały miniony semestr i choć trochę na zapas, jeśli tylko się da. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak pozory i nastawienie potrafią zmylić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze,że posłuchałaś i drugiej strony:)Powodzenia;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.