Jeśli wierzysz, że Ci się uda, że potrafisz, w większości wypadków rzeczywiście Ci się uda, to władza umysłu nad ciałem.

- Vernon Wolfe

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Świąteczny bigos mojej mamy

Moja mama była doskonałą kucharką. A niektóre jej potrawy nie miały sobie równych. Niestety, przepisy zabrała ze sobą na tamten brzeg. Dzisiaj właśnie mija 14 rocznica jej śmierci.
Wydawało mi się, że żyć będzie wiecznie i zawsze zdążę zapytać. Odeszła nagle, niespodziewanie.

Na szczęście zdążyłam poznać przepis na bigos. Ponoć jedyny w swoim rodzaju. Mężowski od kiedy spróbował tegoż bigosu u mojej mamy , uznał go za swoją ulubioną potrawę.

Gotuje się go około tygodnia, a z tym wiąże się pewien rytuał.
Do wielkiego gara wrzucam 5 kg kapusty kiszonej i podlewam wodą. Wcześnie sprawdzam jej kwasowość. Jeśli zbyt kwaśna - wymaga płukania.Razem z kapustą wrzucam 2-3 garście suszonych grzybów ( podgrzybków i borowików), przecier pomidorowy ( duży) i około 2/3 przyprawy do bigosu. Przykrywam gar i niechaj się pichci.
W tym czasie szykuję mięsiwa ok 3,5 kg. Sekret tkwi, w tym, iż musi być kilka rodzajów. A zatem dodaję: łopatkę, karkówkę, boczek, golonkę, żeberka, wołowinę i coś wędzonego, np żeberka wędzone, albo boczek. Mięso kroje w kostkę ( prócz żeberek i golonki) , podsmażam z cebulka i porem na patelni, następnie wrzucam do kapusty. Dorzucam jeszcze żeberka i lekko podgotowaną golonkę. Przykrywam pokrywką i dusze na małym ogniu około 40 minut. Po czym wyłączam. Kiedy wystygnie odstawiam w zimne miejsce do dnia następnego. Kolejnego dnia bigos zamieszam i pichcę następne 30 minut. Do potrawy dodaję ziele angielskie i listek laurowy. Sprawdzam mięso. Jeśli odchodzi od kości, kroję je na kostkę, kości usuwam z bigosu. Dodaję trochę poszatkowanej słodkiej kapusty. Mieszam.
Kolejny dzień to kolejne przyprawy i pichcenie - 15 minut. Dodaję wówczas śliwki suszone ( garść) oraz paprykę w proszku (słodką i trochę ostrej). Kolejne dwa dni podgrzewam bigos do wrzenia i wyłączam - czekam do ostygnięcia. Smakuje i doprawiam jeszcze wedle mojego uznania. Zwykle wrzucam trochę kminku - dla lepszego trawienia.
Bigosik - palce lizać. Niestety ciężkostrawny.
Kilka dni w domu unosi się smakowity zapach. Mężowski i córki tańcują wokół gara. Każdy chce zamieszać i popróbować. Ponoć wtedy najlepiej smakuje.
***
Bigos już wstawiłam. No....
- Teraz wiadomo,że idą święta - powiedział mężowski.

29 komentarzy:

  1. Bardzo podobny bigos do mojego. Z tym, ze ja od razu daje wszystkie skladniki jednego dnia (dodatkowo jeszcze duzo kielbasy slaskiej) i potem gotuje-studze-gotuje...
    U mnie tez juz pachnie, a co?

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwy rytuał z tym bigosem , ale to dobrze Ty Masz przepis od mamy , a mężowski ma bigosik który uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ło matko jak ja bym go zjadła:))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trza brać się do roboty.Buziaki!

      Usuń
  4. ...i im częściej odgrzewany tym smaczniejszy:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłaś mi smaku :)nasza wersja będzie jak zwykle wegetariańska :)Dziękuję za nominację :)buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zapewne smaczna i zdrowsza!

      Usuń
  6. I ja chyba zrobię bigos.Mąż zdecydowanie woła, ja nie bardzo bo za wiele nie zjem ale przyznam że czytając ten wpis ślinka w kąciku ust się zakręciła. A więc i umnie od jutra będzie pachniało :)
    p.s. ja mam przepis bardzo podobny ale z dodatkiem wytrawnego wina

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój bigos już zamrożony czeka na swój czas. Mój przepis to: na 1 kg słodkiej kapusty 0,25 kg kwaśnej, przynajmniej 7 gatunków różnych wędlin (szynka, wędzony boczk, różne kiełbasy), wędzone lub suszone śliwki, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz, przecier pomodorowy. Kapustę słodką z wędlinami, śliwkami, zielem i liściem laurowym gotuję osobno, a kwaśną z boczkiem - osobno. Kiedy słodka kapusta jest miękka, dodaję kwaśną i odstawiam do wystygnięcia. Przez trzy kolejne dni gotuję bigos po 20-30 minut. Ostatniego dnia przed gotowaniem dodaję przecier pomidorowy. Zwykle robię wielki gar bigosu, a potem dzielę na porcje i zamrażam.
    Myślę, że tyle przepisów, ile gospodyń. Ważne, żeby domownikom smakowało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. I każdy bigos zapewne pyszny!

      Usuń
  8. Pyszny:) I ja zrobiłam bigos... Podobnie jak Ty, tylko w dwa dni. Zawekowałam w słoikach wczoraj i czeka na święta. I teraz myślę, co robić na święta do jedzenia. Najbardziej martwię się ciastami bo nie lubie i nie umiem piec. Ale jakoś dam radę. Muszę:) Uściski:) Ella

    OdpowiedzUsuń
  9. Cha, to ja już rozumiem dlaczego Mężuś tak wiercił Ci dziurę w brzuchu - po prostu bał się, e bigosikowi jednego dnia zabraknie. Ja dodaję jeszcze prawie całą butelkę wina czerwonego - prawie, bo w końcu mnie też się coś należy - choćby szkodliwe za wąchanie gotującej się kapusty, a że tego smrodku nie znoszę, to się przy tym winkiem znieczulam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z winem nie próbowałam. A może czas spróbować.

      Usuń
  10. Cudowny blog :)
    Zapraszam na http://tuerica.blogspot.com/ oraz do obserwowania mojego . Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem biegnę. Miło mi Cię gościć.

      Usuń
  11. Zwabiona twoim komentarzem ( przemiłym) poszłam jego sladem i tak trafiłam w twoje progi :) Przejrzałam kilka postów, ale z powodu późnej pory podpisuję się tylko pod jednym z nich. Bardzo odpowiada mi twój sposób pisania. Zostaję na dłużej :) a bigos... tak sugestywnie opisany, aż poczułam jego smak w ustach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie. Czym chata bogata.....

      Usuń
  12. Aż mi ślinka pociekła!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ożeż Ty!!! Kubki smakowe stanęły mi na sztorc i sobie poszły w cholerę. Uwielbiam wszystko co z kiszonej kapusty, bigos szczególnie. Szczególnie po nim choruję....;-)))) no cóż....
    A z przepisami to jest w każdym domu inaczej i często dziwnie. U mnie matka zawsze na Wigilię gotowała barszcz i robiła pół drożdżowe pierogi z kapustą i grzybami. Im matka była starsza tym bardziej nikt nie miał odwagi poprosić o przepis. Bo matka zaraz by teorie do tego dorobiła: albo, że nam już nie smakuje albo spodziewamy się Jej rychłego zejścia... szkoda gadać. Jeszcze na ubiegła Wigilię sama ugotowała, a teraz.... teraz pierogów nauczyłam się z netu - PRAWIE takie same, a barszcz będzie robić Córcia. Zrobiła już próbę generalną w październiku i ponoć "był boski" - słowa zięcia. Ja dotąd zakwasu buraczanego nigdy nie robiłam....znaczy robiłam dwa razy i za każdym razem wprowadziły się do niego bakterie nie te co trzeba;-))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko o key ... tylko ten przecier pomidorowy?
    Pozdrawiam z krainy Loch Ness, gdzie przecieru nie dodajemy :-))))

    OdpowiedzUsuń
  15. mój bigosik już się gotuje, od dzisiaj i tak będzie przez 3 dni, a potem mniam. oczywiście przepis mojej mamusi, szkoda że nie ma Jej już z nami.

    OdpowiedzUsuń
  16. No właśnie, skąd w bigosach przecier pomidorowy i jak on się ma do staropolskich przepisów?

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj taki bigosik to bym zjadła :D Nigdy nie zapomnę smaku bigosu, który robił tato

    OdpowiedzUsuń

Jeśli nie jesteś posiadaczem konta google+ wybierz "nazwa/adres url" i wpisz swój nick lub imię. Trochę tak głupio rozmawiać z Anonimem.